sobota, 30 stycznia 2016

One-shot od Agusia ,,Zakazana miłość''




Ostatnio opowiadania są fabularnie wymyślane przeze mnie.
Wszyscy zdajecie się na mnie xD
Nie wiem czy się powinnam cieszyć, czy nie.
Wiecie... mam wybujałą wyobraźnie i w ogóle ^^
Ale to chyba znaczy, że mi ufacie?
(Biedactwa~).
Przechodząc do rzeczy - Armin x Annie
W KOŃCU!!!
Czekałam na tę szansę od dawna.
Arigato ^^
Romansik i komedia, hihihihihihi
So... Let's go.
A zapomniałabym!
Chciałam tylko dodać, że pierwszy raz jest zmiana w ,,Ulubionych'' postach.
Aż tak do gustu wam przypadło Diabolik Lovers?
Cieszy mnie to niezmiernie! Byłam fanką tych sadystycznych wampirów jeszcze przed anime.
Hah, pamiętam jak na własną rękę tłumaczyłam sobie momenty w grze albo wchodziłam na japońskie stronki.
Ach, to były czasy...
Dobra, rozkręcam się za bardzo!
W każdym razie, cieszę się niezmiernie!
Dziękuję i oby inne one-shot'y również zasłużyły na takie wyróżnienia ;)
Miłej lektury ;**











,,ZAKAZANA MIŁOŚĆ''


Praktyki i Oddział 104

- Od teraz oficjalnie należycie do jednostki treningowej numer 104! Niestety dla was ja, Keith Shardis, będę waszym przełożonym. Nie jestem tutaj, by was ciepło przywitać - zapewnił mężczyzna, wodząc wzrokiem po ustawionych w rzędach rekrutach. - Wszyscy jesteście teraz jak bydło: pokarm Tytanów. Nie, jesteście nawet gorsi! - rzucał oszczerstwami, jakby były dla niego chlebem powszednim. - Spędzimy trzy lata na wspólnym treningu. Nauczę was, jak walczyć z Tytanami! Kiedy spotkacie Tytana, czy nadal będziecie dla niego przekąską? A może staniecie się tarczami, chroniącymi naszego króla? Być może też zostaniecie tymi, którzy zgładzą Tytanów? Wszystko w waszych rękach!
- Hai! - rozniosły się po całym obozie krzyki, świadczące o pewności i zdeterminowaniu tych młodych ludzi.
Właśnie tutaj, w tym miejscu i czasie - wszystko się zaczęło.


Annie nienawidziła mieć jakichkolwiek pragnień. Zawsze. Może kiedy była młodsza, ale i wtedy nie omieszkała się o nic prosić. Nie miała pewności, możliwe, że to przez wiek, ale im robiła się starsza, tym częściej widziała w sobie postępowanie typowe dla ludzkiej natury. Brzydziło ją to, a samo myślenie bardzo degustowało. Nie chciała się tym martwić, szczególnie w najbliższym okresie, ale czasem... nie potrafiła.


Znowu zaczął się trening, a jej partner, jak zwykle, leżał wciśnięty w glebę.
- Nie rozumiem, dlaczego wciąć próbujesz - sapnęła lekko zirytowana, stojąc nad chłopakiem, który miał czoło zmarszczone z gniewu.
- A ja nie rozumiem, czemu sądzisz, że... - urwał, próbując wstać, ale kopnęła go w kość piszczelową, co spowodowało, że znowu wylądował skulony na ziemi.
- Mogę już iść? - spytała od niechcenia znudzonym głosem.
- Nie, dopóki mam... - znowu nie dokończył, bo wykręciła mu rękę, zabrała drewniany nóż i przystawiła do gardła.
- Wystarczy? - nie otrzymawszy odpowiedzi, puściła Erena i odeszła w swoją stronę.
Mikasa błyskawicznie pojawiła się przy brunecie, próbując pomóc mu wstać.


Następnego ranka, Annie poszła sama na śniadanie, zupełnie pogrążona we własnych myślach, gdy usłyszała przyjazny głos:
- Dzień dobry, Annie! - przywitał ją miło Armin. Zdziwiła się nieco. Rzadko kiedy widywała go bez towarzystwa Erena czy Mikasy.
- Witaj, Armin - odpowiedziała cicho.
- Nie będziesz mieć nic przeciwko, jeśli dołączę się do ciebie? - uśmiechnął się w ten swój niewinny sposób. - Nie spodziewałem się nikogo o tej porze...
- Jak chcesz - rzuciła, patrząc jak siada naprzeciwko niej.
Armin należał do niewielu ludzi, którzy wprawiali ją w zakłopotanie lub zwyczajny strach. Nie chodziło o rozmiar mięśni ani siłę, ale oto, że chłopak jest niezwykle inteligenty i bystry. Obawiała się, że jeśli będzie w jej otoczeniu, to odkryje prawdę jaką skrywa o sobie.
- Zawsze budzisz się tak wcześnie? - zapytał, przerywając niezręczną ciszę jaka zapadła.
- Tak. Wole zaczynać trening szybciej od innych.
- To musi, chociażby po części, wyjaśniać, dlaczego jesteś taka silna - odparł ze szczerą aprobatą. Annie wzruszyła tylko ramionami. Nie chciała powiedzieć Arminowi nic więcej. Nigdy nie lubiła mówić o sobie, nikomu. - Chcesz być w Żandarmerii, prawda?
Skinęła głową. Chciała zakończyć na tym temat, ale nie potrafiła się powstrzymać.
- A co z tobą? - spytała.
- Nie wiem. - Wzruszył ramionami. - Myślę, że chyba pójdę tam, gdzie Eren i Mikasa - odpowiedział. - Jeśli chodziło ci o Żandarmerię, to nawet nie biorę jej pod uwagę. Nie jestem wystarczająco silny, aby być w pierwszej dziesiątce - dodał, pocierając tył głowy.
Nawet mówiąc coś przygnębiającego, Armin wciąż miał uśmiech na twarzy. Annie poczuła lekkie pieczenie na policzkach. W takich momentach zawsze wyglądał najkorzystniej. Otrząsnęła się szybko z tych myśli. Szczyciła się opinią chłodnej, nie emocjonalnej osoby i nie zamierzała tego zmieniać. A już na pewno nie chciała dać się złapał na myśleniu o jakimś chłopaku.
- Jestem całkowicie pewien, że Eren już ostatecznie zdecydował, że dołączy do Zwiadowców - wrócił do rozmowy, po dłuższej chwili milczenia. Ona znowu tylko skinęła. - Wszystko w porządku, Annie? Twoja twarz jest trochę czerwona - zauważył.
,,Cholera! Że też musi być taki spostrzegawczy''.
- Czuję się dobrze - burknęła, pozwalając by było słychać lekki gniew w jej głosie.
Armin zarumienił się lekko.
- Przeszkadzam? - zapytał nieśmiało.
Dziewczyna pokręciła głową.
- Nie.
-W-W porządku. Myślałem, że może chcesz być sama - westchnął. - Zwykle nie wstaje tak wcześnie, ale pomyślałem, że skoro dołączam do Zwiadowców, to wypada nad sobą dodatkowo popracować. Jeśli chcesz, możesz się do mnie przyłączył - zaprosił ją, a jego głos zdradzał, że mówi szczerze.
Wzruszyła ramionami. Czuła się trochę źle ze świadomością, że miałaby mu odmówić.
- Niech będzie.



Zaczęli od biegu. Annie z lekkim zdziwieniem, ale i uznaniem, dostrzegła, że Armin nie ma aż takiej słabej wytrzymałości. Bądź co bądź, i tak nie mógł się równać z jedną z najsilniejszych kobiet w obozie. A może i na świecie.
- Nie wiem, jak możesz... tak szybko... tak długo... biegać - zaśmiał się, tuż przed tym jak upadł na ziemie, nie ruszając się przez chwilę. Annie podała mu kubrak z wodą. - Dziękuję - odparł z wdzięcznością. - Niestety, jestem pewien, że wydaje się żałosny w porównaniu z kimś takim jak ty - przyznał cicho.
- Nie, ja... - zatrzymała się i zamrugała kilka razy. Cały był oblany potem, a jego pierś na przemian unosiła się i opadała szybko, gdy próbował złapać oddech. Zaczerwieniła się, widząc go w takim stanie. Nie była pewna, co myśli, ale wiedziała, że musi odpuścić. Nie mogła się czuć w ten sposób. Nie wobec Armina. Nie wobec nikogo.
- Annie... Annie? Wszystko w porządku? - spytał, wyrywając ją ze swoich rozmyślań.
Pokręciła stanowczo głową.
- Nie sądzę, że jesteś żałosny - wyrzuciła z siebie, po czym zaczęła szybko się oddalać, nie oglądając się nawet wtedy, gdy wołał za nią.



- Dziewczyny mówią, że jesteś bezpłciowa, Annie - powiedział cicho Reiner, podczas lunchu.
- Nie mów jej tego! - syknął na przyjaciela, Bertholdt.
Twarz dziewczyny drgnęła ze złości.
- Mówią, że masz popęd płciowy co Tytani - kontynuował niezrażony blondyn. - Prawdopodobnie należy być ostrożnym, gdyby...
- Tytani nie mają narządów płciowych - odparła zimno.
- To tylko żart, Annie - westchnął.
- Yhm - mruknęła wstając, po czym szybko odeszła.
Reiner roześmiał się, a Bertholdt spojrzał za nią zaniepokojony.



Zamknięta w krysztale

- Tęsknie za tobą - westchnął, opierając dłoń na krystalicznej skorupie, która więziła nieruchome ciało Annie Leonhart.
Czuł pod ręką zimno. Nienaturalne zimno, prawie jakby dotykał lodu, a nie kryształu. A jednak, nie czuł, żeby się topiło.
Armin wpatrywał się w Annie.
Czy ona jest w śpiączce, czy najzwyczajniej nie żyję?'', zastanawiał się. Starał się nie myśleć pesymistycznie, ale było to trudne. Zakochał się w osobie, która na myśl o porażce, zrobiła coś... coś takiego.
Siedział na podłodze w pomieszczeniu, do którego został przemieszczony kryształ. Opierał się plecami o zimną powierzchnie, a wokół niego panował mrok.
- Dlaczego nas zdradziłaś? Czemu mi to zrobiłaś? Wszyscy byliśmy przyjaciółmi, a przyjaciele nigdy nie próbowaliby się zabić, bez względu na to, co się działo - westchnął po raz kolejny, owijając się szczelniej płaszczem. - Kochałem cię.
Armin siedział w bezruchu, wpatrując się w drzwi i myśląc o dziewczynie. Zauważył nagle słabe migotanie światła i dźwięk czyiś kroków. Wstał szybko i schował się w ciemnym kącie pokoju. Najpierw usłyszał klucz, który ktoś wsadził do zamka i przekręcił. Drzwi odblokowały się.
- Mówię ci, że coś słyszałem - stwierdził strażnik z latarnią, rozglądając się czujnie po pomieszczeniu.
- A ja ci mówię, że się starzejesz - odpowiedział z prowokacją drugi. - Daj spokój, nie ma tu nikogo. Cóż, nawet nie ma powodu, aby ktokolwiek tu siedział. Tylko ta Tytan Suka tu jest. Tam, gdzie powinna być.
Strażnik wyciągnął miecz i uderzył w kryształ. Ku niczyjemu zaskoczeniu, ostrze rozpadło się na kawałki.
- Cholerna suka. Jak tylko z tego wyjdzie, zamierzam poderżnąć jej gardło - powiedział z pogardą. - Chodźmy już. Padam z nóg.
Obaj mężczyźni się odwrócili i wyszli, nie zadając sobie trudu ponownego kluczenia drzwi. Gdy tylko dźwięki rozmów i kroków ucichły, tak szybko Armin wstał i ruszył z powrotem do Annie. Podniósł jeden z fragmentów rozbitego ostrza, po czym ponownie oparł dłoń na zimnej powierzchni, patrząc na nią. Dziewczyna, którą kocha oddzielona od niego o kilka cali. Tak blisko, a jednak tak daleko. Samo myślenie o tym sprawiało mu ból. Spuścił głowę.
- Naprawdę za tobą tęsknie, ale muszę już odejść. Wyjeżdżam ze Zwiadowcami - wyszeptał. - Kiedy wyjdziesz z kryształu, pamiętaj, że na ciebie czekam.
Zabrał rękę i cofnął się parę kroków. Po chwili Armin był już poza budynkiem, zostawiając dziewczynę, którą kochał.



~ Wybaczcie, że tak późno. Sumienie mnie zżerało przez cały czas (jeśli was to pociesza). Miałam też autorską pauzę. Bardzo mnie jednak chwyciło za kontynuowanie jednego ze swoich prywatnych blogów, gdzie piszę opowiadanie na podstawie gry Dying light. Może ktoś słyszał? Grał? Czytał? Oglądał? Jeśli tak... To chodź się przytulić xD W innym wypadku bym chyba nie chwyciła za laptopa. Wiecie... Ostatnio miałam przygotowania do wycieczki, potem samą wycieczkę, wesele mojej siostry, no i choroba. Kto by przypuszczał, że wychodzenie zimą w sukience to zły pomysł? Nawet jeśli było to tylko z domu do samochodu. Okej. NAPISAŁAM. Więc jest okej, prawda? Ech, chciałam to opowiadanie bardziej rozbudować, ale nie wiem, kiedy indziej bym się za to wzięła, więc... lepsze to niż nic. Innymi słowy - cieszmy się tym, co nam dano. Ot co! Mam nadzieję, że Mia nam nie zeszła... Łudziłam się, że może ona coś w rzuci (nie powiem, że w końcu) podczas mojej nieobecności. Nadzieje można mieć... Przynajmniej odpoczęliście sobie ode mnie ;) Następny post dodam szybciej. Obiecuję! Trzymajcie się cieplutko ;** ~



Jeśli zauważyłeś/aś literówkę/błąd we wpisie, proszę o zgłoszenie tego, a będę mogła błyskawicznie usunąć błąd.


12 komentarzy:

  1. Yayy, żyjesz! (I nie waż się umierać!)
    *zaciera ręce* Leeet's start the game! (What game?)

    "Nie jestem tutaj, by was ciepło przywitać"
    To koców nie będzie? Jaa tu marznę T*T
    "Tytana, czy nadal będziecie dla niego przekąską?"
    http://45.media.tumblr.com/af2393dd0ec5c70e1903f30edef01204/tumblr_nub5etlTCc1sfte67o2_500.gif Więcej słów chyba nie trzeba
    "Mogę już iść?"
    Możesz lecieć!
    "Rzadko kiedy widywała go bez towarzystwa Erena czy Mikasy. "
    Oni... Mają tam... gdzieś... swoją miłą chwilę *chrząka*... taaa...
    "jest niezwykle inteligenty i bystry"
    *Krztusi się* choć w sumie 'Intelgentym' możesz se być...
    ",,Cholera! Że też musi być taki spostrzegawczy''."
    Dalej umieram!
    " Nie była pewna, co myśli, ale wiedziała, że musi odpuścić."
    Odpuścić to ty se możesz miesiąc miodowy po waszym ślubie
    "Dlaczego nas zdradziłaś?"
    Zdrada zdradą, ale myśl jak pojedziesz z tym kryształem na miesiąc miodowy


    Znów mało... Ty zua, zaczynasz mnie przechytrzać!
    Niestety Dying light kojarzę tylko z tytułu... I gratulacje ślubu siostry!
    Tak swoją drogą też dobre pytanie gdzie Mia...
    I oczywiście czekam na nowy pooost! \^.^/

    Pozdrawiam i życzę dużo wełny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zamierzam umierać! A jeśli to się stanie... wskrzesisz mnie, prawda?
      Hahahahahaha powinnam komentarze czytać przed szkołą. Miałabym wtedy zaciesz przez, co najmniej, kilka lekcji ^^ Wiem, że mało T_T Ale poprzedni one-shot był długi! Nie mogę was tak rozpieszczać, więc to wasza wina! (Kogoś musi być xD). Serio? Polecam! Ja oglądałam u Sarge'a jak gra (polecam jeszcze raz!), potem czytałam książkę (której nie do końca polecam, bo była taka se. Po więcej informacji proszę się zgłosić, żebym nie musiała pisać komentarza dłuższego od opowiadania), kupiłam też samą grę w edycji kolekcjonerskiej :3 Wniosek: Mega fanka <--- *wskazuje na siebie*
      Dziękuję ;) Przekaże też jej. No właśnie! Bardzo dobre pytanie. A gdzie odpowiedzi? Nikt nie wie.
      Nie martw się, aż tyle (dwa tygodnie) nie będziesz musiała czekać.
      Dziękuję i nawzajem ;**

      Usuń
    2. Zwykle nie pisze drugiego komentarza, ale tym razem muszę...
      Wskrzesić? Ostatnio mi 'groziłaś' to się zastanowię... XD
      I masz szkołę w sobotę? Jak przypomniałam mojej siostrze, że mam teraz wolne to ona takie "O boże, nie!"
      I co ja zrobiłam? XD Czyli jak przestanę komentować w ten sposób co zawsze to będzie Twoja wina, hm?
      I masz na myśli SargeThePlayer? Jeśli tak to SERIO idź kuźwa przepowiadać bo właśnie go oglądam xD
      Mega fanka ---> *wskazuje na kubek z dying light* (ten kubek jest większym fanem od Cb!)
      Czas zacząć poszukiwania Mii (dobrze odmieniłam?)... I no ja myślę, że nie będę musiała!
      Przy okazji powodzenia Królowo z dalszym pisaniem!

      Usuń
    3. Cooooo? Ja? Grozić? Gdzie tam ;)
      Napisałam, że ,,powinnam" to robić. Bogu dzięki, jeszcze tego by brakowało, żeby w sobotę jeszcze katowali O_o
      Jak fajnie! Ja mam dopiero za dwa tygodnie ferie...
      Em... Nie. To będzie twoja wina, bo... yyy... Dobra, nie jestem jeszcze rozbudzona, więc nic nie wymyśle.
      Tak, miałam na myśli ^^ Kurcze, może faktycznie powinnam przepowiadać xD
      CO?! Co za kubek... Jeszcze się spotkamy.
      Szczerze? Ja też nie wiem, jak się poprawnie odmienia xD
      Dziękuję jaśnie panie *skina głową* Już szykuje kolejne ^^

      Usuń
  2. Ty geniuszu >w< Jak to robisz, powiedz?

    Więc...osobiście nie lubię tego paringu. Dla mnie oni powinni się nienawidzić! xD No! Ale shot jak zawsze cudowny! (no a czego mam się spodziewać?). Tak więc, w ostatnich dniach zaglądałam tu dosłownie co 30 minut ._. Długo kazałaś czekać >.< Ale warto było, oj warto :D

    ~Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo dziękuję ^^ Musiałam ostatnio robić dużo dobrych rzeczy, skoro tyle miłych słów dostaje <333 Oj... gomene, tak mi przykro. Poprawie się! Następny one-shot będzie szybciej. I promise ;) A jak będą ferie (moje), to rozpieszczę was za wszystkie czasy ;D
      Dziękuję i nawzajem ;**

      Usuń
  3. Kiedy ja tu ostatnio byłam? Daaawnoo... gópja szkoła >.<
    Ale, że nauczycielka ruskiego z którą byłam na konkursie jest fajna, mnie i koleżankę przed 11 odstawiła do domów, to przeglądam internety. I tak oto jestem! One-shot świetny. Kocham ten pairing. Tak bardzo bardzo. Hehehe. Wracając do one-shota: awww awww awww. Tylko czemu tak smutno na końcu. Ale nastrój pierwsza klasa. Nie przejmuj się tym, był idealny. Tęskniłam za tobą <3 Czekam na więcej :)
    I obiecuję zaglądać częściej.
    Jak ogarnę moje opo. I szkołę. I życie. Ja kcem ferie ;^; 15 luty bądź już. Teraz. Natychmiast.
    Weny!
    Pozdrawiam, Melody
    p.s. Oduczyłam się pisać komentarze ;-; Następnym razem będzie lepiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam ponownie! ^^
      Ooo mam nadzieję, że świetnie ci poszło ;) Trzymam kciuki! W sumie to nie wiem... jakoś tak wyszło. Dziękuję. Aww *tuli* jestem, jestem. Nie martw się ^^ Ja cały czas chodzę z pomysłem na one-shot'a, a kiedy chce się wziąć za pisanie, to nie ma czasu. Życie jest okrutne ;_; Ale nadchodzą ferie, a wtedy będziemy szaleć.
      Dziękuję i nawzajem ;**

      Usuń
    2. I tak z innej beczki - nie mogę wejść na żadnego bloga, którego masz udostępnione. Klikam i pojawia się taka formułka: ,, Niestety, szukany przez Ciebie blog nie istnieje. Nazwa jest dostępna do rejestracji''. Dziwne :/

      Usuń
    3. Wszystkie są usunięte :v
      Dość zawiła historia, tym razem mam nadzieje, że się uda XD
      Mam zamiar ruszyć w weekend, zostało mi tylko pobawienie się szablonem.
      Trzymaj kciuki!

      Usuń
    4. Wszystkie są usunięte :v
      Dość zawiła historia, tym razem mam nadzieje, że się uda XD
      Mam zamiar ruszyć w weekend, zostało mi tylko pobawienie się szablonem.
      Trzymaj kciuki!

      Usuń
    5. Och, rozumiem... Nie martw się ^^ Wierzę w ciebie. Trzymam, trzymam ;3

      Usuń