piątek, 11 grudnia 2015

One-shot od Agusia ,,Nie dla psa kiełbasa''




Siemanko Moi Drodzy!!!
Wybaczcie mój entuzjazm.
Teraz będzie paring Jean x Sasha, ale ja myślami już jestem przy kolejnym.
No wiecie... Nie mogę się doczekać ^^
Chyba każdy wie, jaki jest mój ulubiony paring, więc nie muszę niczego zdradzać ;)
W każdym razie, jak już wspomniałam - Jean x Sasha.
Dramat, akcja i romans.
Szykuje się niezłe opowiadanko, he, he?
No dobrze, miłego czytania ;**











,,NIE DLA PSA KIEŁBASA''


- Mam coraz mniej czasu... - snuł posępnie Jean sam do siebie, nieświadom, że jego najlepszy przyjaciel, Marco, wszedł do ich wspólnego pokoju.
Blondyn dołował się myślą, że znowu nie udało mu się zwrócić na siebie uwagi Mikasy. Póki są w tym samym oddziale dla kadetów, chciał wykorzystać tę sposobność i się do niej zbliżyć. Póki co, szło mu bez większych sukcesów.
,,A wszystko przez tego idiotę, Erena!'', przed oczami pojawił mu się obraz swojego rywala, który był oczkiem w głowie dla czarnowłosej. Wkurzało go to nieziemsko!
Marco na widok skulonego na łóżku przyjaciela, westchnął pod nosem i położył dłoń na ramieniu Jean'a.
- Miałem nadzieję, że już sobie odpuściłeś. Przecież wiesz, że nie masz u niej szans - odparł delikatnie, aby nie urazić chłopaka ani jego, już dość nadszarpniętego, ego.
- Cicho bądź! Co ty tam wiesz...
Piwnooki pokręcił głową.
- Jak tak dalej pójdzie to umrzesz z miłości. Albo z jej braku - zaśmiał się cicho. - Dlaczego nie skupisz się na kimś milszym i bardziej otwartym?
- Na przykład? - burknął lekko poirytowany Jean.
- Christa, Annie albo Sasha - zaczął wymieniać i liczyć na palcach Marco.
- Christa ma już spory wianuszek wielbicieli i coś mi mówi, że nie interesuje się zbytnio chłopakami. Nie mam pojęcia, czemu wymieniłeś Annie skoro jest podobna do Mikasy w kwestii...
- Nie poznałeś jej bliżej - przerwał mu czarnowłosy z szerokim uśmiechem, który niejedno sugerował.
- Pff, a ty niby tak? - zapytał sarkastycznie Kadet.
- Na pewno lepiej niż ty - wzruszył ramionami w odpowiedzi.
- Tch, Annie i tak odpada.
- A Sasha? - przypomniał chłopak.
- Ha! Już to sobie wyobrażam! A w szczególności obiad z Sashą. Myślisz, żebym ją wyżywił?!
- Oboje jesteście dość niewyżyci - odparł niewzruszony chłopak.
- Ty...



Treningi dla przyszłych żołnierzy nie niosły żadnego wytchnienia, tylko ćwiczenia, praca i sukces. Nic dziwnego, że tyle kadetów wyjeżdżało w pierwszych dniach. Strach myśleć, co będzie później. Jednak dzięki temu wszyscy mieli jako taką pewność, że żadne ćwoki nie dostaną broni ani sprzętu do trójwymiarowego manewru do ręki, a życie mieszkańców nie będzie im powierzone.
Jak w każdym obozie, nie było osoby, która nie narzekałaby na żywność, ale nie tylko - również na jej rację. Większość kadetów przyzwyczaiła się do solidnych posiłków, a teraz? Musieli zadowolić się tym, co im dawano.
Jean zmęczony po intensywnym treningu, i kolejnych nieudanych zalotach, zakradł się do kuchni. Wszyscy byli tak zmęczeni, że ledwie dawali radę doczłapać się do swoich domków. Kto by zauważył, że jedna osoba się oddaliła? Nawet Marco zapomniał o swoim przyjacielu.
Mama Jean'a zawsze dbała o jego prawidłowe wyżywienie, więc chłopak nie miał na co narzekać. Teraz musiał sam się o siebie zatroszczyć.
Delikatnie otworzył drewniane drzwi, które mimo to lekko skrzypnęły. Kadet zaklął w duchu i szybko czmychnął do środka. Wiele przyjemnych zapachów i aromatów unosiło się w powietrzu. Wstał i rozejrzał się czujnie. Szybko chwycił kilka bochenków chleba, gdy nagle usłyszał czyjeś kroki. Zostawił pieczywo na miejscu i ukrył się za ladą. Lekko wysunął głowę i zobaczył dziewczynę w brązowych włosach, które zostały związane w koński ogon. Obserwował ją, kiedy dostrzegł, że ruszyła w stronę koszyka z chlebem. Niespodziewanie władowała sobie do buzi całe pieczywo, które ledwo dawała rade przeżuwać.
,,Czy ona jest jakimś potworem?!'', pomyślał na widok całej tej akcji. ,,Znam tylko jedną osobę, która potrafi tak jeść''.
- Sasha? - wydukał cicho, powoli wstając.
Dziewczyna zesztywniała, po czym odwróciła się szybko z dzikim wyrazem w oczach. Na widok chłopaka otarła usta i uśmiechnęła się szeroko.
- Hej, Jean!



- I dlatego od teraz będę mieć przedłużone treningi - wyjaśnił zmęczony Jean.
,,A to wszystko przez nią!''.
Po tym jak Sasha go zauważyła, zaczęła się zbyt mocno ekscytować ich spotkaniem, co skończyło się kolejną niespodzianką - przybyciem Dowódcy. Teraz oboje po każdym treningu, muszą biegać nieskończenie długie okrążenia wokół obozu.
- Ty to masz pecha, Jean - wywnioskował z całej historii Marco, nie próbując powstrzymać rozbawienia. - Jest w tym też coś dobrego.
- Co niby?
- Nie dość, że będziesz jeszcze lepiej wysportowany, to twoje myśli skupią się na czymś innymi niż Mikasa.
- Mało pocieszające... - mruknął Jean.



Sasha głęboko oddychała, siedząc na równej, ciemnej ziemi, która wcześniej została wydeptana przez setki ćwiczących tu kadetów. Nie pierwszy - i zapewne nie ostatni - raz została przyłapana w kuchni na podbieraniu jedzenia, więc praktycznie zawsze musiała dodatkowo biegać. Jej ciało już zaczęło się do tego przyzwyczajać, dlatego nie sapała jak niedźwiedź na pustyni. Sprawa inaczej prezentowała się z Jean'em, który wyglądał jakby się dusił.
Dziewczyna klepnęła go z całej siły w plecy.
- Nie ma to jak bieg po solidnym treningu, co? - odparła z uśmiechem.
Chłopak nie odwzajemniał jej nastroju.
- D-Daruj... sobie... - wysapał z trudem po kilku minutach. - Wolałbym za karę pomagać w kuchni.
- Też bym chciała - jęknęła z żalem brunetka, na taki genialny pomysł.
- Tobie przydałby się kaftan czy coś w tym stylu - prychnął Jean. - Praca przy garach nie jest łatwa, ale dzięki temu łatwiej by było zwinąć trochę jedzenia. - Sasha kiwnęła głową, przyznając mu racje. - Może bym nawet trochę tobie dał - zasugerował bez zastanowienia, na co lekko się zarumienił. Dodał szybko: - No wiesz, miałem na myśli jakieś resztki i w ogóle.
Oczy Kadetki otworzyły się szerzej, po czym chwyciła Jean'a za kołnierz z maniakalnym uśmiechem.
- Poważnie?! Mógłbyś zrobić coś takiego dla mnie?! Jesteś Bogiem?
Chłopak ostrożnie odsunął ją od siebie, a jego kąciki ust mimowolnie się podniosły.
- Nie, ale pochodzę z podobnego miejsca.
- Jesteś najlepszy! - roześmiała się, zamykając go w silnym uścisku.
Na samą myśl o tym, co blondyn mógłby jej przynieść, z ust poleciała jej ślinka.
- Sasha - rzucił ostrzegawczo Jean, starając się, aby żadna kropla nie spadła na niego.
- Wybacz. - Przetarła wargi i podbródek wierzchem dłoni. - To jakbyś przemycił to jedzenie dla mnie?
- Hę? Przecież nie mówiłem poważnie!



Dziewczyna siedziała na łóżku i machała nogami jak mała dziewczynka. Nudziła się strasznie, a na samą myśl o jedzeniu jej brzuch wydawał dziki pomruk, na który zawsze narzekał Connie.
Wstała i podeszła do swojej szafy. Zajrzała do środka, decydując się na zmianę bladoróżowego sweterka na białą koszule. Czuła się w niej bardziej komfortowo, a na dodatek uwielbiała ten miękki kołnierzyk. Ale wtedy zdała sobie sprawę, że wygląda głupio w komplecie z połataną, brązową spódniczką. Pomyślała, że czarna, która była za kolana, będzie lepsza. Sięgała już po kolejną rzecz, gdy nagle zmarszczyła brwi.
Położyła wszystkie ubrania na łóżku, zastanawiając się, dlaczego w ogóle obchodzi ją jakieś durne dopasowanie ciuchów. Warknęła zła na siebie, gdy usłyszała pukanie do drzwi.
Podskoczyła z zaskoczenia i odwróciła się w kierunku przejścia.
- Wejść!
Drzwi delikatnie się uchyliły, ale to wystarczyło Jean'owi by móc wejść. Uśmiechnął się na widok dziewczyny.
- Jesteś sama? - spytał, a Sasha tępo pokiwała głową.
Skupiona była na czymś innym. W dłoni chłopak trzymał szmatkę, która wyraźnie coś ukrywała.
- Mogę? - Sasha zachichotała i jeszcze raz skinęła.
Usiadła z powrotem na łóżku, a Kadet naprzeciwko niej.
- Co przyniosłeś? - uśmiechnęła się, zaciskając dłonie na kolanach z podniecenia.
Jean zaczął odwijać szmatkę, a brunetka pochyliła się bliżej. Rozdziawiła szeroko buzie, gdy dostrzegła bułkę, kawałek sera, dwa jabłka i trzy plastry szynki.
-S-Skąd... Jak ci się udało to wszystko podkraść?!
- Kieszenie, a także pewne tajne umiejętności - zachichotał, przekazując jej połowę swoich zdobyczy. - Jestem zaskoczony, że jeszcze żyję.
Sasha nie mogła odpowiedzieć, ponieważ już miała buzie napchaną jedzeniem. Szczęście na jej twarzy było nie do opisania. Jean obserwował ją z uśmiechem.
- Powinnaś się nauczyć wolniej jeść, żeby móc lepiej delektować się jedzeniem - stwierdził, kręcąc głową rozbawiony.



Przez następne półgodziny, para bawiła się w mieszanie i próbowanie różnych rzeczy razem. Doszli do wniosku, że ser i szynka smakują najlepiej z kawałkiem pieczywa, ale łączenie jabłka, mimo swojej słodkości, z czymkolwiek, nie równało się z niczym dobrym.
- Jestem taka szczęśliwa! - odparła z przekonaniem brunetka.
- W takim razie wypróbuj to. - Podał dziewczynie szklany pojemnik. - Nie wąchaj, nie patrz, po prostu się napij.
Sasha żachnęła się powietrzem z ciekawości. Ostrożnie i powoli przełykała tajemniczy płyn, aż...
Zamrugała zdziwiona.
- To mleko kozie! - Nie smakowała go od wielu tygodni, ale nie zapomniała tego niepodważalnego smaku. - Jean, jesteś niesamowity! - wykrzyknęła, biorąc kolejnego łyka.
Chłopak z uśmiechem wzruszył ramionami.
- Wiem. Możesz wszystko wypić. Przyniosłem to dla ciebie.
Brunetka była bardzo zadowolona. W kilka sekund opróżniła naczynie, wycierając usta w rękaw i wzdychając z przyjemności.
- Dziękuję bardzo - powiedziała, sprawdzając czy na policzkach nie zostały żadne okruszki.
- Nie ma za co - odpowiedział chłopak z dziwnym uśmiechem, obserwując ją uważnie.
Kadetka zesztywniała, patrząc na niego zdziwiona.
- Coś nie tak?
- Nie, wcale - zapewnił.
- Dlaczego nie chcesz mi powiedzieć? - jęknęła urażona.
Jean przeniósł się na łóżko, na którym siedziała dziewczyna, i ujął jej twarz w swoje dłonie, całując ją mocno w usta. Brunetka wycofała się zdziwiona, a na twarzy chłopaka wypłynął solidny rumieniec. Widać było, że poczuł się zmieszany reakcją dziewczyny. Nagle Sashe coś olśniło.
- To dlatego dałeś mi jedzenie! - Kadet zamrugał oszołomiony i zaśmiał się po chwili. - Chciałeś mnie przekupić!
- Źle zrobiłem?
- Nie, tylko za bardzo się ociągałeś - machnęła lekceważąco ręką i pozwoliła by pocałował ją jeszcze raz.











~ Zabrakło tutaj czegoś, ale cóż... chyba aż tak źle nie wyszło. Taki miałam pomysł, więc trzeba się dostosować do wizji artystki xD Macie już świąteczne przygotowania? Ja powoli ogarniam się z prezentami dla bliskich (Oh, shit), dla was coś też muszę mieć ;_; Mam pewien pomysł xD Proszę wszystkich o napisanie w komentarzu pytań, jakie zadalibyście swoim ulubionym bohaterom z Attack on Titan! Co z tym zrobię? Zobaczycie *uśmiecha się szatańsko*. Do zobaczenia przy następnej okazji. Ściskam mocno, Agusia ;** ~



Jeśli zauważyłeś/aś literówkę/błąd we wpisie, proszę o zgłoszenie tego, a będę mogła błyskawicznie usunąć błąd.


4 komentarze:

  1. "Mam coraz mniej czasu..."
    Bo czas jest krwiożercą!
    "że znowu nie udało mu się zwrócić na siebie uwagi Mikasy."
    Ooo! Chcesz zwrócić na siebie uwagę przed jej ślubem! Tera to ma sens...
    "Cicho bądź! Co ty tam wiesz..."
    Bo on ma w głowie cb Jean! Kikiki... *śmiech*
    "Jak tak dalej pójdzie to umrzesz z miłości. Albo z jej braku"
    Ratować Forever Alone'y!
    "Myślisz, że bym ją wyżywił?!"
    Jej to nawet McDonald by nie wyżywił!
    "Jednak dzięki temu [...] a życie mieszkańców nie będzie im powierzone."
    Taka Shasha będzie się ziemniolami obżerać, wiec czego oczekujecie po innych?
    "Musieli zadowolić się tym, co im dawano."
    Na śniadanie i kolacje rzodkiewka posmarowana dżemem a na obad kość z kurczaka! Dla mnie to restauracja na 5 gwiazdek!
    "które zostały związane w kości ogon."
    Kościany ogon? Tak się w ogóle da?
    "skończyło się kolejną niespodzianką - przybyciem Dowódcy"
    Nie tylko wy jesteście niewyżywieni!
    " Poważnie?! Mógłbyś zrobić coś takiego dla mnie?! Jesteś Bogiem?"
    Nie używaj imienia Boga na darmeno! Choć tu chodzi o żarło... Przebaczone!
    "Nie, ale pochodzę z podobnego miejsca."
    Piekła?
    "To dlatego dałeś mi jedzenie"
    Każdy wie, że przez żołądek do serca!
    Co do pytań… Nie mam do tego jakoś pomysłów, ale skoro ten one shot był z udziałem Sash’y…

    Sasha, co byś zrobiła gdyby okazało się, że ze świata zniknęło wszelkie smaczne jedzenie, które lubisz.

    Jak zawsze:
    Weny~! :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha czekałam na ciebie xD I na twoją wyobraźnie ;)
      Nie, nie, miało być ,,koński'' - już poprawiłam.
      Dobre pytanie ^^
      Dziękuję i nawzajem ;)

      Usuń
  2. Aww to takie slodkie XD czy tylko mnie się wydaje ze Sasha to taka prawdziwa kobitka która porzarlaby calego kurczaka gdyby mogla choc ona jest do tego spokojnie zdolna podobnie jak niektóre z nas XD? Jean wybral dobry sposób na podryw nie żeby coś ale to jak zniżki na jedzenie w McDonalldzie XD i jak takiego nie koffac? Życzę więcej weny i w ogóle pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sasha według mnie to różnorodna postać - wszystkiego możemy się po niej spodziewać ^^ No ja kurczaka nie jem, ale wierzę w możliwości innych kobiet.
      Racja, tylko Jean przyniósł coś zdrowszego, a zdobycie tego mogło kosztować go sporo. Gdyby tak było w McDonalldzie, to chyba by zbankrutowało xD
      Dziękuję i nawzajem ;)

      Usuń