środa, 18 maja 2016

One-shot od Agusia ,,Takie same, a jednak inne''




Hello~
Kumacie, że nie było mnie cztery - wy pewnie widzicie pięć, ale nieważne - dni na blogu, a już dostałam powiadomienie: ,,Brakuje nam twoich wpisów :(''
Nie wiedziałam czy się śmiać, czy płakać xD
Moi wredni znajomi nie tęsknią za mną po dwóch tygodniach, a tu takie coś!
Ale dobra, do rzeczy! Mamy tu...
Eren x Czytelnik!!!
Miałam lekki problem...
Nie wiedziałam, co z nim można by było zrobić xD
Potem patrzę jeszcze raz na zamówienie: ,,Romans/Komedia... Komedia...''
Czasem odnoszę wrażenie, że piszę zupełnie inaczej, niż sobie zamawiający życzy.
Zobaczymy co mi odbije.
A co do przepustki...
Powodzenia i miłego czytania ;)











,,TAKIE SAME, A JEDNAK INNE''


- Kochasz mnie?
- Oczywiście!
- Zrobiłabyś dla mnie wszystko?
- Bez wahania!
- Nieważne, co by się działo?
- Tak.
- W takim razie pamiętaj o tym, bo przyjdzie dzień, w którym będziesz musiała o mnie zapomnieć.
- Ale...
- Obiecaj.
- Siostrzyczko...
- Obiecaj!
- Obiecuje.

Pamiętasz tę słowa, jakbyś dopiero co je wypowiedziała, a minęło przecież całe sześć lat. Mogłaś o nich zapomnieć. Kto by cię obwiniał? Byłaś wtedy dzieckiem, a dzieci różne rzeczy mówią. Nie potrafiłaś jednak tego zrobić. Nie jej. Nie swojej siostrze.
Nawet pomimo tego, że to tak strasznie bolało...


Rok 845 Miasto Shiganshina

Opierałaś się plecami o drzewo, przy którym wypoczywałaś. Delikatny powiew wiatru sprawił ci nieskłamaną przyjemność. Zamknęłaś oczy, odchyliłaś głowę do tyłu i westchnęłaś z zadowoleniem.
Nie miałaś ochoty siedzieć w mieście z innymi dziećmi, które potrafiły się tylko głośno zachowywać. Raz, za namową siostry, poszłaś się z nimi pobawić. Zaczęło się wesoło, a skończyło na bijatyce i łzach. Zresztą, przebywanie z osobami, które grupują wszystkich na pierwszy rzut oka ci się nie podobało. Rodzice uczyli cię inaczej postępować, to też nigdy z siostrą już nie dołączyłyście do żadnych towarzyszy zabaw. Nie było ci szkoda, a tym bardziej przykro z tego powodu. Obecny stan rzeczy bardziej ci odpowiadał.
- Nad czym myślisz (Twoje Imię)? - spytała twoja siostra, która siedziała po drugiej stronie drzewa.
Uśmiechnęłaś się lekko.
- O niczym.
- Jeśli masz mnie okłamywać, to...
- Po prostu cieszę się, że jesteśmy razem - przerwałaś jej, bo nie lubiłaś, gdy ktoś zarzucał ci kłamstwo. Nienawidziłaś kłamać, ale zdarzały się momenty, kiedy byłaś do niego zmuszona.
- Naprawdę? - zapytała, przeciągając poniektóre litery. Wiedziałaś, że się uśmiecha.
Otworzyłaś jedno oko. Widziałaś tylko głowę swojej siostry, która patrzała na ciebie z rozbawieniem. Wyglądałyście identycznie, co nie należało do częstych zjawisk. Te same (kolor) włosy i (kolor) oczy, a także cała reszta. Nikt poza rodzicami, nie potrafił zwrócić się do was poprawnie po imieniu. Dlatego z czasem przestałyście wtrącać co chwilę: ,,to ja jestem (Twoje Imię), a ona to Rosa''.
Nigdy jednak, jak patrzałaś na siostrę, nie czułaś, jakbyś widziała się w lustrze. Nie potrafiłaś tego wytłumaczyć ani opisać, ale wiedziałaś, że czymś na pewno się różnicie.
- Skończyłaś czytać tę książkę? - zmieniłaś temat, na powrót zamykając oczy.
- Tak - odpowiedziała krótko, co u dziewczyny należało do rzadkości.
- I jak? - dopytywałaś.
- Czuję pewną pustkę. Cieszę się, bo mi się podobało, ale mam też ochotę płakać, wiedząc, że to już koniec.
- Może zacznij wtedy kolejną?
- Tak od razu? Jak jeszcze nie doszłam do siebie?! To okrutne, (Twoje Imię)!
Zachichotałaś.
- To może zagramy w karty?
- Myślisz, że jak cię znowu ogram, to poprawi mi to humor? - spytała poważnym głosem.
- Zazwyczaj tak jest - przyznałaś z uśmiechem.
Twoje siostra odwzajemniła gest.
- Niech ci będzie. Odłożę książkę i pójdę po talię - poinformowała, wstając i otrzepując ubrania. - Tylko nie zaśnij!
- Nie martw się - zapewniłaś, ale na przekór swoim słowom ziewnęłaś.
- (Twoje Imię) - warknęła Rosa ostrzegawczo. - Jak zaśniesz, to po przebudzeniu może cię zastać niemiła niespodzianka.
- Dobrze, dobrze, idź już - odparłaś niedbale, a twoja siostra zaczęła się szybko oddalać.
Ponownie zatopiłaś się we własnych myślach.
Zastanawiałaś się czy jutro też będzie taka piękna pogoda, gdy na twoją twarz padł cień. Zmarszczyłaś brwi. Wątpiłaś, żeby Rosa tak szybko wróciła. Podniosłaś powieki, a twoim oczom ukazał się chłopiec, który z zaniepokojeniem ci się przyglądał.
- Coś nie tak? - spytałaś zmartwiona jego zachowaniem, nie chciałaś być sam na sam z jakimś dziwakiem.
- Wybacz, nie chciałem cię obudzić. Po prostu pod tym drzewem, jak i wokół ciebie, jest mnóstwo gałązek, a muszę kilka zebrać, więc... - Rozejrzałaś się, żeby utwierdzić się w przekonaniu czy brunet ma racje.
Miał, co niechętnie przyznałaś przed sobą.
- W takim razie, weź je jak chcesz - odpowiedziałaś niedbale, ignorując dalsze poczynania chłopaka.
Mimowolnie, od czasu do czasu, zerkałaś na niego kątem oka. Nie przeszkadzała ci cisza, ale jakoś tak niezręcznie się czułaś, gdy tak się pałętał. No i co powiedziałabyś swojej siostrze?
,,Nie wiem kto to. Zbiera gałęzie''.
Uznałaś, że to brzmi naprawdę okropnie i nierozsądnie, dlatego też odezwałaś się do bruneta.
- Jak masz na imię?
Chłopiec spojrzał na ciebie zaskoczony.
- Eren Jaeger - odpowiedział pewny siebie. - A ty?
W pierwszym odruchu chciałaś wzruszyć ramionami, ale uznałaś, że byłoby to niegrzeczne.
- (Twoje Imię I Nazwisko).
Teraz zapadła cisza. Nie wiedziałaś, o co mogłabyś jeszcze spytać albo powiedzieć.
W końcu milczenie przerwał brunet:
- Co tutaj robisz?
- Czekam na siostrę.
- Długo?
- Nie, poszła chwila przed tym jak przyszedłeś - odpowiedziałaś, przestając się opierać i skrzyżowałaś nogi, żeby mieć na niego lepszy widok. - A ty jak długo tu będziesz?
- Tyle ile mi to zajmie. - Spojrzał znacząco na kupę drewna, które dotychczas udało mu się zebrać.
- Czyli długo? - ciągnęłaś dalej, irytując go z premedytacją.
- Możliwe - odburknął.
- Pomóc ci? - spytałaś grzecznie, uśmiechając się cwanie.
- Nie potrzebuje twojej pomocy - bąknął, gdy dostrzegł, że nie czekając na jego odpowiedź, ty zajęłaś się zbieraniem gałązek.
- Nie pomagam tobie, a sobie. Wolę, żeby cię tu nie było, gdy wróci moja siostra - odpowiedziałaś poważnie, chociaż nie robiło ci to różnicy, czy Rosa zdąży wrócić, zanim on skończy.
- Zaczynam wątpić w istnienie tej całej twojej ,,siostry'' - burknął cicho, ale i tak go usłyszałaś.
Wzruszyłaś tylko ramionami.
- Można powiedzieć, że już ją poznałeś - rzekłaś tajemniczo, ignorując pytający i nierozumiejący wzrok chłopaka.
Ty czy Rosa - dla ludzi nie ma to różnicy, która to która.

Kolejny piękny i ciepły dzień, jednak czasem można było poczuć mocne powiewy wiatru. Właśnie przy jednym z nich, doszedł do twoich uszu pewien hałas. Zaciekawiona ruszyłaś w jego kierunku.
Ujrzałaś trzech chłopaków, którzy wyglądali na trochę starszych od ciebie. Siedzieli na brukowym murku i rozmawiali na jakiś bardzo przyjemny temat, ponieważ co chwilę wybuchali głośnym śmiechem.
Jeden z nich zauważył cię kątem oka i uśmiech od razu zniknął z jego twarzy.
- Czego chcesz?! - rzucił w twoją stronę i wtedy jego towarzyszę również na ciebie spojrzeli.
- Nic, tylko przechodziłam tędy i usłyszałem jak się śmiejecie.
- Coś w tym dziwnego? - zapytał brunet, który siedział pośrodku.
- Nie. - Przez chwilę zastanawiałaś się nad sensownym wyjaśnieniem. - Zaciekawiło mnie to, więc...
- Jak się nazywasz? - przerwał ci chłopak, ten sam co wcześniej cię zauważył. Jego włosy podchodziły lekko pod siwy kolor.
- (Twoje Imię) - Kiedy wypowiedziałaś swoje imię, brunet zeskoczył z murka i zbliżył się w twoją stronę.
Stałaś zdezorientowana, zła jednocześnie na siebie, że nie zignorowałaś tego i nie poszłaś prosto do domu.
Niespodziewanie chłopak podał ci swoją rękę, przy której twoja wyglądała jak 5-letniego dziecka.
- Ja jestem Braun - rzekł i wtedy uścisnęłaś jego dłoń. Następnie wskazał ręką na pozostałych dwóch towarzyszy. - Ten z czarnymi włosami to Bob, a ten z krzywym spojrzeniem Will.
- Miło poznać... - Spojrzałaś na chłopaka z siwymi włosami, by upewnić się, że uwaga bruneta go nie obraziła. Na szczęście wyglądał na niewzruszonego.
- Chcesz się do nas przyłączyć? - zapytał Braun i trochę za mocno klepnął cię w plecy. O mały włos, a rozłożyłabyś się na bruku jak ryba na plaży.
- Nie dzięki - odpowiedziałaś, ale oni cie kompletnie zignorowali.
- Widzisz tamtego gościa? - Bob wskazał palcem na stojącego, w dość sporej odległości, mężczyznę ubranego w długą, czarną szatę. Kiwnęłaś niechętnie głową i wtedy chłopak kontynuował: - To jeden z tych, którzy czczą mury - po wypowiedzeniu tych słów, zaczął się śmiać, a pozostała dwójka mu zawtórowała.
Sama nie wierzyłaś w rzeczy, które rozpowiadali ci ludzie, ale trzeba było przyznać, że mają więcej honoru niż nie jeden człowiek. Nie widziałaś w tym mężczyźnie niczego śmiesznego.
- I co w związku z tym? - spytałaś pewnym siebie tonem.
- Przecież to głupie - odpowiedział.
- Może... - Uznałaś, że to słaby argument, ale postanowiłaś dłużej niż po pięciu minutach znajomości, nie zniechęcać ich do siebie. Tak bynajmniej radziła ci robić twoja siostra.
- Moim zdaniem mury są niezwykłe - pierwszy raz usłyszałaś głos Willa, który brzmiał dość oschle i z niską tonacją, jakby był starszy niż wyglądał.
- Nie mów, że też zamierzasz tak się ubierać i czcić mury? - rzekł z pogardą Braun.
- Zgłupiałeś?! Po prostu spójrz - taki wysoki i nie do sforsowania - odparł spokojnie Will, a reszta pokiwała potwierdzająco głowami.
- Serio tak myślisz? - Spojrzałaś na niego tęgo.
- Tak, a co?
- Naiwnie tak myśleć - rzuciłaś bez zastanowienia.
- Poważnie? - zapytał ironicznie, po czym obrzucił cię nieprzychylnym spojrzeniem.
- Oczywiście. Może i na razie nie udało się nikomu przebić się przez mur, ale to nie znaczy, że zawsze będziemy bezpiecznie za nim żyli. Prędzej czy później, ludzkość będzie musiała opuścić jego ściany - gdy skończyłaś, czyjaś ręka chwyciła cię w kleszcze za kołnierz.
- Nie lubię ludzi z takimi poglądami - odparł zimno Will.
- To nie tylko poglądy, a szczera prawda i wkurzasz się, bo dobrze o tym wiesz.
Chłopak zacisnął pięść, chcąc cię ewidentnie uderzyć. Mimowolnie się skuliłaś, przygotowując się do odebrania ciosu. Nic takiego się jednak nie zdarzyło.
Miałaś zamknięte oczy, a po chwili ucisk ręki znikł. Nie wiedziałaś co się dzieje i zdziwiona uchyliłaś powieki. Wtedy ujrzałaś Willa w pozycji kłębka na ziemi i pozostałą dwójkę trzęsącą się z przerażenia, które wylewały ich spojrzenia na drobną, czarnowłosą dziewczynkę. Wyglądała na kogoś w twoim wieku. Niedaleko niej stał trochę przerastający ją wzrostem chłopak z brązowymi włosami i szmaragdowymi oczami. Poznałaś w nim osobę, którą tak niedawno poznałaś - Erena Jaeger.
Po niespełna kilku sekundach, Will zerwał się do ucieczki, a za nim jego przyjaciele. Patrzyłaś za nimi lekko oniemiała, nie zdając sobie zupełnie sprawy, co się przed chwilą wydarzyło.
- Pff, banda tchórzy - odparł z niesmakiem chłopak.
- Z takimi samymi poglądami - rzekłaś i wtedy dwójka nowo przybyłych spojrzała na ciebie.
Przez myśl ci przeszło, czy oni w ogóle cię wcześniej zauważyli? Ale po chwili brunet rozwiał tę wątpliwości.
- Wszystko w porządku? Zdążył cię uderzyć?
- Nie, ale co się właściwie stało?
- To wszystko zasługa Mikasy, niestety. Nie zdążyłem niczego zrobić - odpowiedział z wyraźną rezygnacją i lekkim wyrzutem, jakby taki przebieg wydarzeń nie był mu obcy ani nie zdarzył się po raz pierwszy.
- Ponieważ jesteś zbyt lekkomyślny - odparła czarnowłosa dziewczyna, która owinęła się szczelniej czerwonym szalikiem.
- Już mi to mówiłaś - rzekł chłopak bez cienia wzruszenia. - A więc, to jest Mikasa. Mnie jeszcze pamiętasz?
- Może - uśmiechnęłaś się.
Spojrzałaś w stronę, w którą uciekli chłopacy.
- W sprawie murów mam takie samo zdanie co ty - odparł nagle Eren
- Rozumiem - przez chwilę przetwarzałaś wszystko w głowię. - Czyli interesuje cię świat zewnętrzny?
- Tak, zamierzam go kiedyś poznać - odparł rozmarzonym głosem.
W twoich oczach zatańczyły iskierki rozbawienia.
- Czyli życie ci niemiłe?

W ostatnim czasie wydarzyło się naprawdę wiele, ale gdybyś miała wszystko jednym słowem podsumować, to powiedziałabyś - Eren. Zyskałaś nieskrywanego przyjaciela, z którym spędzałaś coraz więcej czasu. Najzabawniejszym momentem było dla ciebie spotkanie twojej siostry z chłopakiem. Nigdy nie zapomnisz jego miny, gdy drżącym głosem wydukał: ,,To jest was dwie?''.
Niestety, nic nie trwa wiecznie. Spokój, radość, zero trosk - to wszystko zniknęło, gdy pojawił się Kolosalny Tytan.
Tego dnia brutalnie przypomniano ludzkości, smak życia w strachu przed tytanami oraz o upokorzeniu płynącym z uwięzienia w klatce zwanej murem.
Klęczałaś nad nieruchomym ciałem swojej siostry. Jakiś ciężki odłamek uderzył w wasz dom, który zawalił się w połowie. Połowie, gdzie znajdował się jej pokój.
Słyszałaś dudniące, wszechobecne wszędzie krzyki i echa ciężkich kroków. Nie zwracałaś na nic uwagi, wpatrzona w swoją pokrewną duszę. Nie mogłaś jej zostawić. Zginiesz, wiesz to.
Łzy spływają ci ciągiem po policzkach. Gdyby dało się coś zmienić.
Kolejne wrzaski. Zakryłabyś dłońmi uszy, ale nawet na tak prostą czynność nie masz siły.
Nagle ktoś cię łapię. Wyrywasz się z całych sił. Ty również zaczynasz krzyczeć. Tracisz wyrazistość, prawie nic nie widzisz.
Kiedy okolica całkowicie się zmienia, przestajesz walczysz. Uspokajasz się, ale wewnętrznie nadal jesteś załamana. Dostrzegasz, że niesie cię jakiś żołnierz. Nie zdążyłaś mu się dobrze przyjrzeć, bo odstawił cię i kazał wejść na statek, który był załadowany mnóstwem innych dzieci. Odeszłaś od niego bez żadnego słowa. Miałaś mu podziękować? Dlaczego? Prosił go ktoś? Może wolałaś umrzeć? Nikt nie spytał ani nie udzielił odpowiedzi.
Zajęłaś miejsce i usiadłaś, mimo że mogłabyś przysiąść, że wcześniej wyglądało, jakby nikt by się już nie zmieścił na pokładzie. Może twój stan prezentował się tak źle, że nikt nie chciał się znaleźć bliżej ciebie?
W każdym razie, ciebie to nie obchodziło. Nic już cię nie obchodziło.

Siedziba Oddziału Zwiadowców Rok 851

- Kochasz mnie?
- Oczywiście!
- Zrobiłabyś dla mnie wszystko?
- Bez wahania!
- Nieważne, co by się działo?
- Tak.
- W takim razie pamiętaj o tym, bo przyjdzie dzień, w którym będziesz musiała o mnie zapomnieć.
- Ale...
- Obiecaj.
- Siostrzyczko...
- Obiecaj!
- Obiecuje.

Pokręciłaś ze zdecydowaniem głową. Dałaś słowo, którego dotrzymać nie chciałaś. Może nie byłoby to takie trudne, gdyby...
- Rosa, przyszedłem cię zmienić - poinformował świeżo upieczony zwiadowca, podobnie jak ty.
Skinęłaś potwierdzająco i odeszłaś we własną stronę.
Dokładnie. Wszyscy myśleli, że jesteś Rosa - włącznie z Erenem, co cię najbardziej raniło i bolało.
Sama się do tego przyczyniłaś i nie dziwiłaś się, że nikt nie zauważył tej zmiany. Ale on?
Możliwe, że miał jakieś podejrzenia, ale twoje zachowanie na szkoleniu mogło go od nich odciągnąć. Nie rozmawiałaś z chłopakiem. Unikałaś go, a gdy musiałaś już z nim wymieniać jakieś zdanie, to zazwyczaj udzielałaś krótkich i chłodnych odpowiedzi. Teraz tego żałowałaś, ale nie widziałaś sensu, żeby to zmieniać.
Miałaś tylko nadzieję, że kiedy chłopak odkryje prawdę, to ty będziesz pamiętać, że nie jesteś Rosą.


Siedziałaś z nosem w książce na murze Rose. Z rana cały Oddział Zwiadowców wyrusza w teren. Powinnaś wypoczywać, cieszyć się ostatnimi chwilami bezpieczeństwa, a zamiast tego marzniesz na dworze, pochłaniając się w nieprzyjemnych myślach.
Nadal byłaś sama. Zupełnie sama.
- (Twoje Imię)... - usłyszałaś czyiś głos, ledwie głośniejszy od szumu wiatru, który dźwięczał ci w uszach.
Podniosłaś głowę i spojrzałaś na postać, stojącą za tobą. Dopiero po chwili dotarło do ciebie, że odezwała się do ciebie twoim prawdziwym imieniem.
- Jak ty...
- Nie wiem i nie rozumiem, dlaczego nie chciałaś się przyznać, że to ty, ale... Od początku wiedziałem - przyznał, patrząc ci w oczy. - Byłyście takie same, ale pod wieloma względami inne. Chociażby po twoim uśmiechu wiedziałem zawsze, że to ty. Albo po iskrach, jakie pojawiały ci się w oczach, kiedy uważałaś, że robię coś głupiego, ale mi o tym nie powiesz - wymieniał z melancholią w głosie. - Nie mówiłem nic, żeby uszanować twoją wolę, ale uznałem, że jeśli niedługo możemy zginąć, to... - zawiesił głos, który zaczął mu powoli drżeć. - Chciałem, żebyś po prostu wiedziała.
Czułaś wilgoć atakującą twoje oczy. Dolna warga ci zadrżała, a książka wypadła z rąk.
-Dziękuję - wydukałaś cicho.
Potem zachowałaś milczenie. Wiedziałaś, że dopóki pamiętasz o Rosie, nigdy nie zbliżysz się do chłopaka. Twoja siostra też była tego świadoma, ale dużo szybciej od ciebie.
Obiecałaś sobie, że jeśli przeżyjesz wyprawę za mur, to dotrzymasz danego jej słowa.



~ Ta-dam! Zawsze chciałam mieć siostrę bliźniaczkę, co zainspirowało mnie do napisania czegoś takiego. Mam nadzieję, że się Wam podobało ^^ Pozwolę sobie wspomnieć, że od teraz macie JEDNĄ, ewentualnie DWIE, szanse na zgadnięcie obecnej przepustki. Zastanówcie się dobrze, zanim zdecydujecie się udzielić odpowiedź. Skomentujcie na spokojnie opowiadanie, a jak będziecie mieli pomysł na rozwiązanie to napiszcie. Nie będzie wtedy spamu. To tyle! Dziękuję za uwagę i jak zwykle trzymajcie się zimno ;) Tak, zimno. Won słońce! *antyletnia* Piona dla wampirków takich jak ja :D ~



Jeśli zauważyłeś/aś literówkę/błąd we wpisie, proszę o zgłoszenie tego, a będę mogła błyskawicznie usunąć błąd.

10 komentarzy:

  1. 'Byłaś wtedy dzieckiem, a dzieci różne rzeczy mówią.'
    Ja gdy byłam dzieckiem mówiłam, że podłoga się pali :> To była prawda, ale nikt nie uwierzył...
    'Delikatny powiew wiatru sprawił ci nieskłamaną przyjemność.'
    A jeśli jednak skłamaną?
    'Nie miałaś ochoty siedzieć w mieście z innymi dziećmi, które potrafiły się tylko głośno zachowywać.'
    Dać m pluszowego, kilkumetrowego tytana, to od razu się uciszą!
    'Nad czym myślisz (Twoje Imię)? '
    Nad niebieskimi migdałami, wiesz? (taki sarkaźmik...)
    'Naprawdę? - zapytała, przeciągając poniektóre litery'
    Przeciąga to się struny! A nie biedne literki *pata literki*
    ' zapewniłaś, ale na przekór swoim słowom ziewnęłaś.'
    SAAANS!
    'Jak zaśniesz, to po przebudzeniu może cię zastać niemiła niespodzianka.'
    W brzuszku tytana?
    'W pierwszym odruchu chciałaś wzruszyć ramionami, ale uznałaś, że byłoby to niegrzeczne.'
    Nie wiem, dostałam patolem w głowę i straciłam pamięć.
    'Ty czy Rosa - dla ludzi nie ma to różnicy, która to która.'
    Jeśli ja to ja to jest różnica... Jedna może ci się włamać do domu i spalić żywcem :>
    'Jego włosy podchodziły lekko pod siwy kolor.'
    Ten wiek i już siwy!?

    Iii to tyle... Potem już straciłam wenę do pisania Q_Q Tyle popraw, tyle nauki... I CZY JA TEGO W ŻYCIU UŻYJĘ!? Nawet nie chce mi się myśleć czy szukać w tekście cytatu... Tie, cho podpalimy szkołę coo? *proszące oczka*

    Pozdro,
    (prawie) martwa Kira

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak jestem pod wrażeniem, że coś napisałaś xD To 'dramatyczny' tekst. Och, o to nie musisz mnie prosić! To niszczenia szkoły jestem zawsze chętna! Tylko spalamy? Może bombę podłożymy i spychniemy na zamachowców? Politycy są tak głupio mądrzy, że się nawet nie skumają. O ile się dowiedzą... *wybuch śmiechu geniusza zła*
      Pozdrowie Cię, ale nie umieraj! Zaraz przyjdę i Cię w wampira zamienię. Będę na tyle dobra, że nie zrobię z Ciebie mojego sługi. Taka ja łaskawa.

      Usuń
    2. Agusia-Ore-Sama? I z chęcią! Mam w klasie chłopaka, który nawet zna się na takich rzeczach i powie co potrzeba :D I nasz ksiądz to zuo Q_Q SERYJNE ZUO! Dobra już bez narzekania. I przez ostatnie rozdziały Wyspy Rozpaczy mam SERYJNIE nowy paring :> Niuhuhu~ Spodziewaj się mnie na zamóieniach!
      Btw moja matka uważa, że już jednym jestem xD

      Pozdro z (w końcu) łaskawego domu,
      Kira

      Usuń
    3. *zaciesz* Ore-Sama >///<
      Mój ksiądz to też zuo :/ Jakim cudem nim został? Chyba tylko Bóg wie.
      No to kolega przydatny xD
      Czytałaś? Nic nie mówiłaś! Nowy paring? Tam wiele osób można paringować xD
      Pjona! U mnie wszyscy tak uważają ;3
      Pozdro z krzesła, które jest piekielnie niewygodne,
      Agusia-Ore-Sama ^^

      Usuń
  2. Musisz napisać mi nowe opowiadanie. Należy tekst do one shota "Dzień, w którym się poznaliśmy". No przepraszam no... Jestem zbyt spostrzegawcza xDD
    Ogólnie shot mi się bardzo podobał, ale i tak ci nie odpuszczę xDD
    /Al

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nosz, jak tak można? No zerżnąć tyle tekstów XDD
      Ja się za ciebie wstydzę -.-"
      /Al

      Usuń
    2. What? 1/4 jest zerżnięta i to jeszcze mojego własnego tekstu, więc mogę! Zaraz cię w tyłek kopnę i nic ci nie napiszę.

      Usuń
    3. Żartuję. Żartuję.
      Ale przyznaj, że jestem spostrzegawcza B))
      No wiesz... Ja zawsze muszę odpowiedzieć na twoje wyzwanie. Jaką kol bym była, jakbym cię nie zamęczała?
      /Al

      Usuń
    4. Czy to pytanie retoryczne?
      Chwila...
      *doznaje olśnienia* *szeroki uśmiech*
      Fragment skarbie, nie podałaś fragmentu DOKŁADNIE, który jest podobny. Bez tego nic nie mogę zrobić, bo odpowiedź jest niepełna *macha z rozbawieniem rękami*

      Usuń
    5. Ja Ci odpowiedziałam. Ja nie wiem o co chodzi *macha rękami w geście obrony*
      /Al

      Usuń