piątek, 20 maja 2016

One-shot Od Agusia ,,Przyjaciel lekiem na wszystko''




Hi, Hi, HI~!
Mimo że cieszyłam się jak głupia z tego zamówienia, to...
Wiecie jakie miałam dylematy? ;-;
Art, muzyka, opowiadanie...
Co do tych dwóch pierwszych - weź teraz wybierz tylko jedno!
A fabuła... Ech, wyobraźcie sobie, że dostajecie połączenie swoich ulubionych potraw i nie możecie się doczekać, aż je skosztujecie, bo wiecie, że na pewno będzie dobre, tylko nie jesteście pewni, z jakiej strony powinniście się do tego zabrać.
Rozumiecie mnie teraz?
Kocham Komaede. Kocham Aiko.
Ale jak zrobić, żeby było dobrze?
Z góry mówię, że to osobne uniwersum, tak?
Nie żaden dodatek do mojego opowiadania ani - broń Boże! - kontynuacja.
Po prostu zapożyczam bohaterów, kumamy?
I ostatnia sprawa - postanowiłam, że postaci będą miały charakter i 'stan psychiczny' taki jaki obecnie posiadają w opowiadaniu. Co prawda prolog zdradza inną stronę Aiko, ale skupiamy się na teraźniejszości. Nie chcę spojlerować, więc zrobiłam tak jak zrobiłam.
Dziękuję za uwagę i życzę miłego czytania.




P.S Tutaj Macie Link Do Opowiadania Z Naszymi Bohaterami, Jakbyście Byli Ciekawi Ich Losów itd.
,,Danganronpa: Wyspa Rozpaczy''










,,PRZYJACIEL LEKIEM NA WSZYSTKO''



,,Nie mam przyjaciół i ich nie potrzebuje''.
Czy to prawda, czy moje wmawianie sobie?
Trudno było mi to stwierdzić, bo niewiele pamiętałam z przeszłości. Podejrzewałam, że to wina tej wyspy, gdyż wcześniej takiego problemu nie miałam. Problemy z pamięcią? Gdzieżby znowu!
Chociaż tego mogłam być pewna.
Poszłam się przejść. Nie powinnam tego robić sama, ale...
Skąd pewność, że w czyimś towarzystwie będę bezpieczniejsza? Łatwiej kogoś zabić jak jest się samemu z tą osobą w odizolowanym miejscu, aniżeli w grupie zdezorientowanych uczniów.
Nie mam komu ufać.
Z hotelu na plaże nie było tak daleko, ale z tego co zauważyłam, to nikt nie wyściubiał nosa poza ogrodzenie parceli. Bali się, co całkowicie rozumiałam. Dziwiłam się im jednak. Obawiali się samotności czy czego? Przecież tylko inny uczeń mógł ich zabić, więc bezsensownym wydawało się trzymać z jakimś, myśląc, że jest się bezpiecznym, bo nie jest się samemu.
Ludzie są dziwni, nudni i przewidywalni.
Dlatego jako jedyna się tak oddaliłam od reszty i... z tysiąca innych powodów, ale nie będę ich przecież wymieniać. W końcu miałam chwilę spokoju, więc grzechem byłoby nie skorzystać z tego.
Usiadłam na ciepłym wciąż piasku, opierając się o jedną z palm. Słońce nadal nieźle grzało, ale nie tak jak parę godzin temu.
Ziewnęłam, po czym zamknęłam oczy. Przyjemne morskie powietrze pieściło moją skórę. Westchnęłam z rozkoszy.
Szkoda, że nie mam przy sobie konsoli.
Nie byłam od niej uzależniona, ale chyba logiczne, że tytuł Superlicealna Gamerka do czegoś jednak zobowiązywał.
Mój ,,talent'' ograniczał się do kilku przedmiotów, więc cóż mogłam zrobić? Przeklęty Monokuma mógł mi cokolwiek załatwić, zamiast zwykłych gier planszowych.
Co ja, dziecko?
Otworzyłam oczy obserwując fale i cień, który co chwile się wydłużał, coraz bardziej ukrywając moją sylwetkę. Uśmiechnęłam się pod nosem, gdy nagle...
- Co tutaj robisz, Aiko-chan? - Zastygłam, słysząc czyiś głos.
Podniosłam powoli głowę.
- Hm?
- To niebezpieczne siedzieć samej i to jeszcze tak daleko - zmarszczył lekko brwi, obserwując mnie dokładnie.
Uniosłam z satysfakcją kąciki ust.
- Oto właśnie chodziło! - Rozłożyłam szeroko ręce. - Czy ktoś w obecnej sytuacji, by tutaj przyszedł? Nie. Sam? Nie. Dlatego zagwarantowałam sobie najwyższe bezpieczeństwo i spokój - odparłam, ale zaraz uśmiech zszedł mi z twarzy. - Nie rozumiem tylko, dlaczego ty tu przyszedłeś?
Teraz to Nagito wyglądał na zadowolonego.
- Z tych samych powodów.
- Co znaczy ,,z tych samych'', hę? - przybrałam grymas na twarzy.
- Wiedziałem, że zrobisz tak jak zrobiłaś - odpowiedział, niewzruszony moją postawą.
- Skąd? - drążyłam, trochę się irytując.
- Da się ciebie rozgryźć - odpowiedział ze śmiechem.
Nadymałam policzki niezadowolona.
- Poszedłeś za mną, z jakiegoś konkretnego powodu czy po prostu brakuje ci towarzystwa? - Zakładałam tą pierwszą opcję, bo poza nami na wyspie znajdowało się jeszcze czternastu innych uczniów, więc na pewno znalazłby kogoś do pozaczepiania.
- Pomyślałem, że przyda ci się ktoś do rozmowy - wyjaśnił bez ogródek.
Chce mi wmówić, że to z mojego powodu?
Westchnęłam.
- Nie potrzebuje nikogo takiego. Możesz spokojnie wrócić do hotelu - mruknęłam, machając dłonią w stronę, z której prawdopodobnie przyszedł.
- Nie mogę z tobą posiedzieć? - zapytał niewinnym głosem.
Zamrugałam zaskoczona.
- Nie wyganiam cię, ale...
Dobrze wiesz, że wolę być sama.
- Ech, rób jak chcesz.
Blondyn kiwnął głową i usadowił się obok mnie. Jak już wspomniałam, nie przepadałam za ludźmi ani tym bardziej za ich bliskością, więc się automatycznie spięłam.
- Coś nie tak, Aiko-chan?
- Nie, nic - odburknęłam nadąsana.
- Wyglądasz na spiętą.
Coś ty...
- Wymasować cię?
Gdybym miała przy sobie coś do picia, to wlałabym sobie płyn do ust, a potem go wypluła.
-N-Nie dzięki.
- Zająknęłaś się - zaśmiał się chłopak.
- Pff, bo proponujesz dziwne rzeczy!
- To było dziwne?
- Jak najbardziej!
Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że ty - jak i każdy inny uczeń - możecie chcieć mnie zabić.
Pomyślałam, ale zdecydowałam nie dzielić się tym spostrzeżeniem.
- Chciałem być tylko użytecznym... - dodał ciszej.
Już drugi raz Komaeda użył przy mnie tego słowa, które wymawiał... inaczej niż wszystkie inne. Słysząc je, czułam się w powinności zmienić jego nastawienie, bo w dziwny, niewytłumaczalny sposób, gryzło mnie sumienie.
- Nie mów tak.
- Czemu? - zdziwił się.
- Nie lubię jak tak mówisz - przyznałam.
- Przepraszam. Mówiłem, że moim złym nawykiem są te negatywne...
- Nie - przerwałam mu surowo. - Powinieneś bardziej siebie doceniać i tyle. Nieważne co powiesz, ale dla mnie zawsze będziesz uży... - ugryzłam się w język. - Przydatny i... - powstrzymałam się od dodania słowa ,,potrzebny''. Nie myślałam tak, więc nie wiedziałam, czemu chciałam tak właśnie powiedzieć.
Nagito przyglądał mi się zaciekawiony.
- Co masz na myśli, Aiko-chan?
Trzeba było milczeć. Siedzieć i milczeć.
Mimowolnie czułam jak na policzki wkracza mi denerwujący szkarłat.
- Nie życzyłabym nikomu znaleźć się na tej wyspie, ale cieszę się, że tu jesteś. Doceniam twoją pomoc; tą jaką mi udzieliłeś, i tą jaką mi pewnie jeszcze udzielisz w przyszłości - odpowiedziałam niechętnie, ale całkowicie szczerze. - Dlatego nie mów takich rzeczy przy mnie, bo to nie w porządku. Jasne?
- Doceniasz mnie? - spytał nieco nieprzytomnie.
- Tak - burknęłam najciszej jak mogłam.
- Bardzo się cieszę, Aiko-chan - uśmiechnął się szeroko blondyn.
Teraz nie miałam wątpliwości, co do tego, że moja twarz musiła wyglądać jak dojrzały pomidor.
Uznałam, że się już więcej nie odezwę.
Koniec rozmowy.
- Chcesz iść popływać?
A niech go diabli.
- Nie mam stroju - mruknęłam, jako argument dla mojej odmowy.
- To możemy tylko nogi pomoczyć - nie ustępował.
Mentalnie dałam sobie w twarz.
Czemu tylko ja wplątuje się w takie akcje?
- Coś nie tak? Mówiłaś, że umiesz pływać.
- Bo umiem!
- To w czym problem?
Zaczęłam się gorączkowo zastanawiać. Uznałam, że powtórzę moje wcześniejsze słowa, których użyłam, gdy za pierwszym razem chciał mnie namówić do kąpieli.
- Nie otrzymałam gwarancji tego, że tu faktycznie nie pływają rekiny.
Chłopak starał się stłumić śmiech. Nieskutecznie.
- Mówisz serio, Aiko-chan?
- Absolutnie - potwierdziłam z poważną miną.
- Hm... - Komaeda wyglądał, jakby się zastanawiał, po czym z szatańskim uśmiechem zwrócił się w moją stronę. - Trzeba to wtedy sprawdzić.
- Jak?
- Osobiście.
Przekrzywiłam głowę na bok, na znak, że dalej nie rozumiem. Wtem Nagito wstał i chwycił mnie, wplatając ręce pod moje kolana i plecy.
-C-Co ty robisz?! - wrzasnęłam spanikowana.
Spodziewałam się wszystkiego, od kiedy Monokuma przejął władzę, ale na takie akcje nie byłam przygotowana.
Zaczęłam się wyrywać.
- Puść mnie, natychmiast! - rozkazałam.
- Jak sobie życzysz - odpowiedział z szerokim uśmiechem, faktycznie mnie wypuszczając.
Z głośnym pluskiem wpadłam do wody. Nie zauważyłam, że tak szybko do niej doszedł.
Dzięki nieskazitelnie czystej toni widziałam wszystko, w tym czekającego na moje wypłynięcie Komaede. Nie zrobiłam tego. Chwyciłam za jego nogę i pociągnęłam go również na dno. Uśmiechnęłam się z satysfakcją, gdy mi się to udało. Wtedy dopiero się wynurzyłam, a zaraz za mną blondyn.
Wybuchłam niepohamowanym śmiechem.
- Żałuj, że nie widziałeś swojej miny!
- Nie musiałem, bo twoja była jeszcze lepsza.
Mina lekko mi zrzedła.
- A gdybym jednak nie umiała pływać, to co?
- To bym ci pomógł.
- A gdyby ci się nie udało?
- Musisz nadal szukać pesymizmu? - zapytał ze zrezygnowaniem.
- Jak będę miała powód, żeby zmienić swoje nastawienie do życia to dam ci znać. A teraz... - Ochlapałam go zimną wodą, prosto w twarz.
Zanurkowałam w idealnym momencie, zanim zdążył mi oddać. Przekomarzaliśmy się tak jeszcze chwilę, po czym wróciliśmy na brzeg. Żałowałam, że nie mogłam się otrzepać niczym pies i stać się w jednej chwili suchą.
W grach nigdy nie ma takiego problemu.
- Szkoda, że życie to nie gra. Ubrania wyschłyby po paru sekundach - mruknęłam, wyciskając swoją koszulkę.
- Na szczęście wciąż jest ciepło - odparł, spoglądając w stronę słońca.
- Chociaż jakiś plus tego wkurzającego słońca - burknęłam, przeczesując dłonią mokre włosy.
Nagle coś opadło na moje ramiona.
- He? - Spojrzałam na materiał zielonej kurtki. - Czemu mi ją dałeś? Też jest przecież mokra.
Komaeda zrobił imitacje kaszlu i znacząco kiwnął na moją bluzkę, która prześwitywała tak mocno, że w zasadzie niczego nie zakrywała.
- Lepiej, żebyś ją miała aż dojdziemy do hotelu.
Kiwnęłam z wdzięcznością głową, czerwieniąc się po same uszy.
- Dziękuję.
Nieśpiesznie ruszyliśmy w drogę powrotną. Czułam się całkowicie niezręcznie, a cisza w niczym nie pomagała.
- Emmm... (dop. aut. Widzisz Kira, widzisz?!) Komaeda? - zwróciłam się niepewnie do chłopaka. - Coś nie daje mi spokoju...
- Hm?
- Dlaczego za mną przyszedłeś? Jaki miałeś w tym interes?
Normalnie bym to zignorowała, ale... Ciekawiło mnie to po prostu. Szczególnie gdy mieliśmy kogoś zabić, jeśli chcieliśmy opuścić tę wyspę.
Zadrżałam.
Jestem idiotką.
Nagito mógł mnie teraz bez problemu zabić. Teraz jak i wcześniej. Utopić? A chociażby. Kto by go oskarżył? Kto by w ogóle znalazł moje ciało?
Nie mogę uwierzyć, że dopuściłam do czegoś takiego. Taka nieuwaga...
- A przyjaciele nie spędzają ze sobą czasu? - wyrwał mnie nagle ze swoich myśli.
- Chyba tak - odpowiedziałam niepewnie. - Nie pamiętam... To znaczy, nigdy nie czułam potrzeby mieć przyjaciela.
- To przykre, Aiko-chan.
- A ty? - przeskoczyłam z tematem na niego, bo nie spodobał mi się kierunek, w jakim to zmierzało.
- Co ze mną?
- Jeśli szukasz przyjaciela, to czemu nie kogoś swojej płci? Kolegę, kumpla i tak dalej.
Komaeda zamilkł na chwilę, zastanawiając się.
- Nie wiem. Lubię twoje towarzystwo. Jedna chwila z tobą sprawia mi więcej radości niż czternaście z innymi - odpowiedział z powagą.
Nie wiedziałam czemu, ale poruszyły mnie te słowa.
-A-Aha... - Odwróciłam głowę w innym kierunku.
- Znowu powiedziałem coś dziwnego?
- Nie, tylko... - westchnęłam. - Nie znam się na przyjaźni i nie wiem czy chcę to zmienić.
- W takim razie, musimy to rozwiązać tak samo, jak sprawę z rekinami.
- Jak?
- Osobiście - odpowiedział z uśmiechem.



~ Poszłam nie z kolejnością, ale miałam ku temu powód! Po prostu ten one-shot sam się napisał, serio! Chciałam wziąć się za kolejny rozdział ,,Wyspy Rozpaczy'', a tu takie coś powstało, co wywnioskowało brakiem rozdziału T~T W takim razie, w ramach rekompensaty, jest właśnie to oto tutaj *pokazuje na górę* Wezmę się za ten rozdział, a potem za zamówienie Al. Dobrze? Wszyscy szczęśliwi? To dobrze. Trzymajcie się wszyscy, pozdrawiam ;**~



Jeśli zauważyłeś/aś literówkę/błąd we wpisie, proszę o zgłoszenie tego, a będę mogła błyskawicznie usunąć błąd.


2 komentarze:

  1. ‘Bądź kreatywny i nie kopiuj’
    Na pewno mi to pomoże w przepisywaniu tekstów do skomentowania xD
    ‘Po prostu zapominamy bohaterów, kumamy’
    Jak się walnę w łeb patelnią to zapomnę! :D
    ‘Trudno mi stwierdzić, bo niewiele pamiętam z przeszłości’
    To, to lekarzy się tam nie ma?
    ‘Nie mam komu ufać’
    A co nppp. Zzz… tym kamykiem! *rzuca kamulca*
    ‘I… z tysiąca innych powodów, ale nie będę ich przecież wymieniać’
    Dawaj, Santa Kira wysłucha *głaszcze wyimaginowaną brodę*
    ‘Co tutaj robisz Aiko-chan?’
    Ona chce-… kapituluje! *odchodzi z rękami w górze*
    ‘Co znaczy „z tych samych”, hę?’
    Gwałt… Gwałt jest odpowiedzią na wszystko
    ‘Sherlock’
    A może Kolumb?
    ‘Chciałem być tylko użytecznym…’
    To leć do sklepu po mleko do płatków!
    ‘Powinieneś bardziej siebie doceniać […] uży… […] przydatny i…
    Aiko chyba psychologiem nie zostanie…
    ‘To w czym problem?’
    No nie pamiętasz? Tam są rekynły niczym ze Szczęk!
    ‘Spodziewałam się wszystkiego’
    Poczekaj se poczekaj to się przekonamy…
    ‘Lepiej, żebyś ją miała aż dojdziemy do hotelu’
    Jak już to chroń ją przed Sodą… Soda, Soda, jak zamieszasz to wybuchnie, Soda, Soda Xd
    ‘Emmm… (dop. Aut. Widzisz Kira, widzisz!?)’
    Ale co, gdzie, jak? *zakrywa sobie oczy*
    ‘Jeśli szukasz przyjaciela, to czemu nie kogoś swojej płci?’
    Wiesz… Nigdy nie wiesz co tak naprawdę może się okazać z tym ‘kumplem’ Xd
    Jakieś 20 minut, oł men
    I jam szczęśliwa!

    Pozdro,
    Kira ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahahahahahahaha xD
      Przykro mi, Kira-chan! Jestem uczulona na kradzież tekstu i obrazków. Jak ktoś coś chcę może mnie poprosić o to, ale pomyślałam o tym, że Ty... Musisz zacząć przepisywać xD Na wattpadzie też nie można kopiować.
      No, i dostałaś automatyczną radę od Agusi-Ore-Sama.
      Serio? To takie proste? Wystarczy patelnia?! *mode z Roszpunką*
      No nie ma. Tsumiki się nie liczy, prawda? Bynajmniej nie dla Aiko.
      xD Powiem jej to w następnym rozdziale: ,,Masz tu mnóstwo przyjaciół! Ta palma, o którą się opierasz, powietrze, którym oddychasz... Nawet kamień, o którym wspomniała Kira!
      Jesteś pewna? Aiko wewnątrz jest gaduła jak ja, więc mogłaby Cię zagadać na śmierć! A wtedy czekałby nas wszystkich sąd... Monokuma by się zemścił za wszystkie docinki.
      Kapitulacja to też może być *wzrusza ramionami*
      Pff *tłamsi śmiech* Ale kto kogo by zgwałcił? xD
      Nieeee, Kolumb nie był taki 'odkrywczy' w zagadkach :D
      Hahahaha łap, Kira-chan! *rzuca butelkę mleka* Pożyczę Ci.
      Musi się dziewczyna podszkolić. Skoro ja nim mogę być, to wierzę, że jakby ona chciała, to również by nim została ^^
      Tam, tam, tam, tam *imituje muzyczkę, przy której w filmach płynie rekin*
      Nooooooooo, przekonamy się ^^
      Właśnie! Aiko ma czym się chwalić, pilnuj ją i jej... no... wszystko.
      Nie zakrywaj sobie paczałek *zabiera rękę Kiry z oczu* Paaaaatrz~! To ten tajemny znak, o którym Ci mówiłam. Idziemy na polowanie!
      To samo pomyślałam xD Ha, gaaaaaaay! Nie dopuść do tego Aiko! Jego serduszko jest zarezerwowane dla ciebie, a nie dla Hinaty. Wszyscy w ciebie wierzą!
      Cieszę się w takim razie ^^
      Z normalnym rozdziałem nie zdążyłam :/ (bo zamiast pisać rozdział, to pisałam to xD), ale zrobię to, zrobię. Jeszcze dziś/jutro (chyba). W ogóle to nie zdziwiłabym się, gdybyś zrobiła ship Sody z Aiką xD Szczególnie po jej ostatniej akcji. Taka niby wredna, cicha woda, a jak z ludźmi pogrywa xD
      Dobra~! Bo mój komentarz będzie dłuższy od Twojego (chyba nawet już jest). Pozdrawiam Kire-chan! Takie specjalne pozdrowienia, bo... bo mogę! (<-- argument nie do przebicia). Byeeeee~! ;)

      Usuń