sobota, 27 sierpnia 2016

One-shot od Agusia ,,Tańczący koziorożec''




Tak, tak, wiem. Nie bić!
Mówiłam, że będzie trzeci rozdział, ale no...
Chciałam najpierw to napisać, gdyż po przeczytaniu zamówienia od razu przyszedł mi do głowy pomysł na opowiadanie, więc co miałam zrobić?
Nie będę się kłócić z weną i chęciami, bo mnie jeszcze kiedyś opuszczą!
Poza tym pojawiają się nowe rzeczy i to jak często!
Szczególnie że mówiłam, że nowe posty zaczną pojawiać się rzadziej.
Coś kosztem czegoś, moi drodzy.
Tym razem zapewniam, że NA PEWNO kolejna publikacja będzie o Mikasie i Levim, w porządku?
Mam nadzieję.
A teraz zapraszam do czytania.
Sądzę, że zamówienie to było świetne i dodało świeżości w waszych życzeniach.
Cieszę się, że chociaż na wattpadzie przekonałam kogoś do kreatywności ^^
A teraz, bez zbędnego gadania, zacznijmy kolejną przygodę~











,,TAŃCZĄCY KOZIOROŻEC''


Przełknęłaś głośno ślinę, próbując powstrzymać dygotanie własnego ciała. Ale co mogłaś poradzić? Nogi ci się trzęsły niemiłosierni i za nic nie chciały przestać!
Miałaś ochotę jednocześnie się śmiać i płakać. Dziwny stan rzeczy, co nie? Jak myślisz, co doprowadziło cię do niego? Nie, nie okres. Na takie katusze nikt nie zasługuje. Ale jesteś blisko!
Otóż chodzi o pewnego ktosia. Bardzo przystojnego, niebezpiecznego i uroczo niskiego. Brzmi znajomo? Powinno!
W każdym razie komu na twoim miejscu nie trzęsłyby się nogi? Szczególnie że nie potrafisz tańczyć! O co chodzi? Już wyjaśniam.


- Yay, pójdziemy wszyscy na festiwal~! - zapiała z zachwytem Zoe, po dość ogólnikowym obwieszczeniu Erwina. - A wieczorem będzie bal! Wszyscy jesteśmy zaproszeni?
- Tak, cały Korpus Zwiadowców - odpowiedział, z naturalną dla siebie powagą, Dowódca.
- Odmawiam brania w tym udziału - rzucił ze szczerą niechęcią Levi.
- Niestety nie ma takiej możliwości. Nieobecność będzie karana. Tak jak nieumiejętność tańczenia - dodał spokojnie mężczyzna
- Ale czy każdy w korpusie potrafi tańczyć? - zapytała z wahaniem Hanji, drapiąc się po głowię.
- Z tym właśnie może być problem - przyznał Erwin. - Dlatego zadaniem waszej dwójki jest się tym zająć. Zoe będzie uczyć panów, a Levi panie.
- Dlaczego sam się tym nie zajmiesz? - mruknął Kapral, krzyżując ramiona.
- To pierwsze nasze większe zwycięstwo nad Tytanami i jako Dowódca całego korpusu mam inne obowiązki do wykonania - odpowiedział poważnie, uśmiechając się lekko. - Liczę na waszą dwójkę.


- Nie mogę się doczekać tego festiwalu. Tak strasznie chcę go zobaczyć. A ty Levi? - Po wyjściu z gabinetu dowódcy, Hanji zaczęła męczyć Kaprala.
- Nie.
- Jesteś zbyt nie czuły, wiesz?
- Och, wybacz mi, głupia okularnico, że nie chce mi się szwendać po zatłoczonych ulicach - odpowiedział jej kwaśno.
- Przecież nie będziesz się tam szwendać sam!
- Jeszcze gorzej... - mruknął Levi, po czym skręcił w równoległy korytarz.
- Oi, Levi! A ty dokąd? Dziedziniec jest w tamtą stronę!
- Poradzisz sobie sama - odparł, nawet się nie odwracając.
- Ej, mieliśmy to zrobić razem. To zadanie dla dwojga, pamiętasz?
- To weź jakiegoś Tytana do pomocy. Nauczysz ich i tańca, i sztuki przetrwania.
- Czyli nie zamierasz mi pomóc?
Mężczyzna już miał odpowiedzieć, ale dziewczyna złapała go za chustę i pociągnęła w swoją stronę. Spoglądała prostu w jego tęczówki, pewnym i stanowczy spojrzeniem, a także ciut szalonym.
- Pójdziesz ze mną, czy ci się to podoba, czy nie. Masz za krótkie nogi, żeby przede mną uciec.
- A żeby cię tę twoje Tytany pożarły...
- Jako nadzieja ludzkości możesz mieć i takie nadzieje - Hanji poklepała go po głowie, po czym sama dostała w banie, i uśmiechnęła się szeroko - ale nie licz na to w najbliższym czasie.


Wszyscy Zwiadowcy już czekali na dziedzińcu. Plotki o festiwalu i balu krążyły od kilku dni, ale o nauce tańca dowiedzieli się dosłownie kilka minut temu.
Reakcje na to były różne: jedni cieszyli się jak dzieci, drudzy udawali obojętność, trzecim nie podobał się ten pomysł, a jeszcze inni robili w portki ze zdenerwowania.
Ty, (Twoje Imię i Nazwisko), zaliczałaś się do ostatniej grupy. Na początku martwiłaś się idealnym przebraniem, i tym skąd je weźmiesz, teraz to wydawało ci się nieistotne.
Ze strojem zawsze można coś wymyślić, chociażby i w ostatniej chwili. Ale umiejętności tanecznych nie zdobywa się od tak. Nigdy nie próbowałaś tego, bo co? Wątpiłaś, żeby Tytani cię nie zjedli, tylko dlatego, że potrafiłabyś nieźle wywijać na parkiecie, toteż nigdy czymś takim nie zawracałaś sobie głowy. Aż do teraz.
Twoje zdenerwowanie osiągnęło zenit, kiedy usłyszałaś, że Kapral Levi będzie was uczyć. Szanowałaś go bardzo, a jego osoba strasznie cię intrygowała. Co prawda nie rozmawiałaś z nim nigdy. No dobra, może raz, kiedy to niosłaś swoje świeżo wyprane rzeczy z powrotem do zamku, a w pobliżu przechadzał się Kapral. Nie zauważyłaś go ani tego, że para majtek wypadła ci ze sterty ubrań, którą przenosiłaś. Na twoje nieszczęście, albo szczęście, zauważył to Levi. Zawołał cię i wskazał na zagubioną rzecz. Cała spłonęłaś na twarzy, ale mimo to podziękowałaś, zabrałaś bieliznę i w tempie natychmiastowym się ewakuowałaś do zamku.
Od tamtego momentu go unikałaś, a jak już obserwowałaś to z ukrycia (dop.aut. Czytelnik mode: stalker xD).
Modliłaś się, żeby tego nie pamiętał, a najlepiej, żeby w ogóle nie zwrócił na ciebie uwagi. Byłabyś wtedy wdzięczna losowi.
- Witam wszystkich! - Na dziedziniec wkroczyła Hanji Zoe, a u jej boku szedł ponuro Kapral. Automatycznie zesztywniałaś. - Pewnie już wiecie, dlaczego się tutaj zebraliśmy, więc nie będę tłumaczyć. Nie ma czasu do stracenia! - Wskazała na siebie ręką, a następnie na mężczyznę. - Ja i Levi będziemy was uczyć tańczyć. Niestety jest was za dużo, żeby każdy z nas mógł wam dać indywidualne lekcje, dlatego postanowiliśmy połączyć was w pary i skupić się bardziej na taktyce niż teorii. Jakieś pytania?
- Na jakiej zasadzie będzie nam dobrany partner? - zapytał jakiś chłopak z tłumu, którego nie zdołałaś zobaczyć.
- Dobrze jest mieć partnera, który jest wzrostem przybliżony do waszego, więc na takiej zasadzie zostaniecie wybrani, ale spokojnie! Nikt was nie zmusza, żebyście szli razem na bal. To tylko do ćwiczeń! I w zasadzie sami możecie się dobrać - po tych słowach, zaczęła się fala rozmów i dyskusji, kto z kim będzie w parzę.
Nie znałaś zbyt dużo osób w Korpusie, a z jeszcze mniejszą ilością się przyjaźniłaś. Tylko członkowie twojego oddziału przychodzili ci do głowy, ale wiedziałaś, że to bezsensu. W twojej grupie, razem z tobą, znajdowały się trzy dziewczyny i dwaj mężczyźni. Wiedziałaś, że to ty zostaniesz na lodzie. Chociażby dlatego, że twoi towarzysze cechowali się dość sporym wzrostem, a ty nie.
W przypływie desperacji pomyślałaś, że możesz być w parzę z każdym. To w końcu tylko ćwiczenia, prawda? Grunt, żeby się za bardzo nie wydzierał, kiedy będziesz mu deptać po palcach.
Rozejrzałaś się z nadzieją, która niemal od razu cię opuściła. Każdy już kogoś miał! Poczułaś ogromny przypływa paniki, kiedy większość żołnierzy wpatrywała się w ciebie z obojętnością, współczuciem lub wymalowanym uśmieszkiem złośliwości.
- Co się dzieje? - Hanji wmieszała się w tłum i spojrzała na ciebie.
- Nie... Nie mogę znaleźć partnera - wydukałaś z zakłopotaniem.
Nigdy byś się nie spodziewałaś, że w Korpusie Zwiadowców najesz się tyle wstydu.
- Rozumiem. Czy ktoś jeszcze nie ma pary? - zawołała głośno Zoe, ale nikt jej nie odpowiedział. - Nikt?
- Ja nie mam. - Przed szereg wyszedł wysoki blondyn.
Odetchnęłaś w duchu.
- Hm, jesteś dla niej za wysoki... - Brunetka przez chwilę się nad czymś zastanawiała. - W porządku! Ja zatańczę z tobą, a Levi z nią.
Wybałuszyłaś szeroko oczy.
- Nie ma mowy - mruknął Kapral, nawet na ciebie nie patrząc. - Może przecież z nim tańczyć.
- Nie, nie może. Dzieli ich zbyt wielka różnica wzrostu. Za to ty będziesz dla niej idealny! Założę się, że jest tylko centymetr albo dwa od ciebie niższa. Korzystaj Levi, bo mało jest takich osób - kobieta zaśmiała się pod nosem.
Gdyby spojrzenie mogło zabijać, to Hanji już dawno leżałaby martwa u stóp Kaprala.
Mężczyzna bez słowa podszedł do ciebie. I to chyba na tym momencie przerwaliśmy wcześniej. Ok!
- Umiesz tańczyć?
Pokręciłaś szybko głową.
- A próbowałaś kiedyś?
Powtórzyłaś ten sam ruch.
- Język w gębie masz?
Tym razem chciałaś potaknąć, ale w ostatniej chwili się powstrzymałaś.
- Tak.
- Szkoda.
Serce zabiło ci szybciej, kiedy Levi jedną ręką objął cię w talii, a w drugą ujął twoją dłoń.
Za wszelką cenę starałaś się skupić na jego słowach, a nie na dotyku, który przyprawiał cię o dreszcze.
O mało nie wyszłaś ze skóry, kiedy nadepnęłaś mu na stopę. Przepraszałaś go gorączkowo i tak długo, że aż kazał ci się zamknąć, w przeciwnym razie będziesz szorować wszystkie toalety w zamku przez tydzień. Nie odezwałaś się już ani słowem, a akcja z pomyleniem kroków zdarzyła ci się jeszcze z dwa razy, po czym później zaczęło ci iść całkiem dobrze.
- W porządku! Na dzisiaj wystarczy! Będziemy ćwiczyć do dnia festynu, żeby każdy umiał tańczyć do perfekcji. Widzimy się jutro. Tylko pamiętajcie, żeby nie zaniedbywać swoich obowiązków! Taniec to przyjemność, a obowiązki to obowiązki!
Odsunęłaś się od Kaprala, pokłoniłaś lekko i wróciłaś wraz ze wszystkimi do zamku. Czułaś, że zaraz nogi ci odpadną, ale mimo to się strasznie cieszyłaś.


Obowiązki obowiązkami, ale taniec stał się dla ciebie ważniejszy. A przynajmniej ważniejszy od snu, gdyż zamiast spać smacznie i wygodnie w łóżku, ty ćwiczyłaś nowo poznane kroki. Co jak co, ale posiadanie Kaprala Leviego jako partnera, narzucało więcej wymagań i starań. Poza tym bardzo chciałaś mu zaimponować i zrobić lepsze wrażenie, aniżeli wtedy przy akcji z majtkami czy dzisiejszym milczeniem.


Zakwasy, pot i łzy. Brakowało tylko krwi, a można by było zacząć pisać horror. A jednak czułaś się usatysfakcjonowana i zadowolona. Co również fajne, zyskałaś w oczach wielu osób. Niestety nie umiejętnościami tanecznymi, które kosztowały cię właśnie zakwasami, potem i łzami, a wylądowaniem w parze z Kapralem. Wiedziałaś, że nie jesteś jedyną dziewczyną, która się nim interesuje, ale nie zmieniało to twoich uczuć. Dlatego temat z ,,seksownego Kaprala'' zmieniłaś na suknie balowe.
- Zdecydowałyście się już na jakieś przebrania? - zapytałaś miło.
- Księżniczka! Mało oryginalne, ale mimo to nigdy nie banalne! - odpowiedziała, nowo poznana dziewczyna o blond włosach, Isabel.
- Tyle że księżniczki nie noszą masek - zachichotała Mahiru, jej siostra.
- Phi, ja będę księżniczką z maską! A ty (Twoje Imię), co wybrałaś?
- Chyba po prostu ubiorę jakąś szykowną sukienkę, a do tego maskę - wzruszyłaś z obojętnością ramionami.
Dziewczyna pokiwała głową, po czym zaczęła paplać o swoim stroju. Nie słuchałaś jej zbytnio, więc nie potrafiłaś określić, co dokładnie mówiła.
Twoje myśli biegły zdecydowanie dalej niż jakaś tam sukienka.


Wszystkie budynki w mieście zostały udekorowane najróżniejszymi ozdobami: łańcuchami, lampionami czy kwiatami. W oknach stały zapalone świece. Wokół unosił się zapach pieczeni, owoców i kadzidła. Cała ulica pękała w szwach od szykownie ubranych mieszkańców. Dzieci przebiegały między nogami, wykrzykując hasła dzisiejszego festiwalu i bawiły się kolorowymi flagami. Wszyscy przechadzali się z szerokimi uśmiechami. Młodzież grała w najróżniejsze gry, a na chodnikach były narysowane dziwne obrazy. Do tego zewsząd dobiegała najróżniejsza muzyka oraz śpiewy. Tylko ciężki i duszący zapach tytoniu i alkoholu psuł całą atmosferę, ale przecież i bez tych rzeczy nie mogła trwać zabawa.
Rozglądałaś się uważnie we wszystkie strony, pękając z zachwytu. Jednocześnie starałaś się nie zgubić swoich towarzyszy, bo wtedy byłoby naprawdę kiepsko. Cały trud, jaki włożyłaś w swój strój, poszedłby na marne! Nie żebyś uważała to za najważniejsze, ale no... Bardzo się napracowałaś. Siedziałaś całą noc, żeby twoja (kolor) sukienka wyglądała naprawdę wyśmienicie. Prawdziwym wyzwaniem jednak okazało się zrobienie maski! Nie wiedziałaś, że tak trudno odwzorować wizerunek (zwierzę).
W końcu dotarliście na miejsce. Na samym przodzie szli dowódcy i to dzięki nim całą waszą zgraje wpuszczono.
- Jak tutaj pięknie! - zawołała z zachwytem Isabel, pojawiając się nagle u twojego boku.
Spojrzałaś na przepiękny, ręcznie malowany sufit i szklany żyrandol.
- Też tak myślę - odparłaś.
Cała zabawa już się rozpoczęła. Musieliście więc ominąć przemowę króla, co jednak ci nie przeszkadzało. Podejrzewałaś nawet, że Dowódca Smith zrobił to celowo.
Nuciłaś radośnie melodie, która właśnie grała.
- Oi, (Twoje Imię) masz! - Mahiru podała ci kieliszek czerwonego płynu. - Za dobrą zabawę!
- Za dobrą zabawę! - podchwyciła od razu blondynka i przechyliła swój kieliszek do góry dnem.
- Za dobrą zabawę - powtórzyłaś za nimi i również skosztowałaś napoju, ale dużo wolnej.
Później wydarzenia płynęły, jakby w zwolnionym tempie. Piłyście razem, stojąc przy bufecie, i paplając o najróżniejszych rzeczach: a to sukienka tamtej dziewczyny jest okropna, a to jej twarz wygląda jak u konia, och, to przecież maska, albo śmiejąc się z niczego do rozpuku. Innymi słowy - upiłyście się.
Po jakimś czasie Isabel was opuściła, gdyż została zaproszona do tańca przez jakiegoś typka w masce wilka.
- Księżniczka i wilk. Szkoda, że nie miał maski smoka! - zaświergotała Mahiru, co skutkowało kolejną salwą śmiechu.
Następnie i brunetka cię opuściła, również odnajdując partnera. Zostałaś tylko ty i twoje winko, które zaczęło ci się nudzić. Głównie dlatego, że od niego szumiało i kręciło ci się lekko w głowię.
Nagle rozpoczął się taniec grupowy i każdy, KAŻDY, miał dołączyć na parkiet.
Nie czułaś się na siłach, żeby wirować wśród rozgrzanych par. Uznałaś, że twój niski wzrost mógł okazać się tutaj zbawieniem. Oparłaś się niedbale o stół, powoli kosztując szkarłatny płyn, który jakoś nigdy nie znikał z twojego kieliszka tak w zupełności.
- Można prosić? - Zamrugałaś, żeby odegnać mroczki i spojrzałaś nieprzytomnie na osobę, która zadała ci owe pytanie.
Był to niewysoki mężczyzna w eleganckim garniturze i masce koziorożca.
Pokręciłaś głową i przetarłaś oczy.
A może to owca? Mniejsza oto. Co ważniejsze, dorównywał ci wzrostem! Westchnęłaś, wiedząc, że nie masz innego wyjaśnia niż się zgodzić.
- Z przyjemnością.
Ujęłaś dłoń mężczyzny i razem ruszyliście na parkiet. Kołysałaś się w rytm melodii, tej granej w pomieszczeniu, bo miałaś wrażenie, że w głowie słyszysz jeszcze jakąś.
Nieznajomy niepewnie objął cię w pasie i spojrzał gdzieś w bok.
- Źle to pan robi - zaśmiałaś się, alkohol chyba dodał ci animuszu i zbyt wielkiej pewności siebie, bo przyłożyłaś dłoń do maski, w miejscu, gdzie powinien znajdować się policzek, i odwróciłaś jego głowę w swoją stronę. - W tańcu trzeba obserwować swoją partnerkę, tak mnie uczyła pewna osoba - zachichotałaś na wspomnienie lekcji tańca, mimo że nie były one zabawne i nawet je za takie nie uważałaś. - Jeśli będzie mnie pan tak lekko trzymał w pasie, to jeszcze panu ucieknę.
- Najpierw musiałabyś mieć do tego okazje - odparł z powagą mężczyzna.
Miałaś wrażenie, że skądś znasz ten głos, ale mogło ci się przecież tylko wydawać. W końcu zdawało ci się, że słyszysz również żurawie i koty. Może dlatego, że posiadałaś kiedyś kota? A może jednak nie? Trudno ci było sobie przypomnieć.
W każdym razie resztą świadomości i zdrowego rozsądku, zaczęłaś się skupiać na tańcu. W końcu w jego naukę poświęciłaś tak dużo wysiłku. Niestety walec nie poszedł ci najlepiej, ale nadrobiłaś to przy wolniejszym tańcu, który polegał głównie na wiszeniu i kołysaniu się na swoim partnerze, którego, a propo, nie opuściłaś (czyt. nie puściłaś, bo czułaś, że jak stracisz jego cielesną podporę to zwymiotujesz).
Bal zaczął dobiegać końca. Co król przygotował na zakończenie? Wielkie zdradzenie swoich tożsamości! Każdy miał zdjąć maskę.
Tak też zrobiłaś.
- Kapral... Levi? - wydukałaś zdziwiona, ogarniając po chwili, że zdjęłaś jego maskę, a nie swoją.
Ta wiedza podziałała na ciebie jak kubeł zimnej wody. Szkoda, że w pobliżu nie było żadnego wiadra, kiedy puszczałaś pawia.


Każda bajka i poważna historia ma morał. Ta również go ma - nigdy nie upijaj się w pobliżu Leviego, bo skończysz jako jego osobista sprzątaczka przez kilka najbliższych miesięcy.




~ Jej, przebrnęłam przez to! Czy wy wiecie, co to było?! Pisałam, chichotałam, pisałam dalej, przerywałam, żeby się wyśmiać i dalej pisałam. Aż mnie brzuch rozbolał! Nawet nie pytam co mi odbiło, bo to norma. Dziwnym by było, gdyby mi nic nie odbiło! Jak zwykle mam nadzieję, że się podobało ^^ Sayonara~! ~



Jeśli zauważyłeś/aś literówkę/błąd we wpisie, proszę o zgłoszenie tego, a będę mogła błyskawicznie usunąć błąd.


4 komentarze: