czwartek, 25 sierpnia 2016

,,Trzeba próbować'' Część III




I najprawdopodobniej ostatnia.
Chciałam cztery, ale... Zmieniłam plany, no.
Dzięki temu zamkniętym tę historię i będzie git ^^
(Historię, która powinna się już dawno skończyć, tak swoją drogą xD)
Następny post będzie trzecim rozdziałem opowiadającym o Levim i Mikasie.
(Tak, w końcu się za to wezmę).
A teraz czas na miłą reklamę~!
(Czemu zawsze ludzie mówią, że chamską? Tego nie wiem).
Amnezja ★ ♥ ♣ ♠ ♦
Zapraszam ^^
A teraz wracamy do wojny wampirów i ludzi.
Ta-dam~!











,,TRZEBA PRÓBOWAĆ'' CZĘŚĆ III


23 sierpnia


Alice klękała nad nieruchomym ciałem swojej starszej siostry.
Dolna warga niekontrolowanie jej drgała, a oczy z każdą sekundą napełniały się łzami.
Nienawidziła wampirzycy. Nienawidziła jej od czasu, kiedy ta zabiła osobę, którą kochała najbardziej na świecie. Czemu po niej płakała? Czemu drżała? Czemu czuła, jakby ktoś jej wyrwał serce? Znowu...
Zacisnęła pięści oraz zęby, żeby powstrzymać się od krzyku.
Wszystkie mury, jakimi otoczyła się przez ostatnie lata właśnie upadły. Zostały brutalnie i niespodziewanie roztrzaskane. Prawie jak w Shingeki no Kyojin, tyle że winnymi nie byli Tytani a wampiry (dop.aut. Przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać od tego porównania xD Ok, ok, już nie psuje atmosfery, czytaj dalej).
Wiedziała, że tak to się skończy. Wiedziała to od kiedy wypowiedziała swoją prośbę na głos - ,,Masz zdradzić wampiry''.
Sądziła, że żadna śmierć jej już nie zaboli. Myliła się. Tak cholernie mocno się myliła.


21 sierpnia


Nie było tak źle...
Pomyślałaś sceptycznie, wracając ze spotkania z Alice.
Dotarłaś do tymczasowego obozu wampirów, gdzie przygotowywały się na wojnę z ludźmi, która miała się wkrótce odbyć.
Nałożyłaś kaptur na głowę. Nie chciało ci się odpowiadać na żadne pytania ani się sztucznie uśmiechać, toteż ruszyłaś jak najdalej mogłaś, byle tylko być w zasięgu wzroku swoich towarzyszy.
Usiadłaś na niewielkim murku, który urywał się po kilku metrach. Roślinność zaczęła go powoli obrastać.
Natura z czasem zawsze zabiera co swoje.
Oparłaś się na rękach, które ułożyłaś za plecami i spojrzałaś w niebo, które przybierało coraz to ciemniejszą barwę. Nie mogłaś się doczekać, kiedy zapadnie zmrok.
Kochałaś noc, jeszcze zanim stałaś się wampirzycą.
Odetchnęłaś głęboko.
Musiałaś obmyślić plan. Plan zdrady.
Ale czy można tak to nazwać? W końcu pierwotnie byłaś człowiekiem. Umierającym, ale co z tego? Nikt się ciebie nie spytał czy chcesz żyć, czy nie.
A nie, przepraszam. Krwiopijca faktycznie zadał takie pytanie, ale mimo przeczącej odpowiedzi i tak... i tak zrobił jak chciał.
Czy żałowałaś, że żyjesz? Na początku tak. Zdecydowanie tak.
Gdyby tak nie było, to byś przecież nie zabiła szlachcica, który cię przemienił, racja?
A teraz?
Teraz chyba cieszyłaś się, że istniejesz, że twoja egzystencja nadal trwa. Mimo wielu wyrzeczeń, bólu i cierpienia... Naprawdę się cieszyłaś.
Mogłaś naprawić to, co kiedyś zniszczyłaś - relacje ze swoją siostrą.
Uśmiechnęłaś się smutno do pierwszych gwiazd.
Nie bałaś się śmierci. Towarzyszyła ci przez całe życie.
Rodzice, młodszy brat, przyjaciele, chłopak, człowieczeństwo, wolność...
Pokręciłaś głową, żeby odegnać tę ponure myśli. Nie lubiłaś wspominać przeszłości. Za bardzo cię dołowała, a tego nie potrzebowałaś.
- Gdzie byłaś? - zapytał ktoś tuż obok ciebie.
Spojrzałaś zdziwiona na wampira. Sekundę później twoją twarz przeciął szeroki, wymuszony uśmiech.
- Czyżbyś się o mnie martwił~?
- Nie mogłabyś chociaż raz odpowiedzieć normalnie na moje pytanie - odparł karcąco, po czym usiadł obok ciebie.
- Ojejej, gomen, gomen. Nie jestem po prostu przyzwyczajona, żebyś się tak mną interesował - zachichotałaś. - Byłam u siostry.
- Masz siostrę? - zapytał lekko zdziwiony i... zaciekawiony?
- Tak, młodszą. Poznałeś ją już - odpowiedziałaś, spoglądając na niego miło.
Mika zmarszczył brwi.
- Nie rozumiem...
- Alice, przyjaciółka twojej drogiej...
- Znam - przerwał ci chłodno. - Dlaczego twoja siostra jest człowiekiem, jeżeli ty... - urwał, jakby już domyślał się o co chodzi.
- Pytanie powinno brzmieć: Dlaczego jesteś wampirem, skoro twoja siostra jest człowiekiem, czyż nie? - uśmiechnęłaś się z rozbawieniem.
- Dokładnie - przytaknął.
- Nie dokładnie - pokręciłaś głową. - Przecież wiesz jak to się odbywa. Sam zostałeś przecież przemieniony.
- Yhm - potaknął z nieobecnym wyrazem twarzy.
Szturchnęłaś go przyjacielsko łokciem.
- Dzięki temu oboje teraz żyjemy - uśmiechnęłaś się, po czym dodałaś poważniej: - Masz kogoś, kogo chcesz chronić, prawda Mika?
Milczał. Już sądziłaś, że nie odpowie, kiedy wyszeptał tak cicho, że jego słowa mógłby zabrać wiatr, który was lekko muskał.
- Yuu-chan... Walczy wśród ludzi.
- Moją taką osobą jest Alice - wyznałaś. - Wiesz, dlaczego ci to wszystko mówię?
Pokręcił głową.
Delikatnie uniosłaś kącik ust.
Bez powodu byś się tak nie otworzyła.
- Zamierzam zdradzić wampiry, żeby ją ocalić i, żeby było jasne, zabije każdego kto stanie mi na drodze... - spojrzałaś z powagą w błękitne oczy chłopaka - ...każdego kto będzie próbował mnie powstrzymać.
- Co chcesz zrobić? - zapytał ze spokojem.
- Lubię cię, Mika - wstałaś, prostując się z uśmiechem - dlatego cię ostrzegam, żebyś trzymał się ode mnie z daleka, kiedy wyruszymy w teren. Mój plan opiera się na czystej improwizacji.
Ruszyłaś w stronę obozu, kiedy Mika chwycił cię za nadgarstek.
- Jeśli nie zabiją cię ludzie, to zrobią to wampiry... - odparł szeptem, nie patrząc ci w oczy.
- Wiem - odpowiedziałaś łagodnie.
Zacisnął mocniej palce.
- Nie boisz się, że cię teraz wydam?
Wolną ręką dotknęłaś jego policzka, żeby zmusić go, żeby na ciebie spojrzał.
- Nie zrobisz tego - pochyliłaś się - nie tyle ze względu na mnie, co na Yuu. - Odsunęłaś się i bez przeszkód odeszłaś.


22 sierpnia


Czy świat jest sprawiedliwy? Oczywiście, że nie. Nigdy nie był i nigdy nie będzie.
Nie ma czegoś takiego jak równy start. Jest za to śmierć. Śmierć, która prędzej czy później zjawi się u każdego bez wyjątków.
Nagoya... Mnóstwo ludzi tutaj zginęło.
Czy byli gotowi na taki los? Zapewne nie.
A wampiry? Dla nich to nigdy nie miało znaczenia.
Może dlatego im nie współczułaś? Bez najmniejszego wahania zabiłaś cały oddział, w którym byłaś. Twoje sztylety kończyły tylko w ciałach krwiopijców, które po chwili znikały w przestrzeni.
Nie było litości dla nikogo. Bo dlaczego?
Ktoś kto nigdy jej nie ofiarował nikomu, sam również na nią nie zasługiwał. Proste.
Oszczędziłaś tylko jednego wampira. Tylko jednemu zaufałaś. I właśnie ten jeden cię zabił.


23 sierpnia


Klękałaś nad nieruchomym ciałem swojej starszej siostry.
Dolna warga niekontrolowanie ci drgała, a oczy z każdą sekundą napełniały się łzami.
Nienawidziłaś wampirzycy. Nienawidziłaś jej od czasu, kiedy ta zabiła osobę, którą kochałaś najbardziej na świecie. Czemu po niej płakałaś? Czemu drżałaś? Czemu czułaś, jakby ktoś wyrwał ci serce? Znowu...
Zacisnęłaś pięści oraz zęby, żeby powstrzymać się od krzyku.
Wszystkie mury, jakimi się otoczyłaś przez ostatnie lata właśnie upadły. Zostały brutalnie i niespodziewanie roztrzaskane. Prawie jak w Shingeki no Kyojin, tyle że winnymi nie byli Tytani a wampiry.
Wiedziałaś, że tak to się skończy. Wiedziałaś to od kiedy wypowiedziałaś swoją prośbę na głos - ,,Masz zdradzić wampiry''.
Sądziłaś, że żadna śmierć cię już nie zaboli. Myliłaś się. Tak cholernie mocno się myliłaś.
Zachichotałaś histerycznie.
Gdybyś po wczorajszym chaosie nie zdecydowała się oddzielić od grupy, to... to... to nigdy byś nie odnalazła jej ciała.
Nagle usłyszałaś czyjeś kroki za sobą. Odwróciłaś nieśpiesznie głowę, po czym zerwałaś się na równe nogi.
Z dziką furią w oczach, zaczęłaś odpychać wampira.
- To twoja wina! To wszystko twoja wina! Ty... To przez ciebie... - Zacisnęłaś dłonie na jego białym mundurze, pełnym plam krwi różnych osób. - Jak mogłeś... Ufałam ci...
- Przepraszam.
Podniosłaś wzrok. Jego tęczówki, kiedyś błękitne, a teraz rubinowe, wpatrywały się w ciebie z poczuciem winy.
- Przepraszam? Przepraszam?! - wrzasnęłaś, potrząsając nim. - Na co mi twoje przepraszam?! Zabiłeś ją!
- Prawie zabiła Yuu...
- A on prawie zabił mnie! - Zadrżałaś na wspomnienie wczorajszych wydarzeń. - Słyszałam pogłoski, że na nim eksperymentowali, ale nie sądziłam, że to coś tak poważnego... że to coś tak groźnego i niekontrolowanego. Mógł nas wszystkich wymordować, gdyby nie Shinoa... - przypominałaś sobie wszystko, wymawiając każde słowo bez skrawka uczuć. - Mimo to nie wybaczę ci. Teraz nie mam już nikogo. Nikogo! - Puściłaś blondyna z obrzydzeniem. - Idź do diabła.
Odwróciłaś się na pięcie i z powrotem uklękłaś przed ciałem siostry.
Podświadomie czułaś, że trochę przegięłaś, ale zignorowałaś głosik, który ci tak mówił. Póki co nie obchodziło cię nic ani nikt.
Dopóki ktoś nie położył ci dłoni na ramieniu.
Spojrzałaś morderczo na Mikę.
- Nie wyraziłam się jasno, kiedy... - urwałaś, dostrzegając wampiry idące w waszym kierunku. Serce podeszło ci do gardła.
Nie byli zbyt blisko, ale wystarczająco, żebyś nie mogła uciec.
Zabiją mnie.
Uświadomiłaś sobie od razu.
Nie ruszyłaś się z miejsca.
- Straciłam wszystko. Nie obchodzi mnie, co ze mną zrobią - mruknęłaś, łapiąc zimną dłoń swojej siostry.
- Ale mnie to obchodzi. - Złapał cię za łokieć i zmusił do wstania. - Załóż to - podał ci swój biały płaszcz.
Zmarszczyłaś brwi.
- Po co?
Nie odpowiedział. Wyciągnął swój miecz i odsunął cię od zwłok wampirzycy.
- Ej, co robisz?!
- Będziesz ją udawać.
- Hę? - Spojrzałaś na szkarłatne ostrze, a następnie na nieruchome ciało. Wiedziałaś, że pochówek jest bezsensowny. Urodziłyście się w Tokio, a zniszczone przez zagładę, nie posiadało dobrego miejsca na grób.
Zresztą i tak byś nie mogła go odwiedzać. No i wizja zżeranego ciała siostry nie napawała cię pozytywnie. - Ja to zrobię - odparłaś stanowczo i przebiłaś klatkę piersiową dziewczyny swoim demonicznym orężem.
Zwłoki zaczęły powoli niknąć.
Całą siłą woli powstrzymywałaś się od dalszego płaczu.
Mika wręczył ci swój płaszcz, który niechętnie nałożyłaś. Naciągnęłaś kaptur na głowę.
- Nic nie mów - polecił.
Teoretycznie jego plan mógł się udać. Miałaś posturę bardzo zbliżoną do swojej siostry, a także sposób poruszania się. Dzieliły was jednak rysy twarzy i kolor włosów oraz oczu. Kaptur tutaj działał główną rolę.
Był jeszcze jeden problem. Wiedziałaś, że twoja siostra nie stoi cicho z boku i nie milczy.
Ale czy tę wampiry znały ją tak dobrze jak ty, żeby to zauważyć?
Mika wyszedł wampirom na przeciw, a ty zostałaś na swoim miejscu.
Oparłaś lewą dłoń na biodrze, zadzierając głowę wysoko, patrząc gdzieś w bok.
Jednak kątem oka obserwowałaś grupę swoich wrogów.
Starałaś się oddychać spokojnie i jak najciszej. Bałaś się, że wampiry usłyszą twoje serce, które biło z zawrotną prędkością.
Rozluźniłaś się dopiero wtedy, kiedy krwiopijce zawróciły, a blondyn wrócił do ciebie.
Złapał cię za rękę i zaczął ciągnąć w przeciwną stronę.
- Dokąd idziemy?
- Jak najdalej stąd - odpowiedział, po czym przyśpieszył.



Słońce zniknęło już dawno i zapadła noc. Postanowiliście z Miką się zatrzymać w jednym z opuszczonych budynków. Oboje byliście zmęczeni po ostatnich wydarzeniach - fizycznie i psychicznie.
Zdjęłaś z siebie płaszcz wampira, który miętoliłaś w dłoniach. Nie wiedziałaś czy oddawać go mu, czy nie.
Zerknęłaś na chłopaka. Siedział opierając się o przeciwległą ścianę. Zauważyłaś, że jego klatka piersiowa unosi się nieregularnie. Pojechałaś spojrzeniem wyżej. Szkarłatne tęczówki świeciły się pięknie na tle panującego wokół mroku.
Niechętnie odwróciłaś się do niego przodem.
- Mika? - zapytałaś cicho. - Dobrze się czujesz?
Potarł czoło, kompletnie cię ignorując.
- To niegrzeczne nie odpowiadać komuś, kto okazuję niejaką troskę - odparłaś z wyrzutem. - Wyglądasz na spragnionego.
Dzięki temu, że oczy przyzwyczaiły ci się do ciemności, mogłaś dostrzec jak zaciska szczękę, odwracając przy tym wzrok.
- Mogę... Mogę dać ci trochę swojej... - rzuciłaś szeptem, mając cichutką nadzieję, że tego nie usłyszy.
- Dlaczego miałabyś to zrobić? - wydusił w końcu, patrząc ci prosto w oczy.
- Chciałabym się trochę zdrzemnąć, a martwię się, że jeśli to zrobię, to obudzę się z kłami w szyi. Wolę więc zgodzić się na coś takiego świadomie - wyjaśniałaś z obojętnością.
- Nie zrobiłbym tego - mruknął z lekkim wyrzutem w głosie.
- Nie ma w pobliżu innych ludzi, a nawet jakby byli, to wole, żebym to była ja.
- Dlaczego?
- Po prostu - wzruszyłaś ramionami.
Wpatrywaliście się w siebie przez dłuższą chwilę, aż Mika niespodziewanie wstał i usiadł obok ciebie.
Co ja najlepszego zrobiłam?
Dostąpiłaś już kiedyś ,,zaszczytu'' zostania pogryzioną przez wampira, więc dobrze wiedziałaś jak to strasznie boli.
Przejechałaś dłonią po włosach, chcąc ukryć zdenerwowanie.
Mimo chęci nie potrafiłaś się uspokoić. Serce biło ci jak szalone.
Przełknęłaś ślinę i odgarnęłaś wszystkie włosy na lewą stronę ramienia. Mika pochylił się nad drugim. Zrobiło ci się strasznie gorąco, gdy poczułaś jego oddech na skórze. Odwróciłaś głowę i zamknęłaś oczy, oczekując na ból, który przeszyje całej twoje ciało. Czekałaś, czekałaś, i czekałaś. Nic.
Sapnęłaś w końcu zirytowana:
- Śmierdzę czy coś, że się tak wahasz?
Jeszcze chwile trwała cisza, aż nagle usłyszałaś cichy śmiech wampira. O mało nie padłaś na zawał!
- Nie, to nie to - wydusił w końcu.
- To o co chodzi? - mruknęłaś, nadymając policzki. Czułaś się strasznie niezręcznie w tej sytuacji, mimo że starałaś się to jak najlepiej ukryć.
- Nie chciałbym ci zadawać bólu...
Prychnęłaś.
- Już to robisz. Upokarzasz mnie. - Pokręciłaś głową, ukrywając twarz w dłoniach.
Wtedy poczułaś jak Mika sam odgarnia twoje włosy na bok, które w przypływie twoich ciągłych ruchów, wróciły na miejsce. Zanim zdążyłaś się zorientować, to już tkwiłaś z kłami w szyi. Tylko dwa razy zdarzyło ci się poznać to uczucie, a mimo to potrafiłaś jasno stwierdzić, że to obecne doznanie różniło się od poprzednich.
Może dlatego, że nie walczyłaś? Że Mika starał się to zrobić jak najdelikatniej? Trudno powiedzieć...
Zagłębiłaś się we własnych myślach tak mocno, że przestałaś odczuwać ten nagły ubytek krwi.
Mroczki zatańczyły ci przed oczami, akurat wtedy, gdy Mika się wycofał. Kręciło ci się w głowię i nie potrafiłaś się skoncentrować.
Przetarłaś dłońmi oczy i straciłaś świadomość.


1 września


- Gotowy?
- Yhm.
- A więc czas odbić naszych przyjaciół - uśmiechnęłaś się i poprawiłaś kilka niesfornych kosmyków, którymi zafalował wiatr. - Naszych jedynych przyjaciół - dodałaś ciszej. - Wszystko będzie dobrze, prawda?
- Jeśli nie zrobisz niczego głupiego... - zaczął zaczepnie, na co prychnęłaś rozbawiona.
- Ja zawsze podejmuje tylko mądre decyzję. A teraz ruszajmy! - Ścisnęłaś dłoń wampira. - Czas przestać żyć zemstą...



~ Namieszałam, co nie? Jak zwykle zresztą xD Zauważyliście, że mam skłonność do zabijania Czytelników? Jestem taka okrutna~! Nie no, nie wiem, co mi odbiło xD Mniejsza z tym! Taki radosny ending, żeby wam rozweselić wizje powrotu do szkoły i tą przykrą datę 1 września. Pozdrowionka :D



Jeśli zauważyłeś/aś literówkę/błąd we wpisie, proszę o zgłoszenie tego, a będę mogła błyskawicznie usunąć błąd.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz