wtorek, 6 października 2015

One-shot od Agusia ,,To wcale nie jest zabawne''




Ohayo~
Ne, ne, i jak tam?
Ja byłam tak zdesperowana brakiem tłumaczeń wielu kochanych anime, że musiałam oglądać po angielsku.
I wiecie co?
Nie było to takie złe.
Powinniśmy bardziej wierzyć w swoje umiejętności.
Wróćmy jednak do tematu.
Mamy kolejne opowiadanko :3
(Bo jakby inaczej).
Nowy paring Jean x OC Jeanne.
Będzie to romans i komedia, by rozchmurzyć wam te pochmurne dni.
(Mnie osobiście to nie przeszkadza, ale to już swoją drogą).
Następny one-shot będzie o Mikasie i Erenie, więc się szykujcie ;)
Bez już zbędnego przedłużania...
Lukrowego czytania ^^











,,TO WCALE NIE JEST ZABAWNE''



Tym razem nie obudziłam się tak jak zwykle, czyli przez promienie słońca. Nie miałam zbytniej ochoty wstawać, ale jak mus to mus. Przekręciłam się na drugi bok i uderzyłam palcami prawej stopy w ramę łóżka. Posłania w siedzibie są twarde, więc ta kolizja nie była przyjemna.
Jęk bólu rozległ się po pokoju, a ja zerwałam się gwałtownie, łapiąc za nogę i masując obolały punkt. Zakręciły mi się łzy w oczach. Znając moje szczęście, jeszcze sobie kostkę skręcę ubierając buty.
Kiedy już opanowałam ból, wstałam, by doprowadzić się do porządku. Swoje jasnobrązowe włosy ułożyłam w nieskomplikowanego warkocza. Wypuściłam kilka pasemek, którymi od czasu do czasu lubię się bawić. Westchnęłam, klepiąc swoją prawą nogę i wyszłam z pokoju.
Zeszłam na dół i skierowałam się do stołówki. Godzina nie była zbyt wczesna, ale większość zwiadowców już zajmowała swoje miejsca.
Otwierając drzwi rozejrzałam się po tłumie, gdzie od razu wypatrzyłam Jeana i swojego brata - Josepha. Oboje pochłaniali niezliczone ilości pieczywa, prowadząc przy tym ożywioną konwersacje.
Wzięłam wdech i podeszłam bliżej, zauważając że miejsce obok nich jest wolne.
- Dzień dobry - powiedziałam nieśmiało, siadając obok Jeana.
- O, dobry Jeanne - przywitał się blondyn, przełykając jedzenie. Mój brat ma na niego zły wpływ.
- Słyszałem, że niedługo będzie kolejna wyprawa za mur. Już nie mogę się doczekać! - emocjonował się Joseph, gestykulując żwawo rękami.
- Joseph, nie mów z pełnymi ustami - skarciłam chłopaka, mierząc w niego srogim spojrzeniem. - To prawdziwy brak manier.
- Nie pluję tym na lewo i prawo, więc się odczep – burknął w odpowiedzi szarooki.
Wzniosłam oczy ku górze, a chłopacy zaczęli dalej ,,konsumować'' swoje jedzenie.
W pewnym momencie usłyszałam swoje imię i się podniosłam. Jean zrobił to samo. Spojrzeliśmy po sobie zdziwieni. Jak się tak zastanowić, nie byłam pewna czy usłyszałam ,,Jeanna'', czy ,,Jean''. Zarumieniłam się, a chłopak razem ze mną. Wiele osób zaczęło chichotać, więc prędko usiadłam. Nerwowo bawiłam się swoimi włosami, gdy mój brat tymczasem starał się rozluźnić atmosferę. W końcu nie dowiedzieliśmy się kto nas wołał.



Za niecały miesiąc wyruszamy na ekspedycje za mury, gdzie nowi będą mieli okazje się wykazać. Jest też szansa, że skończą jako jedzenie dla Tytanów, ale zależy jak na sprawę spojrzeć. Niektórzy trzęśli się jak galaretki na samą myśl, inni podchodzili do tego z udawaną obojętnością, a niewielka grupa - do której należałam - nie mogła się doczekać opuszczenia korpusu.
Dzisiaj był dzień wolny, gdzie nie wykonuje się żadnych zbędnych prac. Albo raczej niezbędnych, tak jak mówi Kapral, ale to już jak kto woli.
Nie zmienia to faktu, że nie należy żyć w brudzie. Postanowiłam, że wykorzystam wolny czas i posprzątam swój pokój, póki go można jeszcze uratować.
Wzięłam jedną z mioteł ze schowka, żeby zamieść podłogę. Możliwe, że tylko to zdążę zrobić...
Po chwili usłyszałam kroki na korytarzu, a do pomieszczenia z niezwykłą bezczelnością wkroczył mój brat.
- Hej, Jeanna albo... Jean. Hah, to było niezłe - uśmiechnął się szeroko, jakby przypomniał sobie coś zabawnego. Wiedziałam nawet co wspominał.
- Uh, czego chcesz? Nie widzisz, że sprzątam? - rzekłam oschle.
- A co ty taka gburowata jesteś? A zresztą, kto ci kazał sprzątać?
- Sama sobie kazałam. Wiem, że ty pierwszy raz widzisz tą rzecz na oczy - potrząsnęłam znacząco miotłą - ale nie zmienia to faktu, że powinieneś jej używać od czasu do czasu.
- Oh, nie przesadzaj! Wiesz jak bardzo cię kocham i...
- Czego chcesz? - przerwałam mu zniecierpliwiona.
- A ty znowu coś sobi...
- Jeśli nie masz nic do roboty, to idź do Kaprala Leviego! Dam sobie głowę uciąć, że znajdzie ci nie jedno zajęcie.
Joseph popatrzył na mnie zdziwiony.
- Powinnaś się rozluźnić. Może pojedziesz ze mną i Jeanem na przejażdżkę?
Omiotłam chłopaka zrezygnowanym spojrzeniem.
- Sprzątam, widzisz? Idź i daj mi spokój.
Mój brat zrobił kwaśną minę i skrzyżował ramiona na piersi, dając znak, że nie wyjdzie.
- Okej, okej. Potatajam z wami, ale później, w porządku?
Po chwili już go nie było.
- Żeby zawsze szło tak łatwo - mruknęłam do siebie i wróciłam do roboty.



Westchnęłam i spojrzałam na pokój z dumą. Wiele jeszcze było przede mną, ale starałam się nie tracić zapału ani entuzjazmu.
Po wyczyszczeniu podłogi na błysk, poszłam odnieść miotłę na miejsce do schowka. Otworzyłam drzwiczki i ją tam wepchnęłam. Miałam już dość sprzątania, jak i samego patrzenia na tę rzeczy.
W drodze powrotnej potknęłam się i upadłam na twarz. Podniosłam się i spojrzałam za siebie.
Jak mogłam się potknąć na równym gruncie?!
Rozmasowałam bolący nos, a że ból nie ustawał wybrałam się do Hanji.
- Ojojoj, wygląda na złamany - poinformowała ze smutkiem brunetka.
Popatrzyłam na nią z niedowierzaniem.
- Jak to złamany? Przecież nie było żadnej krwi ani nic.
- W takim razie, może być tylko stłuczony.
- Myślałam, że będziesz wiedzieć, a nie zdasz się na mnie... - wydukałam cicho ze zrezygnowaniem.
- Różnie bywa.
Przykleiła mi na nos jakiś plaster. Kompletnie nie rozumiałam, po co mi on, ale nie zamierzałam się kłócić z kobietą.
Wracając do swojego pokoju natknęłam się na Jeana.
- Jeanna? Co ci się stało z nosem?
Westchnęłam.
- Długa historia.
To była najłatwiejsza odpowiedź.
- Mam czas - stwierdził ponaglająco.
Przewróciłam oczami.
- Wracałam ze schowka, potknęłam się i upadłam na twarz, okej?
- Au. - Zaczął przyglądać się mojej potłuczonej twarzy, a ja poczułam się trochę skrępowana. - Nie wygląda to tak źle, ale musiało chyba boleć.
Chyba? Bolało bardzo, i to bardzo mocno!
Zachowałam swoje myśli dla siebie i popatrzyłam na niego z zażenowaniem.
- Ta... A tak w ogóle, gdzie idziesz?
Było to głupie, wiem, nie powinnam się interesować nie swoimi sprawami, ale nie potrafiłaś powstrzymać ciekawości.
- Hanji coś tam mówiła, ale nie skupiłem się za bardzo.
- Aha.
Zapanowała niezręczna cisza.
- Em... Co teraz zamierzasz robić? - zaczął temat.
- Nie wiem - wzruszyłam ramionami i powędrowałam wzrokiem po pustym korytarzu.
- Może się przejdziemy?
Spojrzałam zaskoczona na Jeana.
- A co z Hanji?
- Da sobie radę - machnął lekceważąco ręką. - Chodźmy! - dodał i pociągnął mnie za nadgarstek.
- A tak w ogóle, to gdzie idziemy?
Chłopak nic nie odpowiedział. Zmarszczyłam brwi ze zdziwienia i szłam za nim.



Doszliśmy już do celu. Znajdowaliśmy się kilkaset metrów na zachód od siedziby Zwiadowców. Przynajmniej tak mi się zdawało, bo ruszyliśmy w stronę zachodzącego słońca.
Zza gąszczy krzewów i liści dostrzegłam oczko wodne. A do tego nie takie zwyczajne. Turkusowa woda była tak nieskazitelnie czysta, że aż prosiła by się w niej zanurzyć.
Wydałam z siebie ciche westchnięcie i wlepiłam wzrok we wspaniały widok.
- Podoba ci się? - zapytał blondyn z głupkowatym uśmiechem, który nad wyraz mi się podobał. To znaczy oczko wodne... to ono mi się podobało!
- J-Jest cudownie - wydukałam z wahaniem, po czym zmierzyłam Jeana wzrokiem.
- To jak? Wskakujesz? - spytał po chwili.
Wytrzeszczyłam szeroko oczy.
- C-Co? Żartujesz?
- Gdzie tam. Nikt i tak nie zauważy - stwierdził i zdjął koszulkę.
- Wow - mruknęłam pod nosem.
Przetarłam ukradkiem oczy, aby upewnić się, że to przypadkiem nie sen.
Po chwili usłyszałam głośne chlupnięcie do wody.
- Nie wchodzisz?
- To nie jest zabawne - bąknęłam, przebiegając wzrokiem po okolicy.
- Nawet trochę?
- No może troszkę... Ale przecież nie wejdę do wody.
- Jest płytko.
- Umiem pływać! - zaprzeczyłam zbyt energicznie.
- W takim razie co?
- Mam się tak przy tobie obnażać? Poza tym będzie mi zimno - argumentowałam najbardziej przekonująco jak potrafiłam.
- Oh, dajesz! Nic ci nie będzie. Inaczej bym się musiał tłumaczyć Josephowi.
- Nie, wole pozostać sucha. Zresztą mój brat... - nie dokończyłam, bo zostałam perfidnie pociągnięta do wody. - Aaaa - krzyknęłam w locie.
Kiedy wynurzyłam się na powierzchnie usłyszałam gromki śmiech pełen radości.
- To wcale nie jest zabawne! - Chlapnęłam wodą w jego stronę.
- Gdybyś widziała swoją minę! - odparł niezrażony chłopak, naprowadzając na mnie atak.
- Z-Zamknij się! To przez ciebie!
Tak zaczęła się nasza mała potyczka, a odgłosy plusków i śmiechów roznosiły się po okolicy.




A tak przy okazji pokaże wam mój zajebisty plan lekcji. Ten na dole jest z I klasy liceum, a ten wyżej obecny.






Powinnam częściej rysować, bo jak będę rysować trzeci, to wyjdzie mi jeszcze gorzej :/



~ Kolejne zamówienie zrealizowane ^^ Podano mi tyle cech głównej bohaterki, ale tak rzadko są zamówienia z Jeanem, że po prostu... Nie wyrobiłam się jeszcze. No ale cóż... Poprzedni one-shot był taki długi, to ten musiał być krótszy ;) Dobra, dobra. Następnym razem bardziej się postaram. W każdym razie dobrze, że są te weekendy, bo nie wiem jak inaczej bym się wyrabiała. Nie chcę nawet myśleć, co będzie za rok O_o Zajmijmy się teraźniejszością. Mam nadzieję, że przyjemnie wam się czytało. Łapka kochani i na razie ;**~



Jeśli zauważyłeś/aś literówkę/błąd we wpisie, proszę o zgłoszenie tego, a będę mogła błyskawicznie usunąć błąd.


7 komentarzy:

  1. Lubię Jana Krystiana i lubię ten one-shot! Heheszki.
    Nie widzę prośby o informowaniu o błędach ale nie ma tak łatwo kiedy jestem na służbie.
    "-(...), może być tylko potłukły."
    Raczej stłuczony :)
    Taki drobiazg wyłapałam. Pisz częściej jeśli masz taką możliwość :) Bo się doczekać nie mogę XD A tak na poważnie to pisz swoim tempem, tak jest najlepiej.
    Weeeeny~!
    Pozdrawiam, Mel ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Wiedziałam. Pytałam się ,,na pewno może być potłukły?'', mówili taaak, i co? Racja, zapomniałam dodać tą informacje :/ Poprawie to wraz z błędem, dziękuję. Staram się jeden one-shot na tydzień, ale czasem rodzeństwo czy też szkoła mi na to nie pozwalają. Niestety.
      Dziękuję i pozdrawiam ;**

      Usuń
    2. Poprawiłam wszystko, ale słownik mi powiedział, że ,,potłukły'' to również dobra forma. Mimo wszystko zmieniłam, żeby nie było.

      Usuń
    3. Serio? Haha, i jak tu Nie wierzyć w 'polski jazyk trudny jazyk'? Sądzę, że forma 'stłuczony' i tak będzie trochu lepiej brzmieć. Ale dobrze, że sprawdziłaś, w końcu nikt nie jest nieomylny :D

      Usuń
    4. Zgadzam się ^^ Mimo wszystko dobrze, że jesteś czujna ;)

      Usuń
  2. Yay ^^ Jest. Skaczę i się zacieszam <3 Idealne <3 Cudowne <3 Jean <3 XD Ja tam błędów nie widzę. Nawet gdyby był bardzo rażący ;-; Ech XD Co nie zmienia faktu że idealny <3 Nasza mała J taka ciapa :') Dokładnie taka jaką sobie wyobrażałam :') A co by było gdyby stwierdziła że jednak wlezie do wody... XD Podobało mi się. Trzy razy na tak przechodzisz dalej :') Czekam na kolejne opka bo każde czytam często z bananem na ryjku. Weny ! </3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ty się cieszysz ^^ Ja też mam takiego bananka jak czytam komentarze ;) Yay, przechodzę! Dziękuję, dalej będę się starać.

      Usuń