piątek, 6 maja 2016

One-shot od Agusia ,,Interpretować można różnie'''




Sandreł, Animowy, Sandreł, Animowy, Sandreł...
To jakiś spisek?
Będę mieć na Was oko...
A wracając do głównego tematu -
Levi x Hanji x Eren
(Tylko geniusz mógł coś takiego wymyślić)
Horror + romans + moja pokręcona wyobraźnia i pomysły =...
Osoba, która zna wynik wygrała życie!
Wszyscy zdają się na mnie... Jestem taka genialna czy Wam się nie chcę niczego wymyślać? xD
A może oba przypadki?
Hm...
No dobrze! Lepiej tyle nie myślę, bo przekombinuje...
Czas na zabawę!
(Czy brzmi to trochę creepy? Nie? Powinno xD)


!!!P.S To Informacja Z Ostatniej Chwili! Al zażyczyła sobie dedykacji... No to ją masz! A także... lemona... Japier****, przepraszam za wyrażenie. Nie odpowiadam za to, co tutaj zastaniecie. Przepraszam najmocniej. Chciałam zrobić zwykłe opowiadanie, ale... Wspominałam, że coś takiego mógł wymyślić tylko geniusz, co nie? Ano, właśnie. Myliłam się chyba.!!!





(dop. aut. Przepraszam Levi, to... to... to nie moja wina!)






[dop. aut. Przepraszam Levi (jeszcze raz), ale Eren rozwalił tutaj system xD Bo Hanji go zawsze niszczy ^^ (lizuuuus~) Wprawiam się, żeby Was zaskoczyć w kolejnym Levi x Agusia *szeroki uśmiech*]



,,INTERPRETOWAĆ MOŻNA RÓŻNIE''


Kap. Kap. Kap.
Ciecz spływała nieśpiesznie, jakby nie groziło jej, że zaraz zniknie. Atmosfera wokół była niesamowicie ciężka. Wszyscy milczeli. Lekkie, prawie niesłyszalne nucenie, przerywało nieznośną ciszę. Może ta melodia uspokajała osobę, która ją tworzyła, ale całą resztę niemiłosiernie przerażała.
Po chwili znowu zrobiło się cicho, ale tylko po to, żeby rozbrzmiały niecierpliwe jęki. Pot, dreszcze, szybsze bicie serca - prawie każdemu dolegały takie objawy.
Nagle rozbrzmiał głośny, niczym nie zwiastujący wesołości, mrożący krew w żyłach śmiech.
Kobieta, która klękała przy ogromnych zwłokach, wstała, zsunęła brudne gogle z oczu i uśmiechnęła się triumfalnie. Ubranie całe miała pobrudzone w czerwonej cieczy, która po chwili zaczęła parować.
- Skończyłam! - oznajmiła z nieskrywaną dumą.
Zebrani Zwiadowcy tylko wymieniali wystraszone i zdezorientowane spojrzenia. Nikt nie miał odwagi czegoś powiedzieć.
W końcu odezwał się zimny głos, na którego dźwięk wszyscy się odsunęli na bok.
- Zamiast się tak szczerzyć, powiedz czy coś odkrywałaś, czy nie - zażądał Kapral Levi.
- Z dumą stwierdzam, że było to bardzo głębokie i niezwykłe doświadczenie. Od dawna chciałam to zrobić i w końcu się udało! Myślę, że jest to pewien krok na przód! - ciągnęła wesoło kobieta.
- Nie oto pytałem - uciął krótko, patrząc morderczo na strój brunetki.
Hanji westchnęła.
- Czasem trzeba się skupić na różnych aspektach, żeby coś zrozumieć - odpowiedziała wymijająco.
- To znaczy? - nie ustępował mężczyzna, unosząc lekceważąco jedną brew. - Znalazłaś coś konkretnego? Czy tylko spełniałaś swoje chore fantazje z tobą i tytanem w roli głównej?
Zoe pokręciła ze zrezygnowaniem głową.
- Nie, nic konkretnego nie znalazłam.
- Tak jak myślałem - mruknął, po czym odwrócił się na pięcie i odszedł.
Osłupiali Zwiadowcy w końcu doszli do siebie i poszli w ślad za Kapralem.
Lekko upadła na duchu dziewczyna, zaczęła przyglądać się znikającym zwłoką tytana. Zamyślona drapała się po głowie.
- Pani Hanji? - Na dźwięk czyjegoś głosu, brunetka szybko się odwróciła ku jemu źródłu.
Przed nią stał Eren Jaeger, człowiek, który potrafił zamieniać się w tytana. Wiele razy prosiła Erwina, by ten pozwolił jej zbadać chłopaka, ale dowódca kategorycznie odmawiał. A jaka to była strata! Przecież nie skrzywdziłaby go bardziej niż Levi, podczas rozprawy sądowej.
- Wszystko w porządku? - spytał się chłopak ze zmartwioną miną.
Kobieta machnęła lekceważąco dłonią.
- Tak, jest jak zwykle: Levi się ze mnie nabija, mnie nic nie wychodzi, a ludzie się mnie boją. Wszystko idealnie - odpowiedziała miło, chociaż dało się usłyszeć nutę goryczy. - Mną się nie przejmuj, są ważniejsze priorytety - dodała, rzuciła ostatnie spojrzenie zwłoką, które niemal całkowicie zniknęły, a następnie udała się w tylko sobie znanym kierunku.

Stuk. Stuk. Stuk.
Pewna upierdliwa gałąź, uderzała z rytmem wiatru w okno gabinetu Erwina. Starał się to ignorować, ale ból głowy mu na to nie pozwalał. Zapowiadała się długa noc.
Stado kruków zakrakało i zerwało się z pobliskich drzew, gdy rozległo się głośne trzaśnięcie. Hanji wparowała jak burza do pokoju Dowódcy. Mężczyzna zazdrościł ptakom, że nie może pójść w ich ślady.
- O co chodzi? - spytał, starając się brzmieć jak zwykle spokojnie i profesjonalnie.
- Przyszłam znowu spróbować! - wyraz determinacji na twarzy kobiety mówił wszystko. - Pozwól mi zbadać...
- Nie - nie pozwolił jej dokończyć. - Rozmawialiśmy o tym wiele razy.
- Ale czemu? - zawyła jak mały szczeniaczek.
Smith westchnął, pocierając skronie. Miał ochotę odpowiedzieć: ,,rób co chcesz'', ale z drugiego końca pokoju ktoś się odezwał.
- Czy to nie oczywiste? - mruknął Kapral Levi. - To zbyt ryzykowne i może nie przynieść żadnych efektów, co przecież dla ciebie nie jest niczym nowym.
- Mimo to warto spróbować! - upierała się brunetka, zastanawiając się, kiedy mężczyzna wszedł do pokoju. - Erwin to może być wielka zmiana!
Dowódca przenosił po kolei wzrok z Hanji na Leviego, zastanawiając się gorliwie. Jego oddział ma największą liczbę ofiar i najgorszą opinie, a ich celem jest ratowanie ludzkości, więc jeżeli chcą zrobić jakikolwiek krok naprzód, muszą podejmować wszelakie ryzyka.
Zamknął na chwilę oczy, a następnie odparł:
- Masz wolną rękę, Zoe.

Hanji, już w o wiele lepszym nastroju, gnała skocznym krokiem przez korytarz. W końcu jej się udało! Co prawda Levi zabijał ją wzrokiem, ale osiągnęła to, co chciała! Prawie... Musiała najpierw znaleźć Erena i w miarę delikatnie mu wszystko wyjaśnić.

(dop. aut. Teraz ryjemy mózg. Serio. Totalnie. Tutaj do akcji wchodzi moja ciemniejsza strona [mocy xD] Tak, wiem, że nawiasy powinny być na odwrót, ale ciii. To Wasze najmniejsze zmartwienie. Wierzcie mi)

Dlaczego Nadzieja Ludzkości nie chciała się zgodzić na badania, które miały być prowadzone na Erenie? Bardzo dobre pytanie. Levi i troska? Chyba nie. Może zrobienie na złość tej paskudnej Okularnicy? Bardziej możliwe, ale to nadal nie to.
Przecież lepiej robić ,,badania'' osobiście, nie sądzicie? Levi tak sądził. A jak sądził, tak też zrobił.

Czy to pedofilia? Skądże znowu! W takim świecie jak ten... Nic nie jest prawdą. Wszystko jest dozwolone. (dop. aut. Ten kto wie, skąd są te słowa, obiecuję, że walne jego zamówienie jako następne. Taki wał! I ostatni raz się już wcinam, przyrzekam)

POV Levi
Objąłem go. Delikatnie, jakby był motylem, którego nie można skrzywdzić. Zamknąłem oczy, czekając na jakąkolwiek reakcję.
Po kilku sekundach smarkacz się do mnie przytulił z cichym westchnięciem. W głowie miałem mętlik, wiedziałem, że to wydarzenie, do którego chcę doprowadzić jest złe, lecz obecnie miałem to gdzieś. W tej chwili liczyło się co innego.
Poddałem się, przegrałem walkę z samym sobą, ze swoimi uczuciami, lecz po raz pierwszy cieszyłem się z porażki.
Ubrania zniknęły w błyskawicznym tempie.
Czekałem aż się uspokoi, rozluźni. Nie chciałem sprawić mu niepotrzebnego bólu. Po paru dłuższych chwilach Eren, uspokoił się, a jego mięśnie przestały być spięte.
Spojrzał mi w oczy. One nigdy nie wyrażały tylu uczuć, co teraz. Słowa były niepotrzebne. Wyczytałem z tych szmaragdowych oczu wszystko, co chciałem.
Zagłębiłem się powoli w ciele chłopaka, a na jego twarzy odmalowało się zdumienie. Nie spodziewał się po mnie delikatności, prawda?
Uniosłem nieznacznie kąciki ust.
Poruszaliśmy się powoli, we wspólnym rytmie. Łagodne ruchy bioder doprowadzały mnie na szczyt rozkoszy. Po pokoju rozbrzmiewały jęki i urywane krzyki.

POV Eren
- Mmm... - przytuliłem ją mocno, ciągnąc na siebie.
Poczułem jak drzwi boleśnie uderzają mnie w plecy. Moje łopatki odczuły to najbardziej.
Odsunąłem ją od siebie minimalnie, a ta roześmiana lizała mnie po mojej szyi.
Udało mi się w końcu otworzyć pokój i wrzucić brunetkę do pokoju.
Zatrzasnąłem drzwi nogą i rzuciłem się na nią. Jest to właśnie jedna z tych sytuacji, kiedy nie ma się pojęcia, co się robi.
Przytuliłem ją do siebie jedną ręką, drugą zacisnąłem na jej miękkich włosach. Szarpała moją koszulkę na plecach. Była taka gorąca.
W głowie mi się kręciło. Nie miałem pojęcia co robię. To wszystko jakoś działo się bez mojego udziału. Mimowolnie.
Doczłapaliśmy się jakoś do łóżka i dosyć boleśnie na nie przewróciliśmy. Niestety, to Hanji została amortyzatorem upadku. Jednak nic nie mówiła, więc znowu zabraliśmy się za całowanie.
Zawisłem nad nią i podciągnąłem całą na łóżko, które oskarżycielsko zaskrzypiało. Zaśmiała się i zaraz objęła moją szyję. Żeby jakoś uciszyć jej śmiechy, po prostu wepchnąłem język do ust, przez co jej miał ograniczone pole manewru. Dzięki temu ona miał zajęcie, a ja mogłem ją swobodnie macać.
Zaczęła wiercić nogami, przysuwając mnie bliżej siebie. Oddychała ciężko, zaciskając dłonie na moich ramionach. Spojrzałem na nią i zapragnąłem ją mieć. Tu i teraz.
Przystawiłem usta do jej szyi i zjeżdżałem nimi coraz niżej, i niżej. Gdy dotarłem do piersi, drżącą ręką sięgnąłem za jej plecy, żeby móc odpiąć stanik.
Uniosła plecy wyżej, żeby mi to ułatwić. Próbując ją oswobodzić z bielizny, cały czas wpatrywałem się w jej piękne oczy. Nie mogłem uwierzyć w to, co się dzieje. Zagryzłem wargi i ponownie ją pocałowałem.
W końcu uwolniłem ją od biustonosza i zacząłem pieścić jej piersi.
Jej ciepły oddech mnie łaskotał. Szarpnęła delikatnie, ale i zarazem pewnie, za mają koszulę. Wiedziałem, że również chcę, żebym się z niej uwolnił. Zrobiłem to z wielką ochotą. Kiedy wróciłem do obsypywania jej ciała pocałunkami, zatrzymując się tu i ówdzie, a ona jeździła powoli dłońmi po moich plecach, ramionach, torsie, brzuchu... Zadrżałem z rozkoszy, czując jej dotyk.

POV Hanji
Nigdy nie wyobrażałam sobie siebie w takiej sytuacji ani o niej nie myślałam, więc nie miałam pewności, jak ona powinna dokładnie wyglądać. Jednego byłam pewna - nie chciałam tego przerywać.
Czułam palące ciepło na swoich policzkach. Ukryłam twarz w zagłębieniu jego szyi, wdychając przyjemny zapach jego skóry.
Podniosłam głowę, a on natychmiast to wykorzystał, żeby mnie pocałować.
Zatraciłam się w tym pocałunku do reszty. Chłonęłam go całą sobą, czując przyjemne ciepło i falę uczuć zalewającą mnie od środka.
Jego dłoń powoli dotknęła mojej talii i przysunęła mnie bliżej siebie, tak, że moje piersi ocierały się o jego tors. Pozwoliłam, by wsunął język w moje usta i drażnił moje podniebienie. Przygryzłam lekko jego wargę, gdy tymczasem nasze dłonie błądził po naszych ciałach, odnajdując na nowo wrażliwe miejsca, pieszcząc je i wprawiając w drżenie.
Miałam wrażenie, że cała płonę.
Zadrżałam, kiedy ułożył się na mnie i pocałował mnie namiętnie, kładąc dłoń na moim policzku. Dyszał głośno i drżał, jakby chcąc się powstrzymać, pohamować od rzucenia się na mnie. Powoli przysunął się do mnie, otaczając mnie ramionami, przywarł do mnie całym ciałem, by wsunąć się delikatnie.
Zaczął się powoli poruszać, stopniowo zagłębiając się we mnie coraz bardziej. Objęłam go mocno, całując jego ramię i zatracając się w uczuciu, które zawładnęło obojgiem nas.
Gdy doszłam, zaczęłam automatycznie stawiać większy opór. Objęłam go jeszcze mocniej, zagryzając lekko jego ramie.
Skończyliśmy leżąc w swoich objęciach. Za nic w świecie nie chciałabym być w innym miejscu.

Erwin zauważył brunetkę, która szła dziwnie spokojnie przez korytarz. Zawołał ją tak, żeby tylko ona go usłyszała.
Dziewczyna odwróciła się na pięcie i zasalutowała na widok swojego dowódcy.
- Dzień dobry! - zawołała entuzjastycznie.
- Dzień dobry. Jak tam twoje badania? - spytał nie tyle z ciekawości, co po prostu martwił się, że może popełnił błąd, dając piwnookiej zgodę na coś podobnego.
- Świetnie! Nawet udało mi się zagonić Leviego do pomocy.
- Doprawdy? - zmarszczył idealnie ułożone brwi w głębokiej zadumie.
Levi i pomoc Hanji? Bez żadnych próśb, błagania, gróźb, krzyków i rękoczynów? Coś na pewno było nie tak.
- Oj, nie rób takiej miny, Erwin! - jęknęła Zoe, przewracając teatralni oczami. - Myślę, że tym razem przydałoby się skupić na psychicznych aspektach niż tych biologicznych.
- To znaczy? - dopytywał mężczyzna.
- Jak w poszczególnych sytuacjach radzi sobie zwykły człowiek, a pół-tytan - wyjaśniła, a Dowódca nadal niczego nie rozumiał.
Może nadal był zbyt zmęczony?
- Potrzebujesz do tego mojej zgody? - westchnął, pocierając dłonią czoło.
- Nie, nie. Nie zawracaj sobie tym głowy. Poinformuje cię o wynikach w najbliższym czasie.
- To znaczy, że przerobiłaś już tę badania?
- Prawie - uśmiechnęła się tajemniczo kobieta i zostawiła zdezorientowanego mężczyznę samego.



~ Zabijcie mnie... Myślałam, że nie dam rady O_O Jejciu, to było straszne >///< Pisałam i czerwieniłam się, jakbym była świadkiem całej akcji. Może dlatego, że pisząc, zawsze się całkowicie wczuwam? ;_; Chyba nie będę czytać komentarzy... (zmień temat, zmień temat) W zakładce ,,Zamówienia do Agusia'' pojawiły się dwie nowe propozycje (jak ja mogłam zapomnieć o tych anime? Nie mam pojęcia ;_;). Zawsze możecie też sami wyjść z inicjatywą i spytać się, czy napiszę to lub tamto. Różne serie mam zapisane w różnych miejscach (nie pytajcie), więc nie zawsze pamiętam o nich, mimo że dobrze je znam. A co do one-shot'a... mam nadzieję, że nie nadwyrężyłam Waszej psychiki. Chociaż skoro to czytacie, to znaczy, że już była wcześniej nieco naruszona (to nie jest obelga!). Sama mam spaczony mózg jak ja pier... Khyhym. Cóż... do następnego! Pozdrowienia, Agusia ;** ~



Jeśli zauważyłeś/aś literówkę/błąd we wpisie, proszę o zgłoszenie tego, a będę mogła błyskawicznie usunąć błąd.


6 komentarzy:

  1. Muahahahaha! Ja jestem tym geniuszem! Ja jestem Bogiem!
    Wgl... Mam taką sprawę... Wiesz... Ale to na priv albo w zamówieniach x'D
    Nawet... Nawet dobrze napisałaś sceny +18, jednak... W przyszłości(bo i tak niedługo zamówię shota na moje urodzinki) będzie LeviHan. Hehehe... Nie martw się na twoje też ci napiszę lemonka... Tylko nie wiem z kim x'd
    /Al

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedziałam chyba... Ale możesz w to wierzyć xD
      Oj, dowiesz się, dowiesz...

      Usuń
  2. Czuje się okropnie... Rano zobaczyłam, że coś napisałaś, ale nie chciało mi się o 5 nad ranem komentować, a potem zapomniałam... Jestem zua, wiem... Ale za to coś czego długo nie było!

    'Atmosfera wokół była niesamowicie ciężka'
    To niech zrzuci kilka kilo!
    'zażądał Kapral Levi'
    Zażądać to Ty se możesz od żony! (bez skojarzeń, wcale xD)
    ' Czy tylko spełniałaś swoje chore fantazje z tobą i tytanem w roli głównej? '
    Zamawiam Hanji x Tytan!
    ' Przecież nie skrzywdziłaby go bardziej niż Levi, podczas rozprawy sądowej'
    Zgadzam się z Zoe! Sekcja tytana by dużo mogło nauczyć! Tylko ja popieram?
    'a ludzie się mnie boją'
    *Pata Zoe po głowie* Biedna Zoe, oj biedna...
    'i wparowała jak burza do pokoju Dowódcy'
    Po burzy to On by był już martwy
    "Wierzcie mi"
    Nie nie wierze Ci
    'W takim świecie jak ten... Nic nie jest prawdą. Wszystko jest dozwolone'
    Assasin's creed? Jak tak to czekam na Zoe x Titan! x'D
    'Objąłem go. Delikatnie, jakby był motylem, którego nie można skrzywdzić. Zamknąłem oczy, czekając na jakąkolwiek reakcję.'
    *Yaoi fangirl mode activated*
    'Po paru dłuższych chwilach Eren, uspokoił się, a jego mięśnie przestały być spięte.'
    OH MY GAWD
    "DALSZA CZĘŚĆ"
    *Krwotok z nosa* Zabijesz wszystkich czytelników!

    Pozdro!
    Kira~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tam. Wybaczam Ci Kira-chan!
      To trochę wredne ;_; Szczególnie jeśli atmosfera jest kobietą O_O
      Że niby ode mnie? Zależy co ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Wiedziałam, że ktoś to podchwyci xD
      Nie, nie, ja też popieram!
      Biedna, ale mimo wszystko nadal zajebista ^^
      Szczególnie jeśli ta burza ma na imię Hanji Zoe xD
      Szkoda :c
      Brawo! Moje kochane Assassin;s cred :3 Ale... Mówisz serio z tym Zoe x Tytan? Bo ja zawsze dotrzymuje danego słowa, więc... Byłoby to następne opublikowane opowiadanie ;_; Teraz Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem. Korzystaj Kira, bo drugiej szansy nie będzie!
      *ucieka do szafy z dala od świata yaoi*
      Gomene ;_; Mówiłam, że ryje mózg. Ostrzegałam!
      Również pozdrawiam ;)

      P.S DO ROBOTY! Levi przyjdzie zrobić rewizje Twojego pokoju, jak nie zaczniesz czegoś pisać.
      A ja i Monokuma sobie na to popatrzymy :3

      Usuń
    2. Spoko, może przyleźć, porządki ostatnio robiłam xD W biurku się robale zalęgły... SERIO... I tera testy (w czwartek 2 Q_Q)! Na wakacje czekaj z miśkiem...
      I serio mam ochotę na Zoe x Titan... Maaaaam dylemaaaat... W sumie to mogę zamówić to teraz, a na drugie najwyżej poczekam xD W kolejce jak do lekarza polskiego... Ja pitole mam tyle pomysłów @_@ Dobra robita to Zoe x Titan, a na pozostałe 2 se poczekam! Znaczy się, najpierw zamówienia złożę, a potem czekanie... Ale rozpiska

      Pozdrooooo~

      Usuń
    3. Oooo to brawo! Chociaż Levi i tak coś znajdzie, żeby Cię dobić xD
      Będziemy czekać i trzymać kciuki! >.<
      Serio... A ja już dostałam taką wenę na Mika x Czytelnik... *płacze* No dobrze, jak sobie panienka życzy.
      Jestem lekarzem xD Taki chyba tytuł dam kolejnego Levi x Agusia :D
      No, lepiej złóż to zamówienie, bo Al zaklepie wszystkie kolejki swoimi chorymi pomysłami.
      Czekanie nie jest takie złe! Uczę Was, Moje Kochane Dzieci *pada ze śmiechu* sztuki, która nazywa się cierpliwością xD
      Również pozdrawiam ;**

      Usuń