poniedziałek, 20 czerwca 2016

One-shot od Agusia ,,Raz w roku''




WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO PYSZCZKU!
Tak, poszłam trochę nie po kolei, ale to z ważnego powodu - pewna duszyczka ma dzisiaj urodziny ^^
Jak się pewnie domyśliliście xD
Jeszcze raz, wszystkiego najlepszego Al!
Wyciskałam siódme, ósme, dziewiąte i trzynaste poty, żeby to napisać, więc...
Mam nadzieję, że szczególnie Tobie się spodoba ^^
Przy okazji; to będzie Guren x Agusia & Shinya x Al
Tylko dlatego, że masz urodziny wybaczę Ci to, że zabrałaś Shinya'e -_-
Ach! I dziękuję za ponad 40 tysięcy wyświetleń!
Trzeba się cieszyć ^^
To kiedy pijemy? xD (<--- standardowy tekst Polaka. Wybaczcie po prostu musiałam xD) Miłego czytania!






(Macie xD Nie ma to jak walnąć spojlera na samym początku :D )







,,RAZ W ROKU''


Wygładziłam materiał czarnej spódniczki, mimo że nie było to konieczne. Tak naprawdę dyskretnie wycierałam o nią spocone dłonie.
- Co ja tu robię? - szepnęłam pod nosem, ale moja towarzyszka i tak to usłyszała.
- Bawisz się! I robisz za moją obstawę - zakomunikowała, idąc dalej przed siebie, i to jeszcze tak szczęśliwą, jakby ktoś ją zapewnił, że już nigdy nie będzie mieć okresu.
- Dobrze wiedzieć - mruknęłam, mrużąc oczy.
- Mam tylko jedną prośbę - odparła nie zrażona moją postawą. - Masz się nie cackać tak, jak to było w przypadku Leviego, jasne?
Poczerwieniałam. Nie wiedziałam tylko czy ze złości, czy z zawstydzenia.
- I ma być więcej mnie.
- To musimy wtedy wszędzie razem chodzić - westchnęłam teatralnie, pomijając fakt, że to już więcej niż jedna prośba.
- Ej, ej, bez przesady. Nie robimy trójkąta ani czworokąta! - zaoponowała, gwałtownie przy tym gestykulując.
Prychnęłam.
- Nie było żadnego zakazu w zamówieniu - uśmiechnęłam się diabelsko. - Wymieniłaś tylko gatunek i paring, a co do reszty... - zawiesiłam na chwile głos dla lepszego efektu. - Mam wolną rękę.
Al zatrzymała się i powoli odwróciła głowę w moją stronę.
- Naprawdę chcesz, żebyśmy w tym opowiadaniu dziewictwem się zajęły?
Skamieniałam.
-T-T-T-Ty... Od dziś mówię na ciebie Meduza*!
Blondynka wzruszyła ramionami.
- Bóg to Bóg.
- Ale Meduza to nie...
- Pamiętasz, która to była sala? - przerwała mi z premedytacją, na dodatek przystając przed właściwą klasą.
Zapamiętam to sobie!
- Gorzej dla ciebie - wyszczerzyła zęby w imitacji uśmiechu.
- Przestań! Nie wiesz, że czytanie czyiś myśli jest niemiłe?!
- Nie - palnęła prosto z mostu. - Mało miałam takich okazji.
- Zrób to jeszcze raz, a spotka cię los gorszy od śmierci - zagroziłam grobowym głosem.
- To znaczy?
- Będę ci spojlerować wszystko: anime, książki, seriale, filmy, mangi, gry i przed premiery.
Przez szkła okularów widziałam jak wytrzeszcza oczy.
- Spróbuj tylko, a moja zemsta będzie sto razy gorsza!
- Już się boję - zakpiłam, chociaż tak naprawdę nawet nie chciałam myśleć o tym, co też ona może wymyślić. - Wchodźmy lepiej zanim się rozmyślę.
- Tak jakbyś miała jakiś wybór.
- Zawsze się jakiś ma!
- Chcesz, żebym ci powiedziała, jakie ty masz? - zapytała, rozsiewając wokół siebie mroczną aurę.
- Lubisz jak ludzie są ci potulni jak owce, co?
- A ty, jak na tak miłą osobę, lubisz się dużo kłócić, co?
Zgarbiłam się.
- Wiesz kogo mi pod pewnym względem przypominasz? Akashi'ego. Czy moja Aluś-chan chcę nożyczki?
- A masz?
- Możecie się już zamknąć i wejść do środka?! - Drzwi otworzyły się z hukiem, ukazując zirytowanego Gurena.
Przełknęłam ślinę, nie wiedząc jak się zachować.
Al złapała za mój łokieć i z szerokim uśmiechem pociągnęła za sobą do klasy.
- Przepraszamy~! - zawołała, po czym mnie puściła i usiadła w ławce z Yuu, zostawiając mnie samą.
Rzuciłam jej spojrzenie spode łba.
- Długo masz zamiar tak jeszcze stać? - zwrócił się do mnie podpułkownik krzyżując ramiona.
Rozejrzałam się bezradnie po całym pomieszczeniu. Nigdzie nie zauważyłam wolnego miejsca.
- Em... chyba nie ma już miejsc w ławkach.
Mężczyzna westchnął ciężko i kopnął krzesło, które stało za biurkiem.
- Siadaj tu. - Otworzyłam oczy na taką szerokość, jaką naturalnie ma większość postaci z anime. - Ruszysz się w końcu?
-Y-Yhm - skinęłam głową i poszłam zająć wskazane miejsce.
Al zasłoniła dłonią usta udając, że ziewa, ale ja wiedziałam, że chichra się jak Undertaker przy zwłokach.
Nie miałam zbyt dużych oczekiwań. Wiedziałam przecież, że nie spotkam tutaj Miki. Byłam tam tylko ze względu na Al, więc...
Po prostu będę robiła, co sobie zażyczy. Chociaż raz w roku mogę jej na to pozwolić.
Cała 'lekcja' minęła w ciszy. Nie przeszkadzało mi to.
Wystarczy mi pięć sekund milczenia podczas rozmowy, żebym odpłynęła myślami, gdzieś daleko. W przeciwieństwie do paru innych osób, w tym Al i Yuu, którym aż żyłki wychodziły.
Nagle zauważyłam, że wszyscy wychodzą, więc też pośpiesznie wstałam ze swojego miejsca. Blondynka czekała na mnie w przejściu. Ruszyłam w jej stronę, gdy usłyszałam:
- Ty zostań.
Dreszcze przebiegły mi po plecach. Spojrzałam na Gurena, potem na Al i tak z kilka razy.
Dziewczyna uśmiechnęła się sadystycznie i zaczęła odchodzić.
- Do później, Agusiachu.
-C-C-C-C-Czekaj! Miałyśmy się trzymać razem! - przypomniałam, nie mogąc się ruszyć z miejsca.
- Nie przypominam sobie, żebym o tym pisała w zamówieniu - odparła z udawanym zamyśleniem i znikła za drzwiami.
- Ty mała...
- Jestem od ciebie wyższa - dobiegł mnie jej głos z daleka.
Zacisnęłam zęby, żeby nie użyć niecenzuralnego słowa.
Cała moja wściekłość nagle wyparowała, kiedy Guren mnie minął i zakluczył drzwi.


Al, uśmiechnięta od ucha do ucha, szła przez pusty korytarz. Wiedziała, że Agusi nic się nie stanie, więc szybko o niej zapomniała.
- Hm, gdzie też on może być... - mruknęła, rozglądając się ostentacyjnie.
- Szukasz kogoś? - zapytał ktoś za nią.
Odwróciła się lekko zaskoczona, ale zaraz jej twarz rozjaśnił uśmiech.
- Może... A pomożesz mi szukać?
- To zależy z kim mam przyjemność - odpowiedział błękitnooki.
- Al.
- Hm, dość niespotykane imię, a na dodatek pierwszy raz cię widzę...
Dziewczyna przybrała niewinny wyraz twarzy.
- Nowa jestem, to dlatego.
Mężczyzna spojrzał na nią nieco podejrzliwie, ale zaraz jego kąciki ust podniosły się w górę.
- W takim razie, kogo nowa może szukać?
Blondynka zaczęła się szybko zastanawiać. Początkowo chciała przyznać, że jego, ale co dalej by powiedziała? Po co go szukała?
Nie potrafiła niczego wymyślić. Wtem przypomniała sobie, że obecność autorki może jej się teraz bardzo przydać. A także osoby, z którą obecnie przebywała.
- No bo widzisz... - zaczęła przesłodzonym głosem. - Szukam Gurena Ichinose, gdyż pewien uczeń powiedział mi, że widział jak idzie gdzieś z moją przyjaciółką.
Shinya przybrał zaskoczony, a zarazem zaciekawiony, wyraz twarzy.
- Doprawdy? A twoja przyjaciółka...?
- Agusia - dokończyła. - Ona też jest nowa.
- Czy ten uczeń powiedział ci coś więcej?
Al pokręciła głową.
- Nie - westchnęła z ubolewaniem. - Dlatego tak się martwię.
Przybrała minę zbitego psa, co przy jej uroczym wyglądzie dało combo nie do pokonania.
- Pomożesz mi wtedy?
- Oczywiście - uśmiechnął się. - Przy okazji, jestem Shinya. Masz szczęście, bo Guren to też mój przyjaciel i potrafię go bez problemu znaleźć.
- Naprawdę~? Jak?
- To trochę skomplikowane...
- Mam czas. A dokładnie mówiąc - spojrzała na zegarek - z około dwadzieścia dwie godziny. Mów więc spokojnie.
Białowłosy się zaśmiał i zaczął jej opowiadać o swojej strategii.


Zanim Al się obejrzała, a znalazła się przed drzwiami do sali, w której jeszcze nie tak dawno przesiadywała. Oczywiście nie zdradziła tego szczegółu mężczyźnie. Chciała dzięki temu spędzić z nim więcej czasu i przekonać się, czy naprawdę potrafi wszędzie znaleźć swojego przyjaciela. Obie rzeczy mogła uznać za zaliczone.
Co nie zmieniało faktu, że miała ochotę się jeszcze trochę podroczyć.
- Jesteś pewien, że to tutaj? - spytała, tłumiąc śmiech.
- Absolutnie - potwierdził, po czym złapał i pociągnął za klamkę, która... nie chciała ustąpić. - Eeech~?
- Zamknięte? - Blondynka przekrzywiła głowę na bok, spoglądając zza ramienia towarzysza na źródło ich problemu.
Po chwili pomyślała:
Zamknęli się tam? Sami? Tylko we dwoje? Facet i dziewczyna?
Na policzki Al mimowolnie wpłynął szkarłat.
A mówiła, że to ja się z Erenem pośpieszyłam.
Zakryła dłonią usta, żeby nie zdradzić się ze swoim szerokim uśmiechem. Shinya tymczasem zastukał w drewno.
- Oi, Guren! Jesteś tam? - zawołał, a po sekundzie dodał: - Wiem, że tak. Co ty robisz w zamkniętej klasie?
Nie uzyskali żadnej odpowiedzi. Dopiero po dwóch albo trzech minutach szczeknął zamek i drzwi się otworzyły.


Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to Al, która z największym trudem starała się nie udusić ze śmiechu. Pokręciłam głową i wyszłam na korytarz.
- Czego znowu chcesz? - warknął mój towarzysz.
- Guren - rzekł Shinya, a wyraz jego twarzy skojarzył mi się z lennyface'em. - Ja? Niczego. A tak w ogóle, to po co zakluczyłeś drzwi?
- Nie twój interes.
- Hm, czyżby podpułkownik robił jakieś nieprzyzwoite rzeczy z...? - srebrnowłosy spojrzał na mnie z uśmiechem, po czym zaczął powoli się oddalać, wiedząc, co za chwilę zrobi Guren.
- Zabiję cię - powiedział, biegnąc za mężczyzną.
Zaczekałam aż znikną nam z oczu, po czym spojrzałam na Al.
- A ty? Też nie powinnaś za nim biec?
- Za kim? - zapytała nieco nieprzytomnie, jakbym wyrwała ją z zamyślenia.
- Shinya, kojarzysz? Czy już zapomniałaś, dla kogo tutaj przyszłyśmy? - Potarłam dłonią kark zmęczona.
- Ohoho! Nie próbuj mi wmówić, że to wszystko dla mnie. Akcja sprzed chwili kompletnie temu zaprzecza - uśmiechnęła się znacząco.
Podniosłam jedną brew, przybierając minę mówiącą ,,wtf?''.
- Mam ci przypomnieć, że to ty mnie zostawiłaś?
- Właśnie to zrobiłaś.
- Zasłużyłaś na Demoniczną Broń.
- Serio?
- Oby cię demon...
- Było aż tak źle, że masz taki humor?
Poczerwieniałam i spojrzałam na dziewczynę z wyrzutem.
- Życie ci niemiłe?
- Miłe, miłe - przytaknęła. - Chociaż mogło być lepiej...
- Maruda.
- Zrzęda.
- Spadaj.
- You too.
Zasłoniłam dłonią oczy.
- Nie zasłużyłaś na to... - mruknęłam pod nosem.
- Na co?
- A żebyś ogłuchła! - warknęłam. - Chodź. Nie mamy całego dnia.
- No nie, trochę czasu minęło. - Spojrzała na zegarek.
- Powinno mi się za to płacić - szepnęłam, wznosząc oczy ku górze.
- Co mówiłaś?
- Nie udawaj, że ci teraz na słuch padło!


- Proszę - wskazałam dłonią na drewniane drzwi.
- Hm? - Al spojrzała na mnie pytająco.
- Wejdź tam - uśmiechnęłam się.
- Eeee, dlaczego?
- Bo tak mówię?
- To trochę mało...
- Bo jak będziesz coś chciała...
- Okej! Ale nic złego mnie tam nie spotka, prawda?
- Nie.
- Na pewno?
- Tak.
- Jesteś pewna?
- Wchodź! - Wypchnęłam ją za drzwi sapiąc. - Jeszcze mi za to podziękuję.


- Aguś~? Tu jest ciemnooooo! O co cho... - urwała, widząc postać przywiązaną do krzesła. - Oh shi... Kartofel.
- Cześć... Al, prawda?
- Yhm - skinęła głową, którą po chwili przekrzywiła. - Co ci się ten... stało?
- Heh, chyba trochę zdenerwowałem Gurena - odpowiedział z uśmiechem Shinya. - Byłabyś tak miła i mnie rozwiązała?
Nigdy.
- Jasne.


Siedziałam przy stole, opierając podbródek na dłoni i stopą przytrzymując krzesło, dzięki któremu Al i Shinya nie mogli wyjść ze składziku.
Ziewnęłam, przecierając oczy.
- Dlaczego nie ma tutaj Miki? - jęknęłam. - W sumie...
To moje opo, więc mogłabym go tutaj wsadzić, ale... Grrr, jednak nie mogę.
Po chwili dołączył do mnie Guren.
- Jest już w środku? - kiwnął głową w stronę drugiego pomieszczenia.
- Taaa...
- Co tak jęczysz?
- Nudzi mi się~!
- To twój problem.
Prychnęłam pod nosem.
- Wiesz... skoro to romans, mógłbyś być zazdrosny, wiesz?
- Niby dlaczego miałbym być? - zapytał, unosząc demonstracyjnie jedną z brew.
- Bo siedząc przy tobie myślę o innym facecie? - palnęłam prosto z mostu.
Guren się tylko zaśmiał.
- Za dużo wymagam?
- Nie marudź, bo też cię zwiąże i na dodatek zaknebluje.
- Dzięki temu, to opowiadanie było by bardziej pikantne - odparłam bez namysłu. Mężczyzna spojrzał na mnie morderczo. - Co? Nie mów, że lina ci się skończyła. Pożyczyć ci puchowe kajdanki? Chociaż wierzę, że na pewno masz swoje i... - urwałam, unikając wazonu, który rozbił się piętnaście centymetrów od mojej twarzy. - Auć... - mruknęłam, a w następnej chwili już wybiegałam z pomieszczenia. Z przerażeniem stwierdziłam, że Guren pędzi za mną. - Odpuść sobie, bo będę krzyczeć! - moja groźba nie podziałała, więc pozwoliłam sobie ją zrealizować. - Goni mnie stary zbok! - Ale chyba tylko dolałam oliwy do ognia.


Lina opadła w tym samym momencie, w którym oboje usłyszeli jak coś z hukiem rozbija się o ścianę. Al uskoczyła zaskoczona, a Shinya się zaśmiał.
- Dobrze się dogadują.
Blondynka uśmiechnęła się niepewnie.
- Ta... Jednak wolę w inny sposób okazywać komuś sympatię.
- W mniej czy bardziej widowiskowy sposób niż oni? - dobry humor nie opuszczał mężczyzny.
- Trudno stwierdzić... Ale chyba bardziej - odpowiedziała, przystępując z nogi na nogę.
- Hm?
- Co? Chyba nie myślisz, że ci powiem?!
- A czemu by nie? Jesteśmy tu zamknięci dopóki nie wrócą, a to, z temperamentem Gurena, trochę potrwa.
- Jak on w ogóle to zrobił? - Wskazała na krzesło i linę, chcąc zmienić temat.
- Heh, Guren potrafi wiele rzeczy, gdy mu bardzo zależy.
- Znam to... - przyznała pod nosem, odwracając wzrok.
- Więc...? - upierał się.
Już otwierała usta, żeby odpowiedzieć, ale po chwili zamknęła je z powrotem. Tak naprawdę nie wiedziała, co powiedzieć, a mężczyzna wyraźnie czekał.
Spuściła wzrok nieco zestresowana. Kąciki ust, z niejasnych dla niej przyczyn, ciągle jej drgały.
- Coś się stało? Zimno ci?
Gdy dziewczyna uniosła głowę, zauważyła, że niebieskooki stoi strasznie blisko niej. Zaczerwieniła się.
- Nie...
- Wiesz, jeśli nie chcesz to nie mów - odparł przyjaznym i ciepłym głosem.
W głowie Al zakiełkowała pewna myśl i, zanim zdążyła się nad nią dwa razy zastanowić, postanowiła ją zrealizować.
- W porządku - rzekła i musnęła ustami policzek mężczyzny.
Chciała się odsunąć, żeby zobaczyć jego reakcje, ale wystraszyła się słysząc niespodziewanie kolejny huk. W odruchu bezwarunkowym uskoczyła do tyłu, prosto na drzwi, które - niespodzianka - otworzyły się.
Al runęłaby na ziemie jak kłoda, gdyby ktoś jej nie złapał.
-D-Dziękuję.
(dop.aut. robię sobie przerwę. Muszę iść się wyśmiać, a potem wrócę)
(dop.aut. *po 20 minutach* Okej, to nic nie dało. Trudno)
Wpatrywali się sobie w oczy, aż tu nagle...


- Och, widzę, że przeszkadzam - mruknęłam, łapiąc oddech i spoglądając zszokowana na... na sytuacje, która rozgrywała się przede mną. - Pozwolicie, że chwilę odpo... - Czyjaś dłoń zacisnęła mi się na ramieniu. Przełknęłam ślinę i najwolniej jak mogłam odwróciłam głowę. - Eeeem... Domyślam się, że nie pokażesz mi teraz swoich kotków w piwnicy...?


Al bujała się cała w skowronkach na ławce, gdy tymczasem Agusia przyciskała kolana do piersi.
- Było świetnie.
- Było strasznie.
Powiedziały w tym samym momencie.
Blondynka się roześmiała.
- Czyli Guren nie ma kotów?
- Nie ma - przytaknęła brunetka.
- Nie przepadasz za kotami, więc to chyba żadna wielka strata nie jest, prawda?
Agusia zadrżała.
- Ile czasu zostało?
- Hm... - Al już chciała spojrzeć na zegarek, ale w ostatniej chwili się powstrzymała. Uśmiechnęła się szeroko. - Powiem ci, jak ty mi powiesz, co robiliście w tej sali.
Dziewczyna zamrugała zdziwiona, jakby nie zrozumiała pytania.
Po czym odpowiedziała:
- Nie mogę.
- Dlaczego?
- Nie ukończyłaś osiemnastu lat - odpowiedziała z powagą.
- Ej no! - jęknęła, a po chwili dotarło do niej, co powiedziała jej towarzyszka. - Chwila! Mówisz poważnie?
- Kto wie...
- Weź no! Powiedz, pliiiiiiiiis~!
Agusia była zbyt zmęczona psychicznie, żeby dać się wrobić w coś takiego. Kompletnie zignorowała wszelakie prośby i zamknęła oczy.
- Bo złoże zamówienie, gdzie opisujesz tę sytuacje! - zagroziła, na co druga tylko się uśmiechnęła.
- A wiesz... Napiszę ci to - zgodziła się.
- Serio? - Al prawie szczena opadła. - Nawet pomimo +18?
- Yhm... - pokiwała głową, po czym dodała triumfalnie. - Raz w roku mogę ci pozwolić na odejście od reguły. - Rozciągnęła się. - Która godzina?
Blondynka sprawdziła czas.
- Można powiedzieć, że moje urodziny już się kończą.
- W takim razie oczekuj tego one-shot'a za 364 dni.


*Meduza - w mitologii greckiej była najmłodszą z trzech Gorgon i najgroźniejszą. Zamiast włosów miała węże, a jej spojrzenie zamieniało żywe istoty w kamień. W tekście odniosłam się do meduzy, iż Agusia ,,skamieniała'', tak jakby spojrzała na nią meduza. Proste? Proste.



~ Przyznam się do czegoś... Płakałam ze śmiechu jak to pisałam xD Znacie to? Kiedy piszecie takie bzdury, że po każdym kolejnym zdaniu zastanawiacie się, czy przypadkiem jesteście zdrowi na umyśle? Ja tak mam dość często ^^ Pisałam to na spontanie, więc... Nie dziwcie się, jeśli nie widzicie w tym wszystkim sensu. (Bo go tutaj prawdopodobnie nie ma). Dziękuję każdemu kto pośpiesza mnie z pisaniem, bo zaczęłam mieć problem z mobilizacją i chęciami. A tak wiem, że mam dla kogo dupę ruszyć ^^ No nic, pozdrowionka! Niedługo wakacje, awwww ;3



Jeśli zauważyłeś/aś literówkę/błąd we wpisie, proszę o zgłoszenie tego, a będę mogła błyskawicznie usunąć błąd.


4 komentarze:

  1. Tera się zastanawiam... Nadaje się to do skomentowania? @-@ Czy popsuje nastrój? Wybaczasz jej za zabranie Shyinya'yi? Al, to litość najwyższego poziomu...
    Tylko ja po przeczytaniu o czytaniu w myślach zakryłam rękami głowę? xD
    Biurko? Pomyśl o pozytywnych stronach! Np.... Np... Emmmm... Jak się wymeldowuje *wychodzi*
    *wraca* Sama? W klasie s Guren'em~? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ja już znam takie sceny...
    Story time? *zasiada z popcornem* chce ktoś?
    Chodź Al, oglądamy razem!
    Dobra czas na zmianę, cho tu Agusia tera my oglądamy xD
    *wypluwa herbatę* Hahaha! To se czekaj Al, to se czekaj! zostały tylko 363 dni i 17 godzin, wykorzystaj ten czas!
    I mam nowy paring :> Dla Al i spokojnie Agusia dla Ciebie też~

    A teraz:
    Wszystkiego najlepszego!
    Dużo szczęścia, komedii, żeby Ci życie wiodło jak w filmie!
    Masy ciekawych mang i anime, no i oczywiście żebyś przeżyła kolejne 364 dni roku!
    I oczywiście duuuuuuuuuużo Shinya'i! :3
    Pozdrowienia,
    Kira~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się nad tym zastanawiam... Lennyface by chyba wystarczył xD
      Co nie?! Moja łaskawość jest prawie tak wielka jak Boża.
      Hahahaha wiesz, to chyba nic by nie dało, ale spokojnie Kira-chan, bo przez internet to tak łatwo nie idzie :D
      Osobiście przyznam, że wole siedzieć za biurkiem niż przy ławce. Krzesełka osób 'wyżej' położonych są o wiele wygodniejsze ;3
      Hahaha *kręci z rozbawieniem głową* Wahałam się, ale skoro masz popcorn... Daj i oglądamy.
      *podaje chusteczkę* masz, wytrzyj sobie tą herbatę.
      E tam, szybko zleci xD Ale zgadzam się, niech go wykorzysta, bo nigdy nic nie wiadomo.
      *patrzy podejrzliwie*
      Powinnam się bać? NIE MÓW, ŻE BĘDZIE SHIP AL X AGUSIA?!
      Chyba odetnę sobie dopływ powietrza... Nie zrozumcie oczywiście tego źle! Po prostu... ten... no... A wiecie co? Idę z powrotem do anime, na razie.

      Usuń
    2. "NO HOMO!"
      Ja to tu tylko zostawię... Nic innego.. No nie mam siły.
      Poza tym... Dziękuję za życzenia :33
      Miło.. A Shinya... Shinya już... Już coś na urodziny szykuje... Bo matoł był tak zajęty Gurenem, że zapomniał... Czy to zdrada? :')
      /Al

      Usuń
  2. No to czeba było mówić od razu... Bym ci takiego kopa w dupe zadala, że byś pisała i 5 razy szybciej!
    Ja to bym Cię zmobilizowala...
    Ogólnie... Pożyczysz te nożyczki? Przydałyby się..
    Popijam sobie Fante... A tu nagle takie niegrzeczne myśli z twojej strony... Ogólnie... Shot urodzinowy... Gratulacje... Przyznaję... Dobrze jebniety umysłowo... Podoba mi się.
    /Al

    OdpowiedzUsuń