piątek, 23 października 2015

One-shot od Agusia ,,Prawdziwe pocałunki smakują najlepiej''




Hi ;**
Wybaczcie nieobecność, ale choroba mnie wzięła i nie miałam na nic siły :/
W każdym razie...
Tamtaratatatatataaaaaaa
Kolejny nowy paring!
Ale jestem podekscytowana ^^
Eren x Mikasa.
Wiem, że zbyt dużo fanów ich nie ma, ale osobiście mi to połączenie nie przeszkadza.
*Lepiej jak łączą Erena z Mikasą niż Levim ;_;* *Znalazłam nawet idealny filmik*
Znowu romans i komedia :3
Wszystko jest w moich rękach, więc...
Zobaczycie co z tego wyszło.
*Nie ma powodu do strachu*
Przyjemnego czytania :D











,,PRAWDZIWE POCAŁUNKI SMAKUJĄ NAJLEPIEJ''


- Mhm...
Mikasa wbiła wzrok w krajobraz naprzeciw siebie, odpędzając dźwięki dochodzące zza jej pleców. Dwójka zwiadowców namiętnie się całowała, a dziewczyna nie chciała im przeszkadzać, a tym bardziej obok nich przechodzić. Podniosła głowę, gdy usłyszała czyjeś kroki po lewej stronie.
- Co tutaj tak stoisz? - spytał brunet, schodząc powoli po schodach.
Czarnowłosa wzruszyła tylko ramionami i zanim zdążyła odpowiedzieć, chłopak już ją mijał.
- Na twoim miejscu bym tam nie szła - uprzedziła cichym głosem.
- Oi, o co ci chodzi Mikasa? - zmarszczył pytająco brwi, wyglądając zza rogu i natychmiast się cofając.
Oparł się obok dziewczyny z czerwonymi jak buraki policzkami.
- Mogłaś ostrzec... - mruknął pod nosem nieco urażony Eren.
- Musiałeś się sam przekonać - odpowiedziała, nie odrywając przy tym wzroku z drzew.
- Och, Sean... Kocham cię.
- Ja ciebie bardziej. Jesteś najpiękniejszą dziewczyną jaką kiedykolwiek widziałem.
Cały czas zza ściany dochodziły ich najróżniejsze czułe słówka, na co Eren czerwienił się jeszcze bardziej. Mikasa nie zdradzała żadnych emocji.
- Nie mogliby się przenieść, gdzieś indziej... - burknął chłopak sam do siebie, ale czarnowłosa postanowiła odpowiedzieć.
- Nie ma w tym nic złego. Miło, że wyznają sobie uczucia. W dzisiejszych czasach trudno jest kogoś kochać, bo cały czas się zastanawiasz, kogo tytani zjedzą pierwsi? - spytała retorycznie, spuszczając nieco głowę. - Wtedy każda chwila i miejsce są dobre by podzielić się swoją bliskością.
Brunet spojrzał zaskoczony na dziewczynę.
- Tak uważasz?
- Tak.
- I tego właśnie chcesz? - dodał zniżając głos do konspiracyjnego szeptu.
- Tak. A ty? - Odsunęła się od murowej ściany i stanęła bokiem do chłopaka.
- Myślę, że miło by było, gdy... - przerwał odwracając zakłopotany wzrok, gdy Mikasa zeszła stopień niżej i przysunęła się przodem do niego. - Czekaj... pytałaś czy chcę to zrobić z to...
Oddech niespodziewanie przyśpieszył.
Czarnowłosa pochyliła się nad Erenem i ustami dotknęła jego ust, językiem przesuwając kusząco po dolnej wardze, odkładając moment, w którym pocałunek zacznie się na dobre. Brunet początkowo zaskoczony otworzył szerzej oczy, a potem chwycił dziewczynę za ramiona i odwrócił tak, by to ona opierała się o ścianę. Przycisnął mocniej swoje wargi do jej, tak nieodparcie i rozkosznie. Przeniosła swoje ręce za szyję Erena, zanurzając palce w przyjemnie miękkich włosach. Następnie...

- Ej, Mikasa! Wstawaj, bo się spóźnimy!
Dziewczyna otworzyła gwałtownie oczy i zaczęła łapczywie wdychać powietrze.
Zdezorientowana rozejrzała się po swoim pokoju, gdy rozbrzmiały kolejne krzyki. Przeniosła wzrok na drzwi i trwając jeszcze w porannym amoku, podeszła bliżej by chwycić za klamkę.
- Tak?
- Jeszcze nie gotowa? - spytał z rozczarowaniem Eren.
- Dopiero się obudziłam - wyjaśniła, jakby nie było to oczywiste.
- Ubierz się szybko i zejdź na dół - polecił i oddalił się szybko, że już po chwili go nie widziała.
Mogła nawet uznać wizytę bruneta za omamy.
Zamknęła przejście i przetarła ręką oczy. Powędrowała spojrzeniem do szafy. Kurtka, buty, pasy do trójwymiarowego manewru i cała reszta. Nie ubrała się jednak. Znużenie i sen, z którego co dopiero została wybudzona odrywały ją od rzeczywistości. Postanowiła więc, że weźmie kąpiel dla rozbudzenia oraz otrzeźwienia. Co prawda Eren mówił by się pośpieszyła, ale jedyne co miała dzisiaj do zrobienia, to pomóc Hanji w badaniach, a to mogło poczekać. A nawet śmiała twierdzić, że im więcej ją ominie tym lepiej.
Przygotowała sobie wszystko mechanicznymi ruchami i weszła do wanny.
Zanurzyła się w wodzie najgłębiej, jak tylko mogła. Głowa całkowicie zniknęła pod powierzchnią wody. Nie miała pewności jak długo wstrzymywała oddech. Prawdopodobnie minutę albo trochę więcej. Dłużej raczej nie, bo nie czuła palącego bólu w płucach ani nic. Może około dwie minuty.
Odgarnęła mokre włosy z twarzy i zamknęła oczy. Starała się przywołać obraz snu, który nie tak dawno śniła. Na marne. Pamiętała co się działo, ale nie potrafiła odtworzyć emocji ani uczuć, a na tym jej najbardziej zależało.
Odchyliła głowę do tyłu. Woda była przyjemnie ciepła. Przez chwilę zastanawiała się, jak reszta może uważać się za czystych po zwykłym taplaniu się w pobliskim jeziorze raz na jakiś czas albo niesamowicie krótkim prysznicu.
Westchnęła z przyjemności i się podniosła. Zrobiła to trochę za szybko niż powinna. Po pokoju poniosło się ciche chlapanie i trochę wody znalazło się na podłodze. Mikasa sapnęła z irytacją, ale nie kłopotała się wycieraniem.
Może woda przesiąknie w podłogę, a wtedy na piętrze niżej będzie widać plamę na suficie. Coś takiego niewątpliwie zdenerwuje Kaprala Leviego. Czarnowłosa uśmiechnęła się pod nosem.
No i dobrze.

Groteskowo uśmiechający się Tytan był przyszpilony do ziemi. Kilku żołnierzy stało wokół, by mieć na niego oko, w tym także Eren. Brunet rzucił urażone spojrzenie dziewczynie, na które czarnowłosa w ogóle nie odpowiedziała. Kiedy Mikasa podeszła bliżej, dostrzegła Hanji notującą coś gorączkowo w zużytym dzienniku.
W końcu kątem oka dostrzegła dziewczynę.
- Jesteś w końcu! A już się bałam, że nie przyjdziesz. Chodź, chodź! - ponagliła ją brunetka i podała szarookiej jakąś kartkę.
- Co mam z tym zrobić? - spytała Mikasa, starając się nie brzmieć pretensjonalnie.
- Wypełnić to – odpowiedziała Zoe. Czarnowłosa zmierzyła ją krytycznym spojrzeniem. Hanji widząc to uniosła brwi i westchnęła. – Wiem, że wydaje się to bezużyteczne, ale trzeba to robić.
Zmrużyła oczy, ale nie powiedziała nic. Nie chciała być nie miła.
Niespodziewanie Tytan się mocno szarpnął i kilku zwiadowców poleciało twarzą na glebę, w tym też Eren. Poza tym nikomu nic się nie stało, mimo to Mikasa już stała nad przyjacielem.
- Mi-Mikasa? - ledwo wydukał z zaskoczenia.
- Miałeś na siebie uważać, a tu co? Nawet na chwilę nie można cię spuścić z oka - powiedziała zgrywając się, ale w jej głosie można było usłyszeć nutkę oschłości i niepokoju. Oburzony Eren nic już nie mówił. Wstał i skrzyżował ramiona na piersi.
Wszyscy zaczęli rozmawiać i zastanawiać, jak to się mogło stać? Jakby to miało jakiekolwiek znaczenie - stało się i już. Chociaż wystarczyło pomyśleć i nawet nie specjalnie się wsłuchiwać by usłyszeć hałasujących nad strumieniem nowych, którzy nie potrafili zachować się cicho przez piętnaście minut. Ludzkość bywa czasem bardzo żałosna... Mawia się, że głupi mają szczęście... Coś jednak nie wychodzi. Albo to ją polubił pech.

Następnego dnia Mikasę nawiedził kolejny sen.
Eren całował leniwie jej skórę i zachłannie chłonął ciepło jej ciała. Mimo tak mało kobiecych mięśni, czarnowłosa wciąż była tak samo delikatna w dotyku, jak dziewczyny żyjące bezpiecznie za murem. To się nigdy nie zmienia, mimo wszystko kobieta pozostanie kobietą.
Objął dziewczynę mocno ramionami, zauważając, jak bardzo jest rozpalona i wilgotna od potu. Jej gorący oddech parzył mu kark, a paznokcie raniły głęboko plecy. Coś tak przyjemnego mogło trwać w nieskończoność. Chociaż żadne z nich nie miało pewności, czy odczuwa oszałamiającą rozkosz, czy nieznośny ból.

Po chwili wszędzie widziała ciemność. Otaczała wszystko niczym czarna, lepka smoła. Obudziła się tak sama z siebie, co było bardzo dziwne. Te sny ją już męczyły. Chciała, i zamierzała, w końcu coś z tym zrobić.

Nabrała powietrza w płuca i wypuściła je powoli. Stała przed drewnianymi drzwiami i nie mogła się zdecydować czy wejść, czy nie.
Spojrzała w okno. Dzień był ciepły i słoneczny. Przy takiej pogodzie walczyło się dużo lepiej, niż przy lejącym, jak z cebra deszczu. Pomyślała, że lepiej by było, gdyby poszła potrenować.
Kiedy już chciała się odwrócić i oddalić, usłyszała zza ściany.

- Aaaa... psik! – kichnął Eren głośno i pociągnął nosem. – Cudownie – usłyszała ciche mruknięcie, sekunda ciszy i odgłos dmuchania nosa w chusteczkę. – Co za ironia losu.
Dziewczyna poczuła się nagle pewniej i zapukała piąstką w solidne drewno.
Po chwili rozbrzmiało zaproszenie.
- Proszę!
- Eren... mogę wejść? – zapytała Mikasa, uchylając lekko drzwi.
- Jasne. – Dziewczyna weszła do pokoju i cicho zamknęła za sobą przejście.
- Jak się czujesz?
- Tak, jakbym się wcale nie czuł – powiedział i spojrzał na nią ponurym wzrokiem.
- Jesteś przeziębiony - bardziej stwierdziła, niż spytała, po czym przyjrzała się uważniej brunetowi. - Masz gorączkę?
- Nie wiem - bąknął chłopak, więc czarnowłosa podeszła do niego bliżej i przystawiła swoją zimną dłoń do jego rozpalonego czoła.
- Pięknie - mruknęła i pokręciła z niezadowoleniem głową.
- No co? Nie moja wina - bronił się chłopak przed niewypowiedzianymi jeszcze oskarżeniami.
- Oczywiście - potwierdziła z sarkazmem szarooka. - Połóż się i wygrzej porządnie.
- Nie jesteś moją matką, żeby mówić mi...
- Mogę przyprowadzić Kaprala Leviego i Hanji, wtedy będzie lepiej?
- N-Nie - wydukał z wahaniem Eren i odwrócił zakłopotany wzrok.
- W takim razie ja się tobą zajmę - oznajmiła tonem nieniosącym sprzeciwu.

Ich usta złączyły się w pocałunku, tym razem bardziej gwałtownym, namiętnym, niemal odbierającym dech w piersiach. Mikasa odruchowo zamknęła oczy, pozwalając trwać tej słodkiej przyjemności. Serce biło jej jak szalone. Wypełniała ją dziwna ekscytacja i radość, co nie towarzyszyło jej przy poprzednich snach.
Usta Erena przeniosły się z warg na szyję, a z niej na ramiona. Jego dłonie przesuwały się po ciele dziewczyny, sprawiając, że miejsca, których dotykał zdawały się płonąć.
Od tego wszystkiego czarnowłosej kręciło się w głowie. Chłodna dłoń chłopaka wsunęła się pod koszulkę szarookiej. Na ułamek sekundy ich spojrzenia się spotkały. Mikasa uświadomiła sobie, że to nie jest sen. Tak coś podejrzewała, bo w obecnych pocałunkach było coś... innego. Uznała jednak ze zdecydowaniem, że prawdziwe pocałunki smakują lepiej.



Crack! Crack! Crack! Craaaaaaaaack! *śpewa*





Uwielbiam :3 A wy? Ja mogłabym oglądać bez końca ^^



~ Całusy! Jak tam się macie? Też tęsknicie za wakacjami? ;_; Spokojnie, nie długo święta! A jeszcze bliżej są moje urodziny, więc... Trzeba wpaść do Korpusu Zwiadowczego i żądać prezentów. W końcu rok temu dałam Leviemu prezent, więc teraz powinien być rewanż. Co o tym myślicie? xD A tak z innej beczki - dziękuję za uwagę ^^ Mam nadzieję, że dobrze się czytało. Agusia się odmeldowuje. Czółko ;** ~



Jeśli zauważyłeś/aś literówkę/błąd we wpisie, proszę o zgłoszenie tego, a będę mogła błyskawicznie usunąć błąd.


6 komentarzy:

  1. Hejka! I fajnie, że jesteś już zdrowa ^^ Nie przepadam za tym paringiem,ale postanowiłam przeczytać XD
    Jak ja za tym tęskniłam...

    "Dwójka zwiadowców namiętnie się całowała, a dziewczyna nie chciała im przeszkadzać"
    Może to Eren i Armin? :3, XD
    "- Co tutaj tak stoisz?"
    No podgląda jak jej niedoszły mąż (i wgl, chłopak) ją zdradza!
    "Oparł się obok dziewczyny z czerwonymi jak buraki policzkami."
    Lewi sięrumieni? Oh my Lord zbliża się koniec świata! OH MY LORD... Dopiero zauważyłam "Eren x Miaksa"... CZEMU JA PRZECZYTAŁAM LEVI X MIAKSA!?!?!?
    "- Nie mogliby się przenieść, gdzieś indziej... "
    Np. do sypialni? Wiesz, wtedy w ogóle by Ci nawet spać nie dali!
    "Wtedy każda chwila i miejsce są dobre by podzielić się swoją bliskością."
    No to sio do łóżka i zapenić przetrwanie ludzkości! ... Co ja robie ze swoim życiem...
    "Czekaj... pytałaś czy chcę to zrobić z to..."
    TO...!?
    "- Ej, Mikasa! Wstawaj, bo się spóźnimy!"
    To nie to o czym myślę, to nie to o czym myślę...
    "Głowa całkowicie zniknęła pod powierzchnią wody"
    Coś ją wciaga! Coś ty ostatnio gotowała, że wlazło ci do wanny!?
    "Nie chciała być nie miła. "
    I ty to mówisz!?
    "Eren całował leniwie jej skórę i zachłannie chłonął ciepło jej ciała."
    Oj Mikasa, Mikasa... Ja już się boję ile dzieci będziesz mieć!
    "niż przy lejącym, jak z cebra, deszczu. "
    Hades chciał umyć Cerbera, ale ten mu zwiał, może? Nie pomyślałaś o tym?

    Trochę mało, ale nie mam weny, wiec trochę mało zabawne.

    Yup, wakacje były wspaniałe...I już wszystkiego najlepszego, gdybym przez sklerozę zapomniała Q.Q... Ale tak to od razu najlepszego!
    I weny~!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahahahahah czytam, czytam i se myślę ,,jaki Levi?''. Brawo! ^^
    Też się cieszę, że jestem już zdrowa, mimo że kaszlę co jakiś czas... cóż, bywa.
    Tęskniłam za tobą i twoimi komentarzami :3 Na dwór i okrążenia mi biegać za karę, że tyle ciebie nie było! Już ja ci dam xD
    Wiem, czemu myślałaś o Levim! Bo pisząc cały czas o nim myślałam xD Stęskniłam się za pisaniem, gdzie jest nasz kochany Kapral... To chyba dobrze, bo następny one-shot będzie szybciej ;)
    - To... (Tobą).
    Hm... może ośmiornice? Było by to nawet możliwe, gdyby gdzieś w pobliżu mieli ocean xD
    Z Erenem zapewne miałaby bardzo dużo...
    Jak dla mnie było zabawnie ;)
    Dziękuję, dziękuję. Przyda się ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty chcesz mnie wymęczyć i psychicznie i fizycznie! XD
      I ta wiem, ten mój nie ogar.
      Też pomyślałam o ośmiornicy, ale przez to miałam zboczone myśli (ośmiornice, dziewczyna, Japonia. I wszystko jasne!)
      I czekam na nexta z ukochanym Kapralem ^^

      Usuń
    2. Wymęczyć? Nie, nie, skąd! *uśmiecha się pod nosem* W każdym razie ^^
      Powiedziałabym głodnemu chleb na myśli, ale głodny głodnemu wypomina, więc zapomnijmy o ośmiornicy, co xD
      Ja też czekam... a nie. Ja muszę to napisać ;_; Do roboty!
      Za to czekam na więcej na T w o i m blogu ;)

      Usuń
  3. Sorry, że zacznę akurat tak, ale muszę: Kocham komentarze Kiry XD
    To teraz mogę zacząć.
    One-shot świetny :3 i wgl taki mrrry if you know what i mean. Bałam się, że umarłaś. Serio ;-;
    Znam ból chorób. W zeszłym roku szkolnym z cztery razy angina ropna. A w tym (odpukać w niemalowane) jeszcze nie chorowałam. Powiedz mi (napisz) jak ty piszesz takie cudeńka? Czyta się tak fajnie <3 I zgadzam się. Każdy pairing jest dobry pod warunkiem braku Levi'a. No czasem coś się przeczyta. Czasem. U ciebie. Ewentualnie u jakiegoś innego wirtuoza kradziejów czasu. Wirtuozko, czekam na następne one-shoty! Oceanu weny~
    Pozdrawiam,
    Mel

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też je kocham, więc rozumiem twój zapał <3
    Umarłam? ;_; Levi, jak ty mnie pilnujesz, co?! Wiem, że chodzę za lekko ubrana, ale może lubię, hę?!
    Dobra, to się już więcej nie powtórzy ;)
    Ojć :/ Biedactwo... miałam tylko RAZ anginę i umierałam, więc współczuje. *Puka* Życzę zdrowia, by to się nie powtórzyło ^^
    Jak? Hm... Walczę o laptopa z młodszą siostrą, zamykam się w swoim pokoju, jest fajnie ciemno, słucham muzyki i... piszę. Oto cała filozofia w moim wykonaniu.
    Ojeju, dziękuję *w* Od razu chcę się więcej pisać. Aż ocean? Kurczę, toż to woda się nie kończy. I są ośmiornice xD
    Dziękuję bardzo i nawzajem ;**

    OdpowiedzUsuń