środa, 22 czerwca 2016

One-shot od Agusia ,,Marzenia bywają różne''




Cześć...
*wita się, a wokół roztacza się depresyjna aura*
To będzie gówniane, wiecie?
Nawet ja to wiem.
Tak stresowałam się napisaniem dobrego, porządnie opisanego lemona, że w ogóle nie mogłam się skupić na fabule.
(Czy jest tu w ogóle jakaś?)
Cóż... Starałam się, ok?
(Jak zawsze zresztą)
Ech... miejmy to już z głowy.
Zapraszam...











,,MARZENIA BYWAJĄ RÓŻNE''



Kiedy dni mijają tak jak powinny, to bardzo szybko dobiegają one końca. Z tego też powodu należy czerpać z życia, ile tylko można. Oboje o tym wiedzieli, ale nie zawsze pamiętali. Dlatego mieli sobie nawzajem o tym przypominać.
- Wiesz, zawsze chciałam zobaczyć kiedyś morze. Pójdźmy wtedy razem, gdy ten czas nadejdzie, Levi - zaproponowała z uśmiechem brunetka, jedną dłonią opierając się o drewniane biurko, a drugą powstrzymując książki przy biodrze, żeby nie wypadły.
- Morze? Czy nie istnieje tylko poza murami?
- Tak, to bezkresny obszar pełen słonej wody. Jednak zawiera w sobie tylko 3% soli - odpowiedziała, siadając obok Zwiadowcy i pokazując wyblakłe strony jednego z tomów.
- Ten wykład potrwa długo? - spytał z niezadowoloną miną, mierzwiąc włosy Hanji.
- Może trochę - gdy tylko padła ta odpowiedź, Kapral wstał i ruszył ku wyjściu z pokoju. - Hej, Levi! - zawołała za nim, ale mężczyzna już wyszedł. - Tch...
Po chwili drzwi z hukiem uderzyły w murowaną ścianę. Kobieta się wzdrygnęła i spojrzała zaskoczona na Leviego.
- Nie będę siedział tutaj tak długo bez herbaty - odparł na wejściu i podał kobiecie jedną z filiżanek, pełną parującego, ładnie pachnącego wywaru. - Masz.
- Dziękuję - zaśmiała się i z uśmiechem wzięła naczynie do własnych rąk. - A teraz... Porozmawiajmy o morzu! - i zaczęła bardzo długi wywód na ten temat, pokazując przy tym najróżniejsze kartki z informacjami, wykresami oraz rysunkami.
Levi w milczeniu tylko ją słuchał.


- Rozumiem. Temat o świecie zewnętrznym, huh. Czy to nie miłe? - odparł Erwin, pomiędzy kolejnymi przerwami w popijaniu herbaty. - Ech, przecież to piekło jest.
- Jej wykład o tym trwał cholernie długo. Ech... - westchnął, spoglądając przez okno na dziedziniec, przez który akurat przechodził główny temat ich rozmowy.
Pewnie ochładza się po kąpieli...
- Zakazane jest rozmawiać o świecie zewnętrznym - dodał po chwili Dowódca, mieszając swoją herbatę.
- To weź jej to powiedz - mruknął Levi, krzyżując ramiona.
- Oboje wiemy, że ciebie chętniej słucha niż mnie - odpowiedział z uśmiechem mężczyzna.
- Wcale, że nie - odparł wciąż odwrócony tyłem. Wtedy jego spojrzenie spotkało się z piwnymi oczami dziewczyny. Patrzeli na siebie przez chwilę, po czym Zoe się uśmiechnęła i pomachała do Kaprala. - To co mam zrobić?
- To co zwykle. Jak już pozbieramy się po ostatniej eskapadzie i wrócimy do swoich zwyczajnych obowiązków, to zobaczysz, że wszystko wróci do normy.
Czarnowłosy nic nie odpowiedział na słowa swego przełożonego ani nie odpowiedział na gest kobiety.
Zmrużył oczy i wyszedł z pomieszczenia.
Zbyt dobrze znał Zoe, żeby wiedzieć, że nic nie będzie takie jak wcześniej. Chyba że tylko z pozoru.


Irytująca. Cholernie irytująca.
Pomyślał Levi, już nie wiadomo, który dokładnie raz. Przewrócił tylko oczami, gdy ta walnięta kobieta go dogoniła.
A żeby się kiedyś potknęła.
Hanji uderzyła go mocno w plecy, gdy tylko się z nim zrównała.
- Levi, robiłeś ostatnio pranie?
- Tak, i co z tego? - spytał z podejrzliwą miną. - Już ci mówiłem, że nie będę prał twoich syfów.
- Nie, nie. Nie oto chodzi. Mam wrażenie, że zmalałeś. Czy przypadkiem nie skurczyłeś się w tym praniu? - odparła niewinnie, po czym dostała kopa z buta.
Objęła rękami brzuch.
- Oi, przecież tylko żartowałam! - krzyknęła za mężczyzną, który niewzruszenie szedł dalej. Dodała cicho pod nosem: - Jesteś taki delikatny.
Po czym się zaśmiała i pobiegła w ślad za nim.
- Levi, zaczekaj~!


- Nie przejmuj się Berni. Oni tak mówią, bo się ciebie boją, a nie dlatego, że cię nie lubią - tłumaczyła Hanji Tytanowi, przy którym siedziała zdecydowanie zbyt blisko. Bardziej niż nakazywał zdrowy rozsądek. - Będzie dobrze. Ja się tobą zaopiekuje - obiecała, a potwór tylko jęknął w odpowiedzi coś niezrozumiałego. Kobieta tylko przechyliła głowę. - Co chcesz powiedzieć?
Przybliżyła jeszcze bardziej swoją twarz do twarzy stwora, aż ten nagle kłapną głośno zębami. Brunetka odskoczyła od niego ze śmiechem.
- Pewnie jesteś głodny - uśmiechnęła się, podpierając się pod boki.
Wtem do akcji wkroczył Kapral Levi.
- Pff, głupia, przecież wiesz, że one nie potrzebują jedzenia.
- Masz racje! - sapnęła, zaskoczona swoim własnym zapominalstwem. - Dobrze, że ciebie mam Levi.
- Nie masz - mruknął, odwracając się na pięcie. - Jak już, to ja mam ciebie - dodał pod nosem.
- Hę? Coś mówiłeś?
- Nie. Umyj w końcu uszy.


Levi przechadzał się wieczorem po zamku, gdy owładnęło nim nagle jakieś dziwne przeczucie. Przechodził niedaleko pokoju Hanji Zoe, kiedy zdawało mu się, że czuję... bliżej nieokreślony zapach. Bez wahania skierował się pod drzwi jej pokoju i nie pukając wszedł do środka. Tam woń się nasiliła. Niewiele, ale jednak.
Kiedy poszedł w głąb pomieszczenia, ujrzał kobietę przed wiadrem pełnym wody. Otworzył lekko szerzej oczy ze zdziwienia i zbliżył się do niej bez słowa.
- Co ci znowu strzeliło do tego łba? - zapytał, stukając palcem w jej czoło.
- Tylko coś sprawdzałam - odpowiedziała z szerokim uśmiechem.
- Chcesz kogoś otruć? - spojrzał sceptycznie na przezroczystą ciec.
- Nie, nie. To tylko woda z solą.
- Solą? - uniósł jedną z brwi, zerkając to Hanji, to na wiadro.
- No bo wiesz... - Potarła dłonią tył głowy. - Chciałam tylko coś sprawdzić, to nic groźnego, więc nie musisz się martwić.
- Ech, o ciebie to się można tylko martwić - westchnął, kręcąc przy tym głową. - Zostaw to już.
- Dopiero nad tym usiadłam! - sprzeciwiła się.
- Chodziło mi o zostawienie tego tematu z morzem - wyjaśnił. - Co cię w ogóle tak nagle z tym naszło?
Brunetka przez chwilę milczała.
- To coś złego mieć marzenia? - odpowiedziała pytaniem na pytanie ze smutnym uśmiechem.
Trwali tak przez jakiś czas, zupełnie nic nie mówiąc, aż Levi ciężko westchnął i zdjął koszulę.
(dop. aut. *wybucha śmiechem* Dlaczego ja się zawsze śmieje przy takich momentach? xD)
- Levi? Co ty ro... - nie dokończyła, bo mężczyzna pocałował ją czule w usta.

(dop. aut. Khym, khym, kym... Teraz będzie treść nieodpowiednia dla osób poniżej 18 roku życia (wiem, że i tak się do tego nie dostosujecie lemury jedne!), więc jakby co, to już tutaj możecie przerwać. Dziękuję za uwagę)

-E-Ej... - zdążyła jęknąć, zanim ich wargi ponownie się złączyły.
Po chwili przymknęła z przyjemnością oczy.
Nie odrywając się od niej, wplątał ręce pod jej kolana oraz za plecy, po czym delikatnie podniósł i zaniósł do łóżka. Położył dłoń na szkarłatnym policzku i pogłębił pocałunek, wsuwając do jej ust język.
Westchnęła z rozkoszy, kiedy przeniósł się na szyje i dekolt, gdzie zostawiał niewielkie, czerwonawe plamki, przy okazji powoli rozpinając koszulę należącą do części ,,munduru'' Zwiadowców. Wsunęła dłonie w jego włosy, uśmiechając się lekko i przyciskając go do siebie bliżej. Pomogła mu ściągnąć górną część swojego ubioru.
Levi zjechał z pocałunkami jeszcze niżej, aż do piersi, które wciąż były uwięzione w staniku. Co prawda nie na długo, bo po kilku sekundach wylądował on gdzieś na podłodze. Taki sam los skończył się dla ich spodni. Oboje skończyli leżąc tylko w bieliźnie, obejmując się i oddając najróżniejszym pieszczotą.
Hanji jęknęła cicho, gdy Kapral ponownie wpił się w jej wargi z niezwykłą zachłannością. Jęknęła cicho, gdy jego ręka przesunęła się między jej nogi, pod cienki materiał majtek, wsuwając dłoń w najgorętszą sferę. Westchnęła w jego usta, rozchylając bardziej uda, aby miał łatwiejszy dostęp do miejsc, których szukał. Czuła jak przejeżdża palcem po łechtaczce, drażniąc jej czuły punkt. Oderwali się na chwilę od siebie, żeby złapać oddech.
Jego usta znów powędrowały w dół, żeby tym razem zaznaczyć skórę na brzuchu. Zoe zaczęła jęczeć, wiercąc się pod nim.
Następnie Levi powoli zdjął z niej majtki, odrzucając je gdzieś niedbale na bok.
Wsunął do jej wnętrza dwa palce, poruszając nimi coraz szybciej, nakręcając się bardziej z każdą chwilą.
Hanji czuła dreszcze, przebiegające od krocza, aż przez całe ciało. Było jej niewiarygodnie dobrze. Nigdy wcześniej nie doświadczyła takiego uczucia.
Tyle stracić!
Kiedy mężczyzna nagle przerwał i się odsunął, brunetka myślała, że zaraz rzuci się na niego wściekła. Jednak znieruchomiała, gdy zobaczyła jak czarnowłosy zdejmuje bokserki.
Z powrotem ułożył się między jej nogami. Objęła go szybko, kiedy poczuła, że na nią naciska. Wsunął się w nią gładko (dop. aut. jak nóż w masło xD) i od razu zaczął się poruszać.
Zacisnęła zęby, żeby stłumić cisnące się na jej usta jęki, jednak nie musiała tego długo robić, gdyż Levi pochylił się nad nią ponownie, by znów ją pocałować.
Kapral przyśpieszył ruch bioder, a na czole zaczęły mu się pojawiać kropelki potu. Zoe zacisnęła dłonie na jego przedramionach, na których pojawiły się krwawe rysy. Doszła pierwsza, co skutkowało, że odruchowo stawiała większy opór, ale to w niczym nie przeszkodziło jej partnerowi, który po chwili również szczytował.
Opadli bez tchu na łóżko, wpatrując się w sufit.
Kiedy Hanji udało się w miarę wyrównać oddech, zapytała:
- Co to miało znaczyć, Levi?
Zerknęła na niego kątem oka, a gdy dostrzegła delikatny uśmiech na jego twarzy, o mało nie dostała drugiego orgazmu. (dop.aut. Wiem, jestem okropna ;_; Ale nie mogłam się powstrzymać xD)
- To coś złego mieć marzenia? - użył tych samych słów co ona, po czym objął ją mocno i zasnął.



~ Skoro miał to być dobrze opisany lemon, to zastanawiałam się czy nie zrobić z tego zwykłego porno bez fabuły. Obrazilibyście się, gdybym coś takiego zrobiła? xD Przyznam szczerze, że to byłoby sto razy łatwiejsze od tego, z czym musiałam się tutaj zmagać. *wzdycha* Na szczęście mam to już z głowy :3 (Tak, jestem o wiele szczęśliwsza, gdy już to skończyłam) Pozdrowionka kochani!



Jeśli zauważyłeś/aś literówkę/błąd we wpisie, proszę o zgłoszenie tego, a będę mogła błyskawicznie usunąć błąd.


4 komentarze:

  1. „Pójdźmy wtedy razem, gdy ten czas nadejdzie, Levi”
    Levi: Jasne, na nas miesiąc miodowy! :D
    „A drugą powstrzymując książki przy biodrze, żeby nie wypadły”
    Książka: Misja ‘ucieczka’ nie udana! Powtarzam, misja ucieczka nie udana!
    „Morze? Czy nie istnieje tylko poza murami”
    Ja się dziwię, że te mury się jeszcze wodą nie wypełniły po tych wszystkich ulewach (krwi) @-@
    „Porozmawiajmy o morzu!”
    Oh no *zatyka uszy* A nie możemy np. o środkach czyszczących? Levi’ego tym poderwiesz!
    „Irytująca. Cholernie irytująca”
    Jest ta miotła! *spieprza przed Levi’m*
    „-Levi robiłeś ostatnio pranie?
    -Tak, i co z tego?”
    -Nic, tylko skarpetami Ci na kilometr wali…
    Cosik się dziś na Lev’a uwzięłam Xd
    „Levi przechadzał się wieczorem po zamku”
    Ała, biedny zamek xd
    „kiedy zdawało mu się, że czuję… bliżej nieokreślony zapach”
    Wiosnę czuć! Trochę jednak za późno…
    „Echo, o ciebie to się można tylko martwić”
    Ja się tam bardziej o tytany boję, nie dziwne że chciał ją zjeść…
    „Levi ciężko westchnął i zdjął koszulkę”
    ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    „Teraz będzie treść nieodpowiednia dla osób poniżej 18 roku życia, więc jakby co, to już tutaj możecie przerwać”
    Mam mniej niż 18… Czyli mogę skończyć wcześniej ‘pracę’? Oke, ale płacisz mi za całą robotę!

    Jakoś dziwnie krótki ten shot się wydaje, hm~?
    Swoją drogą niezły stróż xD

    Pozdro~
    Kira!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znając Hanji, to ten miesiąc miodowy, by szybko nastąpił.
      xD Zrozumiałam, przechodzimy do planu C.
      Może tak się skończy manga? Wszyscy zginą, bo woda (czerwona xD) ich zaleje. To by było!
      Może nie poderwie, ale na pewno zwróci uwagę :D I się czegoś przydatnego nauczy!
      Miotły są fajne ;-; Czarodzieje i czarownice na nich latają xD
      Zauważyłam ^^
      I podłoga, po której chodzi xD
      Wiosna jest zuaaaaaaa.
      Tytany są dość łatwe do zrozumienia, a Zoe? Tu się sprawa komplikuje xD
      Ja płacę? Chyba za prąd, który zużywam pisząc na laptopie xD
      Nie, nie wydaje ci się. Ale jak tak czytam na wattpadzie... To tam wszystkie (okej, WIĘKSZOŚĆ) opowiadań jest krótka. Moje rozdziały są jak ich kilka(naście) ''prac''. Ale to nie dlatego ten one-shot jest taki krótki xD Po prostu... no... nie chciało mi się, okej? Wiesz jaka to była katorga.. No i właśnie! Masz wrażenie, że to jest krótkie, bo ja przeważnie piszę dużo, od co.
      Wiem, wiem ^^ Fajne rzeczy robią fajni ludzie, więc to wyjaśniające ;)
      Pozdro~

      Usuń
  2. Boże ;-; Uśmiechałam się jak głupia do tego shota XD Co ty ze mną robisz XD
    No nieźle...

    OdpowiedzUsuń