poniedziałek, 9 maja 2016

,,Trzeba próbować'' Historia I




Lecę z zamówieniami jak szalona...
(Jesteś szalonaaaaa~!)
I'm so crazy ;3
A więc, Moi Drodzy... Oto...
Mika x Czytelnik!
(Z Owari no seraph, nie udawajcie, że nie wiecie.)
Romans i dramat, mrrrr...
Zastanawiałam się, co z Wami zrobić...
Człowiek? Wampir?
Ja jestem wampirem
*Krzywy uśmiech.*
Kto na wiosennym słoneczku się spalił? Muaaaa!
W każdym razie, Wam nie chciałam robić takiej krzywdy, więc zostaliście w Waszej naturalnej postaci - luuuuuudzie~!
A tak będąc w temacie - znacie swoje grupy krwi?
Ja niestety nie :/
Dobra, do rzeczy!
(Wybaczcie, gaduła ze mnie.)
Ehem... Miłego czytania ^^











,,TRZEBA PRÓBOWAĆ'' HISTORIA I



Grupa zebranych powoli zaczynała się rozchodzić. Ktoś obiektywny mógłby stwierdzić, że przecież nie było na co patrzeć; ten kto powinien wiedzieć już by wiedział.
Po chwili przed tablicą stała tylko brązowowłosa dziewczyna, a niedaleko za nią dwóch chłopaków. Żołnierze również pragnęli odejść, ale nie chcieli zostawiać swojej przyjaciółki samej.
- Alice, chodźmy. Dowódca nie będzie zadowolony, jeśli znowu się spóźnimy - odparł jeden z nich.
- Pójdę z wami, gdy również spojrzycie - odpowiedziała spokojnie, choć dało się usłyszeć chłód w jej głosie.
- Nie chcemy - wydukał szeptem drugi.
- Zobaczycie to odejdziemy - powtórzyła tonem nie niosącym sprzeciwu.
Przyjaciele spojrzeli po sobie niepewnie, po czym ciężko westchnęli. Wiedzieli, że nie ma co się kłócić, zwłaszcza że i tak nie wyszliby ze sprzeczki zwycięsko.
Niechętnie stanęli obok Alice i spojrzeli na tablicę.



Zmarli Na Poprzedniej Misji

Aiko Aihara * Seiichiro Yamashita * Shusaku Iwasaki * Hayato Akaba * Seiya Kanzaki * Rei Ryugazaki * Rika Inoue * Emiri Kato * Taro Kagiyama * Takanori Hoshino * Aoi Yuki * Takahiro Sakurai * Kenichi Suzumura * Takuma Nagatsuka * Yuichiro Umehara * Yoko Hikasa * Takehito Koyasu * Hiroshi Naka * Hibiku Yamamura * Reika Uyama * Yuki Yoshinari * Yo Taichi * Reika Uyama * Haruka Shimizu * Marie Miyake * Chitose Morinaga * Miyuki Kobori * Yoko Hikasa * Tomoyo Kurosawa * Tomoyo Kurosawa * Aya Endo.



Zaginieni Na Poprzedniej Misji

Ayumi Fujimura * Eita Kusunoki * Daisuke Hirakawa * Hiroshi Kawamoto * Naoki Irie * Hikaru Morohoshi * Kaori Ishihara * Yayoi Endo * [Imię] [Nazwisko] * Nozomi Furuki * Yoshiko Kobayashi * Makoto Kijima * Yuki Kaji * Yoshihito Sasaki * Shoya Chiba * Rina Hidaka * Miyu Irino.



Żadne z nich nie musiało nic mówić; dobrze wiedzieli, gdzie mają patrzeć.
- [Imię] [Nazwisko] - szepnął cicho czarnowłosy - zaginęła...
- Nie rozumiem - wypaliła nagle Alice. - Po jaką cholerę zrobili dwie rubryki?! Czy to nie oczywiste, że ci co zaginęli również są martwi?! - krzyknęła, tracąc resztki cierpliwości. - [Zdrobnienie Imienia] - dodała już spokojniej, tłumiąc łzy.
- To nie jest pewne! Naprawdę myślisz, że ktoś taki jak [Imię] nie żyje? - zapytał drugi chłopak, starając się wnieść trochę optymizmu.
Alice zmarszczyła brwi.
- To bez znaczenia, Kou. [Imię] była człowiekiem, jak każdy z nas, a prawda jest taka, że my ludzie jesteśmy wyjątkowo słabi - odparła, odwracając się na pięcie. - Nawet znajomość z wampirem nie mogła uchronić jej od śmierci - mruknęła cicho pod nosem, bardziej do siebie, niż do swoich towarzyszy.
- Dokąd idziesz?
- A czy to ważne? - odpowiedziała pytaniem na pytanie, uśmiechając się smutno.



Mówi się, że pewnego dnia świat został spustoszony przez nieznanego wirusa. Zdołały przetrwać jedynie dzieci, tylko po to, aby stać się... niewolnikami wampirów, które znikąd pojawiły się na powierzchni ziemi.



Japonia ~ Podziemne Miasto Sanguinem, 2 lata temu


Z obrzydzeniem cisnęłaś mały kartonik z żurawiną daleko przed siebie.
Ile jeszcze będą nas tym faszerować?!
Codziennie zadawałaś sobie to pytanie, na które dotychczas nie otrzymałaś odpowiedzi.
- Przeklęte, bezuczuciowe potwory. Nie wiedzą, że to boli? Nie, oczywiście, że wiedzą, ale nic sobie z tego nie robią. Traktują nas jak zwierzęta, które idą na rzeź - mruczałaś wściekle, bardzo głośno wyrażając swoje zdanie, nie przejmując się tym, że wampiry mogły cię usłyszeć. W końcu nawet połowy rzeczy, za które je nienawidziłaś nie wymieniłaś.
- Zabiję! Kiedyś się zemszczę! - poprzysięgłaś, wznosząc w górę zaciśniętą pięść.
- Jak dalej będziesz się tak wydzierać, to nie dożyjesz tego - burknął ktoś za tobą.
Odwróciłaś się tak szybko, że o mały włos się nie przewróciłaś.
- Mika! - ucieszyłaś się, lecz po chwili przypomniałaś sobie, że byłaś przecież wściekła, i że nie powinnaś zwracać na was niepotrzebnej uwagi innych wampirów.
- Mogłabyś przestać się tak wydzierać? Szczególnie jak mówisz o zabijaniu wampirów... - poprosił, choć zabrzmiało to bardziej jak bezuczuciowy rozkaz, czym się kompletnie nie przejęłaś.
- Oi, nie martw się. Ciebie przecież nie skrzywdzę! - zapewniłaś ze szczerym uśmiechem.
- Również jestem wampirem - przypomniał.
- Tak, ale tylko z cech biologicznych. Jeśli chodzi o uczucia i charakter, to nadal jesteś człowiekiem. - Położyłaś dłoń na sercu dla podkreślenia wartości własnych słów.
Chociaż zdawałaś sobie sprawę, że Mika nie był taki sam jak kiedyś, zwłaszcza od kiedy stał się wampirem, w twoim towarzystwie się jeszcze w miarę zachowywał. Gdy jednak towarzyszył innym krwiopijcom... nie przypominał w żadnym stopniu dawnego siebie.
- I tak nie pokonasz żadnego wampira - odparł głosem bez emocji, posyłając ci pełne politowania spojrzenie.
- Dziękuję za twoją wiarę we mnie! - oburzyłaś się. Wiedziałaś, co prawda, że miał rację, ale nie musiał tego mówić tak wprost. - Trzeba próbować!
- Ja kiedyś spróbowałem... - mruknął bardziej do siebie, niż do ciebie. Mimo to usłyszałaś smutek i pewną dozę melancholii w jego głosie.
- Nie zawsze udaje się za pierwszym razem - zachichotałaś ze zdenerwowania. Chciałaś jakoś poprawić atmosferę, która zrobiła się dziwnie nieprzyjemna, gdy tylko Mika wspomniał o swojej przeszłości. Nigdy nie chciał ci o niej opowiedzieć. W sumie, to nie miał takiego obowiązku, ale czułaś powinność wiedzieć o tym. W końcu uznawałaś wampira za swojego przyjaciela! Choć nie miałaś pewności, czy z jego punktu widzenia wyglądało to tak samo.
- Nie rozumiesz. - Pokręcił ze zrezygnowaniem głową.
- Czego?
- Nie straciłaś jeszcze nikogo - wytknął ci.
- Jeszcze... to dobre słowo - rzekłaś z aprobatą. - Tu czy na zewnątrz, i tak czeka nas śmierć. Wolę jednak umrzeć walcząc, niż zginąć jak jakieś bydło.
- Twój wybór - odparł zimno, po czym odszedł, nie zaszczycając cię ani jednym spojrzeniem.



Japonia ~ Podziemne Miasto Sanguinem, parę dni później


Znowu wracałaś od ,,Krwiożernej Wysysającej Młodość I Radość Maszyny'', którą w skrócie, oraz w myślach, nazywałaś po prostu Dementorem. Tym razem nawet nie zabrałaś kartonika; co jak co, ale o ekologie wolałaś dbać. Choć tak naprawdę, to życzyłaś, żeby to miejsce spleśniało, zgniło i stało się jak najgorsze, aby uprzykrzyć życie wampirom. Po chwili jednak upomniałaś się, że przecież podziemiom mieszkali również twoi przyjaciele. Tak bardzo chciałaś odejść razem z nimi...
Sfrustrowana uderzyłaś pięścią o mur.
- Mam dość! - wrzasnęłaś.
- Mówisz to codziennie - zauważył Mika, który siedział sobie na pobliskich schodach. Byłaś tak zaaprobowana swoimi myślami, że nawet go nie zauważyłaś.
- Tym razem jest inaczej!
- Yhm - mruknął bez przekonania.
- Planuje stąd uciec - oznajmiłaś z dumą, jakby był to najlepszy plan na świecie. Może dlatego, że ty go za takiego uważałaś.
- Przestań wygadywać głupoty - westchnął ze zmęczeniem.
- Mówię poważnie
- Nie uciekniesz.
- Ucieknę.
- Zabiją cię. - Po tych słowach zapadła między wami chwila ciszy.
Zaczęłaś się zastanawiać.
- Nie ucieknę sama! - szybko dodałaś, żeby nie wyszło na to, że to chłopak miał ostatnie słowo.
- I co to zmieni? Zginie tylko więcej osób.
- Ale jest też większa szansa, że komuś uda się uciec. - Nieświadomie obudziłaś w Mice wspomnienia sprzed dwóch lat, kiedy mieszkał w podziemiu jako człowiek ze swoją rodziną, kiedy próbowali uciec, ale im się nie udało i tylko Yuu...
- Pomogę ci - zadeklarował Mika całkowicie poważnie. Zamrugałaś zdziwiona, nie wierząc własnym uszom.
Wszelkie twoje wątpliwości zostały rozwiane, kiedy kilka dnia później Mika pokazał ci mapę podziemnego miasta. Zabrałaś go wtedy do swojego domku, w którym mieszkałaś razem z piątką przyjaciół: Kaito, Shichiro, Fumio, Nozomi oraz Misaki. Niestety, spotkanie nie przebiegło tak kolorowo, jakbyś sobie tego życzyła.
- Zaznaczyłem wam najbezpieczniejszą trasę - odparł Mika, kreśląc palcem po mapie.
Dziewczyny tylko skinęły głową. Natomiast Fumio zdecydowanie miał coś do powiedzenia.
- Skąd wiesz, że to najbezpieczniejsza droga?
- Dołączyłem właśnie do straży miejskiej, więc znam wiele niewidocznych ścieżek - wyjaśnił oschle. Widać było, że nie podobała mu się rozmowa z twoimi przyjaciółmi i ich brak wiary w to, że ty mu ufałaś.
Kaito pochylił się nad tobą, szepcząc ci do ucha:
- Możemy polegać na słowach tego wampira?
Krew odpłynęła ci z twarzy. Rozumiałaś ich wahanie, ale czemu, do cholery, musieli o tym wspominać przy Mice!
- Oczywiście - odpowiedziałaś bez wahania.
- A może powinniśmy uratować więcej osób? - wtrącił się Shichiro.
- Co masz na myśli? - spytała Misaki.
- Zróbmy rewolucję zamiast uciekać jak jakieś szczury z tonącego statku! Wystarczy zabić królową wampirów - odpowiedział chłopak, mówiąc tak swobodnie o swoim ,,planie'', jakby było to wyjście do sklepu po mleko.
- Jeżeli chcesz zrealizować coś takiego, to nie wciągaj w to łaskawie swoich przyjaciół - mruknął bez emocjonalnie Mika. - Taki żałosny, naiwny i samobójczy plan nie ma szans na realizację.
Shichiro najeżył się jak kot, który właśnie spotkał na swojej drodze wielkiego psa.
- Tobie łatwo to mówić! Jesteś na równi z nimi.
- Wcale, że nie! - stanęłaś po stronię wampira. - Przestańmy kombinować, okej? Mamy już plan i środki, żeby go wykonać. Po prostu to zróbmy!
- A co z nim? - Shichiro, z grymasem na twarzy, kiwnął głową w stronę Mikaela. - My pewnie wyruszymy, a on nas wyda. Wtedy to dopiero będziemy mieli przechlapane!
- Mika nas nie zdradzi! Jest po naszej stronię - odparłaś stanowczo, zaczynając tracić powoli cierpliwość. Sytuacja biegła nie tym torem, co powinna.
- Jeśli jest tak jak mówisz, to dlaczego nie chce odejść razem z nami? - zapytał chytrzę Fumio.
Zamilkłaś. Nie znałaś odpowiedzi na to pytanie.
Spojrzałaś niepewnie na Mikę.
- Nie lubię ludzi - rzekł po prostu.
- Co? - Otworzyłaś szeroko oczy ze zdziwienia.
- Ale wampirów jeszcze bardziej.
Ta deklaracja nie pomogła w żaden sposób. Twoi znajomi nie chcieli już realizować planu ucieczki, z powodu niewiarygodności i niejasnych intencji twojego przyjaciela. Ale czy nadal on nim był?
Pokręciłaś głową. Zdenerwowałaś się na samą siebie za ten chwilowy brak wiary. Bardziej zawiedli cię twoi przyjaciele, bo postanowili wystawić cię na lodzie i dalej się kłócić.
Wściekła w końcu nie wytrzymałaś i chwyciłaś za mapę.
- Nie to nie! Sama w takim razie stąd odejdę, a wy dalej tu żyjcie jak jakieś bydło! - krzyknęłaś, po czym wyszłaś z domku, trzaskając głośno drzwiami.
Nie zatrzymałaś ani nie zawahałaś się nawet przez chwilę. Dopiero gdy emocje nieco z ciebie zeszły, doszło do ciebie, że nie potrafiłaś odczytać mapy, którą miałaś w rękach. Pozostały ci tylko dwie opcję: wrócić z powrotem do ,,przyjaciół'', tracąc wszelaką nadzieję i wolę walki albo spróbować uciec na ślepo, ryzykując wykryciem i niechybną śmiercią.
Jednego byłaś pewna - kroku wstecz nie zrobisz. A więc, oczywiście, zdecydowałaś się na drugi wybór.
Kiedy myślałaś, że zaczynasz ogarniać mapę, zza rogu wyłonił się wampir. Szybko się ukryłaś, ale ten musiał dostrzec jakiś ruch, bo ruszył w kierunku twojej kryjówki. Serce zaczęło ci bić tak szybko, że bałaś się, że je usłyszy.
Niespodziewanie odezwał się czyiś głos, który o dziwo znałaś.
- Teraz moja kolej. - Po tych słowach zapadła cisza. Krótka, ale tak niemiłosiernie nieznośna, że miałaś ochotę krzyczeć, ale brakowało ci na to siły i odwagi.
- Nie wydaję mi się - odpowiedział obcy wampir ze słyszalnym powątpiewaniem.
- W takim razie popracuj nad swoją pamięcią, chyba że wolisz pobiec teraz do Krul i upewnić się, czy faktycznie cię zmieniam.
Przestałaś na moment oddychać, czekając na reakcje wroga.
- W porządku - mruknął w końcu.
Oddalający się odgłos kroków sprawił, że serce na powrót zaczęło ci bić spokojniej. A kiedy umilkły na dobre, pozwoliłaś sobie na głośne, pełne ulgi westchnięcie.
Wtedy wyszłaś z ukrycia.
- Dziękuję, Mika! - zawołała pełnym wdzięczności głosem. Byłaś tak szczęśliwa, że aż miałaś ochotę uściskać wampira najmocniej jak się tylko dało. A biorąc pod uwagę fakt, że uduszenie go, raczej by go nie zabiło, to zakres wyrażania uczuć, mógł być naprawdę wielki.
- Teraz rozumiesz? - zapytał chłodno.
- Hm?
- Ludzie to okropne istoty; wystawili cię i pozwolili iść na pewną śmierć - wyjaśnił bez namiętnie. Wiedziałaś, że miał rację i czułaś z tego powodu okropny smutek.
- ...ale to wciąż moi przyjaciele - wydukałaś cicho, niepewna, czy na pewno tak dalej myślałaś.
- To ja jestem twoim jedynym prawdziwym przyjacielem. W przeciwieństwie do nich, nie będę próbował cię oszukać. - Te słowa były tak silne, jak i szczere, że nie wątpiłaś, że zapiszą ci się w pamięci na zawsze.
Uśmiechnęłaś się do niego ciepło w odpowiedzi.
- Chodź. Wyprowadzę cię stąd. - Chwycił cię za rękę i pociągnął w przeciwnym kierunku, do tego jakim wcześniej zmierzałaś.
Chyba naprawdę potrzebowałaś poćwiczyć czytanie z mapy.



Japonia ~ Tokyo, 5 miesięcy temu


- Gratulację, matole. Udało ci się zyskać demoniczną broń - pogratulował ci bez entuzjazmu twój przyszły dowódca.
- Dziękuję - odpowiedziałaś mimo to radośnie, ciesząc się ze zdobycia tak silnego orężu, które pozwoli ci na zabijanie wampirów.
Nie zapomniałaś o swojej przysiędze; zamierzałaś zemścić się za wszystko, co wampiry zrobiły tobie, twojej rodzinie, przyjaciołom i innym ludziom. Jednak coś cały czas kuło twoje serce na myśl o krwiopijcach - a dokładniej fakt, że Mika również się do nich zaliczał. Nie widziałaś go od czasu, kiedy pomógł ci uciec z miasta wampirów. Minęło półtorej roku, a ty nie wiedziałaś, co u niego, jak się czuł i czy w ogóle jeszcze żył. Tęskniłaś za nim strasznie. Tak bardzo, że czasem żałowałaś, że uciekłaś. Nie tylko z dala od tych potworów, ale również i daleko od niego.
- Oi, [Imię]-chan~! - zawołała twoja przyszła współtowarzyszka Nozomi.
- O co chodzi?
- Słyszałam, że szykuje się jakaś akcja! - poinformowała cię z ogromnym entuzjazmem, jakby przed chwilą spotkała świętego Mikołaja.
- To znaczy?
- Jak to co?! Walka! Starcie z wampirami! Konfrontacja! Jak inaczej mam ci to wytłumaczyć?
Skrzywiłaś się, słysząc takie wieści. Dopuszczałaś do siebie możliwość, że niedługo mogłaś wyruszyć na jakąś misję, ale... towarzyszyły ci tak sprzeczne uczucia, że nie wiedziałaś, czego właściwie chciałaś. Z jednej strony była twoja zemsta, a z drugiej twój najbliższy przyjaciel - Mika.
Westchnęłaś ciężko. Jako że powinnaś być bardziej skupiona i skoncentrowana, odłożyłaś wszelkie rozmyślania na później.



Japonia ~ Kobe, 2 tygodnie temu


Twój oddział został otoczony. Wpadliście w perfidną pułapkę! Większość twoich towarzyszy leżała martwa na ziemi. Łzy bezradności cisnęły ci się do oczu, ale postanowiłaś być silna i walczyć do końca.
W tym samym momencie Twój dowódca padł bez ruchu martwy. Zadrżałaś, ściskając w dłoni swoją broń - długą [kolor] szablę. Oblizałaś popękane usta, uśmiechając się tak, jak uśmiecha się człowiek wiedzący, że ma przerąbane. Nie chciałaś umierać. Kto by chciał? Miałaś szesnaście lat, jeszcze wiele było przed tobą! Ale przecież nic nie mogłaś na to poradzić.
Wampiry rzuciły się na ciebie. Przyjęłaś odpowiednią pozycję. Nie zamierzałaś tanio skóry sprzedać. Udało ci się kilku krwiopijców uśmiercić, zanim jeden z nich przebił cię swoją ręką na wylot. Zakaszlałaś krwią. Nogi ci się zatrzęsły. Upadłaś na ziemię jak szmaciana lalka, którą dziecko znudziło się bawić. Twoje pole widzenia było strasznie ograniczone, ale mimo to widziałaś bezczelny i nieczuły uśmiech wampira, który właśnie zapewnił ci miejsce w pierwszym rzędzie, w pociągu jadącym ku otchłani zwanej śmiercią. Również chciałaś się uśmiechnąć, żeby pokazać mu, że się nie bałaś, ale nie starczyło ci na to siły. W zamian zakaszlałaś krwią.
Przymknęłaś na chwilę oczy. To przecież tylko chwila. Jednak przez ten krótki moment bardzo wiele rzeczy zdążyło się wydarzyć; twoi oprawcy właśnie pożegnali się ze światem żywych, a ty nie mogłaś tego zobaczyć. Nie byłaś w stanie otworzyć oczu. Dopiero na dźwięk znajomego głosu udało ci się podnieś powieki.
- [Imię]...
- Mika - uśmiechnęłaś się słabo, choć wewnętrznie czułaś się tak szczęśliwa jak nigdy przedtem.
Widziałaś zatroskaną twarz swojego przyjaciela, jak rusza ustami, ewidentnie mówiąc coś do ciebie, ale ty niczego nie słyszałaś. Pogłaskałaś dłonią policzek chłopaka i zamknęłaś oczy. Już na zawsze...



Japonia ~ Shibuya, czas obecny


- Rozumiem... Przykro mi - szepnęła cicho dziewczyna.
Mika skinął tylko głową w milczeniu.
- Co potem zrobiłeś? - spytała najdelikatniej jak mogła.
- Uznałem, że zasługuje na coś więcej niż te wszystkie ludzkie ścierwa, które leżą na drogach - odpowiedział wymijająco.
- [Imię] była moją przyjaciółką, równie ważną, jak dla ciebie. Mam chyba prawo wiedzieć...
- Pochowałem ją - przerwał jej, ukrywając twarz za kurtyną blond włosów.
- Gdzie? - wypytywała dalej, rozglądając się jednocześnie po otoczeniu.
- W jej rodzinnym mieście.
Alice pokiwała tylko głową. Wiedziała, że [miejscowość] jest bardzo daleko, i że chłopaka musiało wiele kosztować zaniesienie tam jej zwłok.
Uśmiechnęła się bez cienia radości.
- Zawsze w ciebie wierzyła, wiesz? Mówiła o tobie ciepło i miło, a na dodatek tak często, że nieraz grała mi tym na nerwy! - zaśmiała się, wpadając w melancholię. - Cieszę się, że miała takiego przyjaciela jak ty.
- A mimo to zginęła, tak jak pozostali... - szepnął cicho pod nosem.
- Wiem... - odpowiedziała. Łzy spłynęły jej po policzkach. Nie miała siły ukrywać swoich emocji. Nie płakała od bardzo dawna. - Jednak ci co odeszli na pewno nie chcieliby, żebyśmy się poddali. Tego [Imię] nie znosiła najbardziej - braku woli walki. - Alice spojrzała współczująco na wampira. - Jedyne co możemy dla niej zrobić, to przejąć jej przysięgę zemsty.
- Chcesz iść w jej ślady? - prychnął pogardliwie.
- Dobiłam siedemnastki, więc już minęłam jej ślady. Robię nowe w jej i swoim imieniu, jak prawdziwa przyjaciółka - odparła.
Wiatr leniwie szarpał ich ubrania, jakby nie chciał zawiać mocniej. Mika niezauważalnie się uśmiechnął.
- Masz rację.



~ Wiecie, że to 69 post? Taka ciekawostka ( ͡° ͜ʖ ͡° ) Powiedzieć Wam coś? Nuda potrafi zrobić niesamowite rzeczy z człowiekiem. Serio. Nie sądziłam, że mogę się do takich rzeczy posunąć... Prosić o kartkę i długopis xD Aaaach, mniejsza. Nie wiem jak Wy, ale ja jestem z tego one-shot'a bardzo zadowolona ^^ Trochę smutne zakończenie, ale... To tylko dodaje klimatu. Miał być dramat, a tak zazwyczaj się one kończą - śmiercią >.< Powodzenia w szukaniu Sami Wiecie Czego! Pozdrawiam! ;)~



Jeśli zauważyłeś/aś literówkę/błąd we wpisie, proszę o zgłoszenie tego, a będę mogła błyskawicznie usunąć błąd.


13 komentarzy:

  1. Biedny Mika, temu to nie jest łatwo. Nienawidzić wampiry, nienawidzić ludzi, brak jakiegoś lepszego wyboru :( Mógłby tylko nie najeżdżać tyle na Gurena, bo on też nie miał łatwo...Czytałam light novel z nim w roli głównej i szczerze im tam współczuje, nawet bez wampirów niektórych życie to istny koszmar, heh :/ Dobra, wiem, że nie zawsze komentuję regularnie, ale się nie obraź, ok? W każdym razie cię pozdrawiam i do usłyszenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w stu procentach. Ja jeszcze nie miałam okazji, ale wiele osób mówi o tym, tak jak Ty, więc... Coś musi w tym być. Spokojnie, nie focham się xD Dziękuje i nawzajem ^^

      Usuń
  2. Chyba wiem, jak wybierałaś nazwiska! Poznaję niektóre. Drugi sezon... Ygh... Dużo ich było.
    Moja teoria spiskowa brzmi: rzeczywiście, wybierałaś nazwiska... Oni po prostu umarli na naszych oczach w anime, a zaginieni... Meh... Aya Endo mnie zmyliła... W sumie ona nie wiadomo, jak została zaklęta w mieczu Gurena...
    Shocik fajnie wyszedł :33
    /Al

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaginieni to chyba od tych co pojawili się, ale nie znano ich dalszych losów? Nwm... Nie mam teorii.
      /Al

      Usuń
    2. Masz po części rację, ale to nie jest dobra odpowiedź. Jest pare takich osob, ale tutaj chodzi o ,,większość", a ona została inaczej wybrana. Dobrze zauważyłaś, jesteś na słusznym tropie. Tylko tyle mogę powiedzieć ^^ Dziękuje.

      Usuń
    3. Ech... Ty jedna... Może coś wykombinuję, ale cóż... Jeżeli jedna z najbardziej możliwych... Spróbuję... Oto inna:
      Uczestnicy bitwy o Nagoye? Coś takiego...?
      /Al
      Ps Będę próbowała, aż do skutku xD

      Usuń
    4. Niestety nie ^^
      Powodzenia ;)
      Możesz próbować aż do czasu, gdy opublikuje następne opowiadanie. Wtedy będzie już coś innego. Może wtedy ci się poszczęści ;)

      Usuń
    5. Ty chory... Ktosiu... Co to ma być?! No może... Mam jeszcze inną... To są ci, którzy posiadali Zaklętą Broń albo byli w jakimś oddziale... No pilz... Albo! Najprostsza opcja. Wybierałaś to na odwal się, bym miała zagwozdkę!
      /Al

      Usuń
    6. Wymyśliłam coś tak trudnego? ;_; Myślałam, że wybierałam to dość logicznie xD Na odwal? Miałabym losowo wybierać imiona i nazwiska tych osób? Eh, z tym to by było dopiero zachodu!

      Usuń
  3. To byli ci, którzy byli w Japońskiej Imperialnej Armii i albo bohaterowie i ci, którzy podkładali im głos?
    /Al

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *wstaje i klaska*
      *no dobra, tylko klaska*
      A już chciałam to zakończyć xD
      Tak, kilka postaci z anime (4-5) oraz większość aktorów, którzy podkładali głosy bohaterom.
      No to... jakie zamówienie życzysz sobie, żeby było następne?

      Usuń
    2. Uwaga!
      Chcę by było to GurenxTy i ShinyaxJa lub LevxTy i ErenxJa. Do wyboru, do koloru :33
      /Al

      Usuń
    3. A-A-A-Ale! To zupełnie nowe zamówienie! I do tego wolę Shinya'e! A więc, skoro dałaś mi wybór, wybieram drugą opcję. Ty weź się za tą pierwszą! Czy ja podobnego zamówienia tobie nie złożyłam...?

      Usuń