czwartek, 30 czerwca 2016

One-shot od Agusia ,,Milcząca słodkość''




My name is Agusia~!
A to... W sumie nie wiem co...
Mniejsza!
Kolejna Wspaniała, Kochana, Skromna, Miła itd.
Duszyczka miała nie tak dawno urodziny!
Toteż ten piękny one-shot wraz z życzeniami jej śle ^^
Wygrzebałam z czeluści zapomnianej, porzuconej i nie odwiedzanej przeze mnie krainy, moją słodką i niewinną część osobowości.
Yay! *konfetti*
Uwaga: Jeśli kogoś dopadnie cukrzyca to prosi się o nie nękanie/gnębienie/oskarżanie/wyzywanie ser, per Agusie.
Dziękuję i życzę słodkiego czytania ;)











,,MILCZĄCA SŁODKOŚĆ''



- Aaaaaach! - jęknęła dziewczyna, rozciągając zdrętwiałe mięśnie. - Rany, rany... Praca sama się nie zrobi. Ne, Anubisie? - uśmiechnęła się słodko do Boga Zmarłych, który ograniczył się tylko do skinięcia głową. - Oi, nie martw się! Czy ja kiedyś zawiodłam? - Dostrzegła w fiołkowych oczach niepewność. Roześmiała się. - Nieważne - machnęła niedbale ręką. - Niedługo i tak się przekonasz.


Tik, tak. Tik, tak.
Powtarzała w myślach, aż rozległ się dźwięk, na który wyczekiwanie czekała - dzwonek.
Zaczęła niby niedbale, ale pośpiesznie, zbierać swoje rzeczy do torby, żeby jak najszybciej opuścić sale lekcyjną.
Niektórzy bogowie z jej klasy, jak zwykle, narzekali na różnorakie rzeczy. Kiedy jej malinowe tęczówki spotkały się z piwnymi, dziewczyna uśmiechnęła się niewinnie, pomachała dłonią i ruszyła ku wyjściu z klasy. Kiedy tylko zniknęła z zasięgu wzroku swoich kolegów, zaczęła się szybko przepychać między duchowymi uczniami, jak to lubiła ich nazywać.
Poczuła się niezaprzeczalnie wolna, gdy już wyszła na zewnątrz. Bardzo lubiła akademie i świetnie się ze wszystkimi dogadywała. Poza nauką - która i tak była stosunkowo łatwa - za wiele do roboty nie miała. To na Yui barkach spoczywała cała nadzieja Zeusa, więc Kira stosunkowo robiła co chciała.
Było to zbawieniem, ale i przekleństwem. Czasem czuła pokusę, żeby dołączyć do jakiegoś klubu, ale zaraz sobie przypominała, czemu w ogóle do żadnego od początku się nie zapisała.
Wystarczyło jej jedno spojrzenie na Apolla czy Baldera, jak w coś grali. Duchowi uczniowie byli wtedy irytujący i nie do zniesienia.
Dziewczyna ziewnęła, po czym utkwiła wzrok w pięknym, majestatycznym pejzażu rozpościerającym się przed nią. Uśmiechnęła się i ruszyła, nieśpiesznym krokiem, chodnikiem wzdłuż akademii. Szczególną uwagę poświęcała mijanym krzakom, mając nadzieję, że ujrzy gdzieś ulubionego boga. Nie potrafiła tego wyjaśnić, a mogło to brzmieć naprawdę dziwnie, ale uważała Boga Zmarłych za niezwykle słodkiego, uroczego i... ładnego.
Mimo że chłopak zazwyczaj trzymał się na uboczu, gdzieś w ciemnych bądź cichych miejscach, potrafiła go znaleźć. Czasami...
Ostatnio Anubis witał ją jednym i tym samym słowem (oczywiście Kira nie rozumiała jego znaczenia), postanowiła porozmawiać z Thoth'em i zapytać go, co ono oznacza, mimo że z mężczyzną jakoś specjalnie się nie przyjaźniła. Okupował często bibliotekę, a Kira nie odwiedzała jej zbyt często z... różnych powodów. Nie tylko dlatego, że nie lubiła jak starszy od niej facet, nauczyciel, wyższy od niej, przyciska ją do ściany. Nie, nie o to chodziło. Przynajmniej nie tylko o to...
Co ważniejsze, dowiedziała się, co owo słowo oznacza! Miała cichutką nadzieję, że to może jej imię, ale wymawiane w jakimś pradawnym języku.
Poczuła lekkie rozczarowanie, ale i zaintrygowanie, gdy Thoth powiedział jej, że Anubis mówi do niej... koteczek. Nie rozumiała czemu, a miała świadomość, że i tak się tego szybko nie dowie.
Co gorsze, od czasu kiedy dowiedziała się tego, miała problem ze znalezieniem ciemnoskórego.
Nagle zarejestrowała kątem oka, jakiś ruch w pobliskich, zielonych krzewach. Podeszła do nich na palcach, ale gdy dostatecznie blisko podeszła, zorientowała się, że to tylko wiewiórka.
- Głupia wiewiórka - jęknęła, patrząc na zwierzątko z zawodem i lekkim zirytowaniem.
- Gdyby ta wiewiórka była twoim mistrzem, tak jak szczur był mistrzem czterech żółwi ninja, to inaczej byś mówiła - rzekł ktoś karcąco.
Kira nie kojarzyła tego głosu, a wątpiła, żeby to któryś z duchowych uczniów się do niej odezwał. Odwróciła się w stronę domniemanej osoby, a gdy już to zrobiła wybałuszyła szeroko oczy.
-K-Kim ty jesteś? - zapytała, cofając się pod samą ścianę szkoły.
- Amorem! - zakrzyknęła wesoło postać kompletnie innym głosem; przesłodzonym, wesołym, a zarazem śpiewnym.
-A-Ale czy Amor to nie przypadkiem mężczyzna? No i dziecko? I to z pieluchą? - pytała skołowana, przyglądając się dziewczynie ubranej w krótką, różowo-złotą sukienkę z parą wysokich, oplatanych aż do łydki, sandałach w kolorze promieni słońca.
Mogłyby być z tego zrobione.
Co ciekawsze, posiadała też parę niewielkich, puchowych, białych skrzydeł, a także złocisty łuk i kołczan ze strzałami, które w miejscu, gdzie powinny być pióra miały krwistoczerwone serca.
Czekoladowe loki spływały na jej ramiona, a oczy w kolorze nieba przyglądały się życzliwie uczennicy.
- Heh, nie za dużo w tej szkole bogów? Wiem, że fajnie byłoby popatrzeć na półnagiego mężczyznę zamiast mnie, ale trzeba brać co dają. A dopóki spełniam swoją rolę, to chyba nie jest tak źle, nie sądzisz? - odparła z przyjaznym uśmiechem, podlatując bliżej. - Możesz mówić mi Amora. - Wystawiła ku dziewczynie swoją bladą dłoń. - Miło mi cię w końcu spotkać.
- W końcu? - zdołała z siebie wydusić, ściskając dłoń nieznajomej.
- Dużo o tobie słyszałam - odpowiedziała, potrząsając żwawo ręką, po czym zwolniła uchwyt i podparła się pod boki. - Znalazłaś go w końcu?
- Kogo?
- Obie wiemy kogo szukasz.
- Chyba jednak nie... - zaczęła, ale kobieta jej przeszkodziła.
- Idź do biblioteki - poleciła, pochylając się w jej stronę.
-P-Po co?
- Zaufaj mi. - Poprawiła delikatnie białe włosy Kiry i odsunęła się z uśmiechem. - Ja nigdy nie zawodzę.
- Słuchaj, nadal nie... - znowu nie dane było jej dokończyć - ale to już z własnej przyczyny - gdyż zobaczyła jak Amora pstryka palcami i znika. - Dziwne...
Potargała włosy w miejscu, w którym dotknęła ją nieznajoma, po czym wzruszyła ramionami i poszła w kierunku biblioteki.
Sprawdzić mogę. Nic lepszego do roboty i tak nie mam.
Dopiero jak doszła pod drzwi celu swojej podróży, zaczęła się zastanawiać nad znaczeniem tego dziwnego spotkania.
Skoro jest damską wersją Amora, Boga Miłości to znaczy... Chwila, czego tutaj szukała?
Chciała się dłużej nad tym zastanowić, ale rozległ się krzyk Thoth'a, dobiegający zza drzwi.
- Wchodzisz czy nie? - Miała nieposkromioną ochotę zawrócić, byle tylko zrobić mu na złość, ale powstrzymała się i chwyciła za klamkę, pchając jednocześnie jedno ze skrzydeł dwuczęściowych, mosiężnych, drewnianych drzwi.
Weszła do biblioteki zrezygnowana, a gdy już się w niej znalazła miała ochotę skakać z radości, aż po sam wysoki sufit tego archiwalnego pomieszczenia. W środku spotkała nie tylko Thoth'a, ale i Anubisa! Jej twarz automatycznie ozdobił duży uśmiech.
- Cześć, Anubis. Wszędzie cię szukałam! - oznajmiła już na wstępie, znajdując się bardzo szybko przed uroczym bogiem. - Hej, Thoth - dorzuciła ze względu na dobre maniery.
- Zrobiłaś już zadanie domowe, że się tak włóczysz bez celu? - zapytał bezbarwnym głosem.
Kira prawie znienawidziła Yui, gdy ta powiedziała Bogowi Wiedzy, że w ludzkich szkołach zadaje się również jakieś zadania do domu, żeby ci ćwiczyli materiał.
- A kto mówi, że bez celu? Szukałam Anubisa, więc cel miałam! - zaprzeczyła, żwawo gestykulując. - A ty Anubisie, co tutaj robisz?
- Ka-Bara!
Kira pokiwała z powagą głową, po czym spojrzała na Thoth'a.
- Rozumiesz?
- Oczywiście - prychnął z wyższością.
- Podzielisz się tym ze mną? - Bóg westchnął i zamknął księgę, którą jeszcze chwile temu czytał.
- Skoro chcesz z nim rozmawiać i go rozumieć, to naucz się jego języka.
- Jak? - Rozłożyła szeroko ramiona w bezradnym geście. Chwile później tego pożałowała, bo już została przyszpilona do ściany.
- Jedyne co stoi ci na drodze, to twoje własne wymówki.
...i ty teraz.
- Rozumiem~! Ale... Nie mógłbyś mnie po prostu nauczyć?
Mężczyzna zastanawiał się przez chwilę.
- Zgoda.


Zeus jak zwykle przesiadywał w wielkiej sali na swoim złotym tronie, ale tym razem nie był sam.
Po jego prawicy siedziała Amora na wielkim, miękkim i różowym krześle w kształcie serca ze złotą obudową. Sama je sobie przygotowała, tak jak i wprosiła.
Król Bogów nie wiedział, co o tym wszystkim myśleć. Najpierw kobieta przysłała tutaj kolejną ludzką dziewczynę bez jego wiedzy, a potem zjawiała się i znikała kiedy chciała. Irytowała go i chciał ją zbesztać po każdym z tych dziwnych wyskoków, ale ilekroć się pojawiała znów, to ta chęć i złość znikały. Zastanawiał się czy to, aby nie na skutek jej mocy.
- Oj, rozchmurz się Zeusie! Przecież nie zrobiłam nic złego - poklepała mężczyznę po umięśnionym ramieniu. Po czym skierowała spojrzenie na przezroczystą kule, która stała pod podium. - Widzisz? - uśmiechnęła się słodko, a zarazem niewinnie.
- Po co to robisz? - zapytał z lekkim zrezygnowaniem.
- Dla miłości. Taka praca - zachichotała. - Nie bądź taki skwaszony. Też ci kogoś poszukać?
- Bałbym się, gdybyś to ty miała mi szukać wybranki - oznajmił poważnie.
Kobieta klepnęła go w ramię, tym razem z siłą, której nikt by się po niej nie spodziewał.
- I tak musiałabym użyć swoich strzał, bo żadna by na ciebie nie spojrzała - oznajmiła nadąsana.
- Czemu ona? - kiwnął głową w stronę kuli.
Amora uśmiechnęła się chytrze, nie zamierzając odpowiadać na to pytanie. Dochowywanie tajemnic zawsze było dla niej równie ważne, co rozprzestrzenianie miłości. A przynajmniej przez ten krótki czas, jaki musiała odgrywać taką rolę.
- Wiesz Zeusie... - zaczęła, żeby zmienić temat - nie żebym była kimś w rodzaju pedofila albo coś, ale według mnie zdecydowanie lepiej wyglądasz w młodszej wersji.
Bóg Nieba spojrzał na nią podejrzliwie, jakby niepewny czy mówi poważnie, czy tylko sobie z niego żartuje.
- Do tego masz wtedy jeden atut! - Uniosła wysoko ręce. - Dzieci nie wolno bić - zaśmiała się, a następnie szybko zniknęła.


- Hej... - odparł spokojnie Anubis, trzymający w ramionach białego, puszystego kotka. Kira bardzo chciała być na jego miejscu.
Bóg postawił kota na ziemi i zaczął go drapać za uszami, a zwierzątko w odpowiedzi zaczęło głośno mruczeć.
- Jesteście tacy słodcy - rzekła, po sekundzie zdając sobie sprawę, że powiedziała to na głos.
Zachichotała zakłopotana i poklepała Anubisa po głowie. Zamrugała kilka razy oczami zaskoczona, gdy złapał ją delikatnie za rękę.
- Kira. - Zaczerwieniła się po same uszy, gdy usłyszała jak wypowiada jej imię. - Ty też jesteś słodka.
-C-Co? - pisnęła głośno, przez co wystraszyła kotka, który czmychnął szybko gdzieś w krzaki albo na drzewo. Nie zdążyła tego zarejestrować, bo jej usta zostały muśnięte przez usta boga.


- Muahahahaha! Mówiłam, że ja nigdy nie zawodzę! - wykrzyczała triumfalnie Amora, pojawiając się kilka dni później w ogrodzie przed Kirą i Anubisem. - Oddawać teraz swoją duszę - odparła śmiertelnie poważnie z zimną miną, przez co wyglądała naprawdę przerażająco.
Parzę aż dreszcze przeszły na ten widok.
-A-Ale... - zaczęła Kira, ale śmiech kobiety jej przerwał.
- Żałujcie, że nie widzieliście swoich min! - Oplotła rękami swój brzuch. - Ach... To mi się nigdy nie znudzi. - Przetarła palcem skórę pod okiem, jakby chciała pozbyć się łzy. - I jak tam moje gołąbeczki? Radośnie gruchają? A może ru...
- Długo jeszcze tutaj będziesz? - spytała nieco zirytowana Kira, tuląc się do boga.
- Hm? W sensie, że z wami czy w tym świecie?
- I to, i to.
- Hm... Chcesz wiedzieć?
- Gdybym nie chciała, to bym nie pytała.
- W takim razie... Odpowiem ci za 355 dni - odparła, po czym zniknęła.



*postanowiłam wszelkie nazwy (czyt. tytuły) pisać z dużej litery, jednakże określenia typu bóg/bogowie z małej, dlatego że człowiek/ludzie również piszę z takiej.



~ To dziwne, ale... Wiecie, że mi się nawet podobało? Chyba takie słodkie, niewinne odskocznie też są potrzebne. Cóż... Jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego dla Kiry! (Bo chyba wiadomo, że to dla niej one-shot :D). Następnym razem będziemy świadkami mumifikacji (zadbam o to!). To na razie tyle. Pozdrowionka ;** ~



Jeśli zauważyłeś/aś literówkę/błąd we wpisie, proszę o zgłoszenie tego, a będę mogła błyskawicznie usunąć błąd.


4 komentarze:

  1. *Strzela wszystkimi możliwymi częściami ciała* A tera do roboty!
    „Czy jak kiedyś zawiodłam”
    @-@... Już się lepiej poddam…
    „w fiołkowych oczkach niepewność”
    Zaufaj tym oczkom!
    „Tik, tak. Tik, tak”
    Tik tak, tik tak *kołysze się na strony jak zahipnotyzowana*
    „Kiedy jej malinowe tęczówki”
    Czy to przypadek, że jakiś czas wcześniej jadłam maliny? Tak, to przypadek xD
    „uśmiechnęła się niewinnie”
    Ja, uśmiechać? Jeden chłopak z klasy do nienadana nie wiedział, że umiem mówić! A co dopiero się uśmiechać
    „duchowymi uczniami, jak to lubiła ich nazywać.”
    Teraz i serio lubię!
    „uważała Boga Zmarłych za niezwykle słodkiego, uroczego i… ładnego.”
    No i kto nie lubi Bogów Zmarłych? :D
    „Anubis mówi do niej… koteczek.”
    Czy Ty Anubisie i dziewczyny z podstawówki zmówiliście się jakoś na to przezwisko, czy co!? xD
    „że to tylko wiewiórka”
    Oh, screw you Squirrel!
    „tak jak szczur był mistrzem czterech żółwi ninja”
    A uwierzysz, że nigdy nie chciało mi się tego filmu obejrzeć?
    *Ubiór amora*
    … Jak dla mnie to ona jak Monomi może wyglądać xD
    „ale trzeba brać co dają”
    A warte to wzięcia?
    „A dopóki spełniam swoją rolę, to chyba nie jest tak źle, nie sądzisz?”
    Nie mnie oceniać
    „Dużo o tobie słyszałam”
    To wszystko to kłamstwa!
    „Zaufaj mi”
    Nie ufaj nagle pojawiającym się dziewczynom ze skrzydłami i łukami!
    „Wchodzisz czy nie?”
    *odwraca się* Nnnope!
    https://lh6.googleusercontent.com/-zp61Zq49k3w/V3Uf8r7DWII/AAAAAAAAF_g/mJWlPV8LNT0ECjFRsYDB9Aw3PYXl9eRkgCLcB/w640-h400-no/NOPE.png Bez komentarza proszę x'D
    „zadaje się również jakieś zadania do domu, żeby ci ćwiczyli materiał”
    Spłoń Yui, Spłoń
    „więc cel miałam!”
    Szczytny cel!
    „już została przyszpilona do ściany.”
    Tobie to to się nie nudzi? + Czy to może podejść pod pedofilstwo?
    „Dla miłości. Taka praca”
    A płacą chociaż w tej pracy?
    „Ty też jesteś słodka”
    Ja:
    https://media1.giphy.com/media/VN0MvCkIgMgjC/200_s.gif
    http://images6.fanpop.com/image/answers/3479000/3479247_1394205425994.44res_400_300.jpg
    „przez co wystraszyła kotka, któy czmychnął szybko gdzieś w krzaki albo na drzewo”
    Moje dziecko!
    „Oddawać teraz swoją duszę”
    (Uwaga: Reakcja prawdziwa) Co. *poker face*
    „A może ru…”
    Nie będę tego kończyć…
    “Odpowiem ci za 355 dni”
    *oblicza* Moje urodziny serio? I z tego co mi wyszło to 356 dni
    …Jakiej mumifikacji?
    Ufff *faint* Wooohoo~! Królowa Agu-Chan górą! :D *bije gromkie brawa*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oiii, jak ja mogłam!?

      POZDRO dla Królowej i Amora! :D
      Kira~

      Usuń
    2. *potrząsa dłońmi* I'm ready.
      Zawodzę? No nie :D
      *szeroki uśmiech* Jesteś podatna na hipnozę, Kira-chan? xD
      Ha, widzisz? Wydobyłam z ciebie więcej niż twoi znaj ^^
      Wiedziałam co ci się spodoba *czuję się dumna*
      Nie wiem ;-; Nawet ja się przekonałam do nich xD
      Przezwisko? :/ Kira-chan = K. K jak koteczek :3
      Ooo ktoś był na obozie skautów!
      Ja też nigdy filmu nie oglądałam. Jedynie kieeeeeedyś, kiedy dinozaury chodziły po ziemi, a szafa zaprowadzała do innych krain, oglądałam bajkę ^^
      O_O Nie pomyślałam o tym... O Boże, Aiko się załamie! Obie podświadomie myślimy o tej maskotce.
      Warte, warte *kiwa poważnie głową* W innym wypadku dostaniesz strzałą, a druga wcale nie pójdzie na Anubisa. Pamiętasz kamienia z wyspy rozpaczy? Chyba byście się dogadali... Lubisz milczących xD
      *Agusia taka zuaaaa*
      No sorry, rola w sukni się skończyła.
      Anubis by mnie nie okłamał! No i ja wiem swoje...
      Poprawka, miała jeden łuk.
      W takich momentach nienawidzę tej blokady... *przepisuje wszystko 'ręcznie'* Oby to było tego warte.


      Usuń
    3. .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      Idę płakać w kącie.
      Okropna, co nie? O_O
      Nie przesadzaj. Na żaden szczyt nie wchodziłaś i to jeszcze ciebie trzeba było do tej biblioteki pokierować *kręci głową*
      Hm... Gdyby to był Levi, powiedziałabym, że to norma. Ale że to nie Levi... tak, to podchodzi po pedofilie xD
      A jak myślisz, czemu taki duży podatek jest. Miłość tania nie jest.
      Ten drugi link mi się nie ładuje, so sorry.
      Ty masz dziecko? O_o
      (Uwaga: również reakcja prawdziwa) *dusi się ze śmiechu*
      Oj, Kira, Kira. Jakie ty masz nieprzyzwoite myśli! Przecież chodziło o rugby układanie *kręci głową z dezaprobatą*
      Matma... tego się nie zrozumie.
      Och, dziękuję, dziękuję *kłania się nisko*
      Pozdrowionka ;)

      Usuń