środa, 30 września 2015

Two-shot od Agusia ,,Zaufaj mi, jestem Kapralem''




Huehuehue :3
Hejo miśki!
Oficjalnie oznajmiam, że szkoła to zło.
*Gdyby ktoś nie wiedział*
W ogóle moja koleżanka ma bluzkę z napisem ,,Levi''.
Męczyłam ją cały w-f by mi powiedziała, skąd ją ma?!
Ale nie pamiętała i się nie dowiedziałam T~T
Teraz stykamy się z paringiem Levi x Czytelnik.
Jak będziecie czytać to załapiecie o co chodzi.
Mam nadzieję, że ja sama zrozumiałam zamówienie xD
Wiadomo - romans.
Następne w kolejce jest zamówienie Jean x OC.
W kooooooońcu ktoś inny niż Levi xD
(Nie żeby mi to przeszkadzało).
Co tu jeszcze... A tak!
Będzie, będzie się działoooo xD
Zamówienie od Melody Tomlison ;)
Nietypowego czytania ;**











,,ZAUFAJ MI, JESTEM KAPRALEM''


Westchnęłaś ciężko. Lubiłaś nawet szalone rozmowy z Hanji, ale ta obecna niezbyt przypadła ci do gustu. Jeśli ktoś już miał przechodzić do innego oddziału, by pomóc w badaniach to właśnie Zoe. Mimo że starałaś się jak najdelikatniej wyrazić swój brak zapału, Hanji nic sobie z tego nie robiła. A już kompletnie zdezorientowana byłaś, gdy kobieta oznajmiła, że w czasie badań będziesz przynależeć do Oddziału Leviego. Słyszałaś wiele plotek na jego temat i czułaś dziwne zmieszanie nie wiedząc, czego dokładnie się spodziewać. Pomijając już fakt, że praca z Tytanami też nie jest szczytem twoich marzeń.
Wstałaś z łóżka bardzo wcześnie, bo słońce dopiero wyglądało zza horyzontu. Zależało ci bardzo, żeby wszystko w miarę szybko załatwić. Wygrzebałaś się z ciepłego łóżka i stanęłaś na zimnej podłodze. Chłód działał na ciebie jak najlepszy środek na rozbudzenie. Nieśpiesznie zaczęłaś zakładać swój mundur. Włosy związałaś w niedbałego, ale mocnego kucyka. Kątem oka spojrzałaś na lustro i wzruszyłaś tylko ramionami na znak, że może być. Jedyne co cię irytowało to pognieciona koszula, niestety, żadnej innej na zmianę nie miałaś. Nie sądziłaś, żeby Tytani przejęli się twoim wyglądem, ale co innego dotyczyło Kaprala Leviego. Wszyscy wiedzieli o jego zamiłowaniu do czystości i porządku.
,,Będzie co ma być'', pomyślałaś i wyszłaś ze swojego pokoju.

Poklepałaś Shadow ostatni raz i zsiadłaś z konia. Zanim zdążyłaś się rozejrzeć, dwie postacie przystanęły tuż obok ciebie. Podniosłaś na nich wzrok.
- Ty jesteś .... (twoje imię). Powiadomiono nas o twoim przybyciu - oznajmiła miło dziewczyna z rudymi włosami. Oznaczała się niemal tym samym wzrostem co ty, bo wasze oczy były na jednakowym poziomie.
Obok niej stał wyższy o głowę chłopak z włosami w kolorze ciemnego blondu. Więcej uwagi im nie poświęciłaś, bardziej zaciekawiło cię otoczenie. Mimo że Tytani znajdowali się strasznie blisko, spokój jaki tu panował robił wrażenie wręcz nadnaturalnego miejsca.
- Ja jestem Petra, a to Auruo. - Dziewczyna z zakłopotaniem wskazała na siebie, a następnie na chłopaka. - Pewnie jesteś zmęczona. Może chcesz coś zjeść?
Nie chciałaś by pierwszym miejscem jakie zwiedzisz była jadalnia, ale nie miałaś innego wyjścia. Twój brzuch dawał już drobne znaki, że szykuje się do wyśpiewania opery. Pokiwałaś głową i pozwoliłaś nowym towarzyszą się poprowadzić.

Z początku panowała napięta cisza, ale nie czułaś powinności by ją zakłócać. Może pomyślą, że jesteś dziwna, ale kto z Oddziału Hanji nie jest? Jedyne o czym poinformowali cię Zwiadowcy, to że również należą do Oddziału Leviego i że będziesz z nimi współpracować. Widziałaś jak czekają na twoją reakcję lub tekst w stylu ,,Miło mi, mam nadzieję, że się mną zajmiecie''. Żadne jednak słowa nie wypłynęły z twoich ust. Wolałaś być oszczędna w komunikacji z innymi.

Przekręciłaś okrągłą klamkę od wrót do jadalni, weszłaś nieśpiesznie do środka i z ciekawością się rozejrzałaś. W pomieszczeniu było zaledwie kilka osób. Petra poprowadziła cię do jednego ze stołów i dała znak, że możesz usiąść. Zajęłaś posłusznie miejsce i jak najdyskretniej spojrzałaś na swoich towarzyszy. Po chwili rudowłosa zaczęła ich przedstawiać.
- To jest Erd, ten naprzeciwko to Gunter, a tutaj... - zawiesiła na chwilę głos, jakby to nie ona powinna mówić. - Kapral Levi - dokończyła z szacunkiem.
Obiegłaś każdego krótką uwagą, ale czarnowłosemu poświęciłaś jej zdecydowanie więcej. Skinęłaś głową w geście ,,Dzień dobry''.
- A więc to ciebie przysłała Hanji? - zapytał wyjątkowo głębokim i męskim głosem Kapral. Mimowolnie ciarki przebiegły ci po plecach. Już chciałaś znowu skinąć głową, gdy nagle się rozmyśliłaś i uznałaś, że stosowniej będzie się odezwać.
- Tak, liczę na owocną współprace.
Mężczyzna nic nie odpowiedział, ale powiódł wzrokiem po twojej koszuli. Lekki rumieniec pojawił się na twoich policzkach, mimo że tego nie chciałaś. Odwróciłaś się w stronę Petry. Dziewczyna uśmiechnęła się przepraszająco.
- Jedz, jedz. Nie krępuj się.
Chwyciłaś chleb, ruszając się przy tym sztywno. Apetyt jaki jeszcze przed chwilą miałaś znikł. Spojrzawszy na talerz naszły cię różne myśli, o których żaden żołnierz nie powinien myśleć.
,,Co jeśli moja śmierć pójdzie na marne i nikt nie będzie nawet pamiętał, że istniałam?''.
Nie chodziło ci o sam fakt, że nie dożyjesz starości. Bardzie przerażała cię świadomość, że coś takiego mogło by spotkać całą ludzkość. Pokręciłaś nieznacznie głową. Nie wolno ci o tym myśleć.

Pierwsze wyjście w teren nie zapowiadało się przyjemnie. Ciemne chmury zbierające się na niebie przysłaniały w całości słońce. Chłodny wiatr szumiał pośród liści, nie tylko powodując głośne szelesty w koronach drzew, ale również zmuszając wszystko do poddania się jego woli.
- Nadchodzi burza - wyszeptałaś i mocno, całymi płucami, wciągnęłaś powietrze.
- Nie ma mowy, aby przeszła bokiem - usłyszałaś sceptyczny głos Kaprala. Nie musiałaś się nawet odwracać, po prostu to wiedziałaś i czułaś.
Na jego widok od razu pomyślałaś: ,,Nadzieja ludzkości''.
Nie odpowiedziałaś nic, ale kiwnęłaś głową.
Czarnowłosy podszedł bliżej i stanął obok ciebie, przy czym wlepił swój wzrok w niebo. Popatrzyłaś chwilę na niego i sama skierowałaś głowę ku górze.
- Chyba nici z dzisiejszych badań - stwierdziłaś poważnym głosem.
- Może to i lepiej - odparł niedbale.
- Wątpisz by coś z tego wyszło? - spytałaś, patrząc w jego kobaltowe oczy.
- Cały czas robicie badania i nic z tego nie ma, więc czemu tym razem ma być inaczej? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Może i masz racje... Ale takie same wnioski można wysunąć po każdej ekspedycji za mury - rzekłaś chłodno, a Levi spojrzał na ciebie z lekka zaintrygowany oraz ciekawy. - A przecież nie wolno nam się poddać, bo nic w ten sposób nie osiągniemy. To my jesteśmy nadzieją ludzkości.
Chwila ciszy. Poczułaś krople na czole. Potem na nosie. Dwie. Trzy. W pewnym momencie z ciemnych chmur dosłownie lunęło.
Levi spojrzał na ciebie pytająco, kiedy zauważył że ani drgnęłaś.
- Powinniśmy wrócić do środka - oznajmił z nutą sarkazmu, jakbyś sama powinna to wiedzieć.
- To idź, ja zaraz przyjdę.
- Będziesz chora - rzekł Kapral głosem jakby mówił do niesfornego dziecka.
- Uwielbiam deszcz i jeszcze nigdy nie byłam po nim chora - rzuciłaś stanowczo, ale dało się wyczuć trochę rozmarzenia w twoim głosie.
Levi zmarszczył brwi.
- W takim razie ja też zostanę. - Zaparł się rękoma, a ty spojrzałaś na niego niczym na wariata.
- Co?
- To co słyszysz.
- Nie powinieneś - powiedziałaś wzdychając i znów odwracając wzrok w stronę źródła deszczu.
- W takim razie chodź. - Złapał cię za nadgarstek i ruszył przed siebie. Otworzyłaś szeroko oczy ze zdziwienia. Nie spodziewałaś się, że zrobi coś podobnego.
- Ale ja nie... - nagle zdałaś sobie sprawę, że ani trochę się nie opierasz.
- Żadnych ale.
Zamilkłaś. Westchnęłaś tylko głośno i złapałaś się za czoło wolną ręką.

Kiedy weszliście już do budynku, zaczęło głośno grzmieć. Jasne wiązki światła tańczyły na przyciemnionym tle nieba.
Spojrzałaś na swoje ubrania.
- Całe mokre - powiedziałaś obojętnie.
- A czego się spodziewałaś stojąc na deszczu? - mruknął z irytacją mężczyzna.
- W takim razie, jeszcze kilka minut bardziej by ich nie zmoczyło - odpowiedziałaś chłodno.
- A jakby trafił cię piorun?
- To co? - wzruszyłaś ramionami. - I tak niedługo umrz... - Czarnowłosy pacnął cię lekko otwartą dłonią w głowę.
- Nie mów czegoś takiego. Szczególnie gdy sama nie tak dawno powiedziałaś, że nie wolno nam się poddawać. Trzymaj się swoich słów, a przynajmniej tych mądrych.
Spuściłaś wzrok i po chwili ciszy kiwnęłaś głową na znak, że rozumiesz.
Następnie odwróciłaś się i ruszyłaś w stronę swojego pokoju, aby móc wysuszyć ubrania i przy okazji siebie.

W nowych, ciepłych ubraniach, usiadłaś na łóżku. Tak bardzo cię nużyło, że marzyłaś tylko o położeniu głowy na poduszce i spaniu wieloletnim snem. Jednak słowa Kaprala nie dawały ci spokoju. Nieźle zalazły ci za skórę i nie potrafiłaś o niczym innym myśleć. Westchnęłaś ciężko i wstałaś z posłania, po czym zajęłaś miejsce na drewnianym krześle przy biurku. Mebel cały był oblegany papierami, raportami i dziennikami. Na sam ten widok bolała cię głowa, a co dopiero mówić o zajęciu się tym. Odgarnęłaś włosy z czoła i zajęłaś się pracą.

Po przebraniu się, Levi natychmiast ruszył na swój dyżur. Jego myśli cały czas skupiały się na pewnej dziewczynie, która dziwnym trafem go zaintrygowała. Nawet nie zauważył, gdy znalazł się tuż pod drzwiami jej pokoju, a do tego uchylonymi.
,,Jak można być tak nieodpowiedzialnym i ich nie zamknąć?'' pomyślał i chwycił za klamkę. Początkowo chciał zamknąć przejście i tyle, ale coś pchało go by zajrzeć do środka. Zanim zdążył się odezwać, dostrzegł dziewczynę śpiącą przy biurku. Levi zdziwił się, że znalazła tam w ogóle miejsce by położyć głowę, bo mebel cały był oblegany różnymi papierami. Nie przypuszczał po niej takiego poświęcenia pracy, szczególnie widząc jej postawę. Wziął z jednej z szaf koc i przykrył nim dziewczynę. Przez chwilę przyglądał się jej śpiącej twarzy. Wyglądała na bardziej wrażliwą i uczuciową niż będąc przytomną. Kapral poczuł nieznaną dotąd nostalgię, kiedy zdał sobie sprawę, że są do siebie bardzo podobni. Odgarnął dziewczynie włosy ze śpiących powiek i podszedł do świeczki, gasząc ją jednym dmuchnięciem. Wyszedł cicho, zamykając delikatnie i starannie drzwi.

Po paru dniach pogoda znacznie się poprawiła. Cały Oddział Leviego jechał konno przez las. Zanurzałaś palce w czarnej grzywie Shadow, zerkając co jakiś czas na Kaprala. Myślałaś że po całej tej sytuacji z deszczem będzie cię unikać, a tu co? Oznajmia, że docenia twoją pracę i cieszy się, że to właśnie ty jesteś pod jego opieką. Na usta cisnęło ci się pytanie: ,,A nie lepsza była by Hanji?'', ale się powstrzymałaś. Dostrzegłaś w kobaltowych oczach mężczyzny tajemnicze iskry i nie chciałaś zrobić jakiegokolwiek błędu, żeby przypadkiem nie zniknęły. Zawsze darzyłaś Leviego szacunkiem i podziwem, ale nie większym niż resztę żołnierzy. A teraz... ewidentnie czułaś, że coś się zmieniło.

Po ciężkim, ale i dość przyjemnym dniu, postanawiasz wziąć ciepłą - i całkowicie zasłużoną - kąpiel. Obłoczki pary unosiły się w całym pomieszczeniu. Mogłabyś nie wchodzić do wody, a i tak czułabyś się zrelaksowana. Postanowiłaś jednak skorzystać z okazji i się umyć.

Nawoływania Petry przywróciły cię do rzeczywistości. Mogłabyś ogłuszyć rudowłosą i zamknąć ją w szafie, byle by już nie zakłócała spokoju. Dziewczyna nie dawała za wygraną. Nie widząc innego wyjścia, niechętnie wstałaś, szybko się wycierając i ubierając. Z mokrymi włosami wyszłaś na dziedziniec, gdzie czekała Petra, która na twój widok zrobiła wielkie oczy.
- Och, nie wiedziałam, że brałaś kąpiel.
Zmrużyłaś oczy, powstrzymując się od kąśliwych uwag.
Zamiast tego odparłaś:
- Co chciałaś?
- Ach, myślałam, że mogłabyś mi pomóc, ale... Nie, nie, nie. Wracaj do środka! Wyszłaś dopiero co z wody. Nie będzie dobrze jeśli się rozchorujesz.
Ukryłaś wypływające na twoją twarz zirytowanie i westchnęłaś płytko.
- W porządku, gdybyś jednak mnie potrzebowała, to wiesz gdzie szukać.
Zostawiłaś rudowłosą i wróciłaś do budynku. Kiedy przekroczyłaś próg pokoju, lekko zakręciło ci się w głowię.

Rano czułaś się naprawdę słabo. Oddałabyś wszystko byle by móc zostać w łóżku, ale... nie chciałaś zawieźć Leviego. Szczególnie gdy dzień wcześniej tak ciepło cię skomplementował. Postanowiłaś zignorować objawy i ruszyć razem z innymi w teren. Nie dojechaliście zbyt daleko, gdy Kapral zauważył jak bezwładnie trzymasz się w siodle. Bez słowa podjechał do ciebie.
- Co się dzieje?
- Nic, tylko trochę mi zimno - odpowiedziałaś lekko się trzęsąc. Levi odgarnął twoje włosy ze spoconego czoła i zrobił surową minę.
- Masz gorączkę! Czy ty jesteś niepoważna by w takim stanie wychodzić na zewnątrz?!
- Ale to nic... - wydukałaś słabo.
- Cicho już bądź - nakazał i wydał polecenie natychmiastowego powrotu.

Kiedy byliście już w budynku, Levi zaniósł cię do pokoju. Zauważyłaś mglistym wzrokiem, że nie jest to twój. Jak tylko Kapral rzucił ci swoją koszulę i spodnie, domyśliłaś się, że to musi być j e g o pokój. Kazał ci się przebrać w łazience, co bez słowa sprzeciwu zrobiłaś. Miękki materiał spoczywający na twoim ciele był niemal nieodczuwalny. Kiedy skończyłaś, wróciłaś do nie swojego łóżka, zakopując się pod kołdrą jak kret. Ubranie pachniało świeżością i czystością, ale pościel ewidentnie niosła woń należącą do Leviego. Czarnowłosy usiadł przy tobie, podając ci filiżankę kawy i jakieś leki.
- Nie jestem cho... - zaczęłaś, ale przerwało ci twoje własne kichnięcie. Spojrzałaś na mężczyznę lekko zażenowana.
- Właśnie widzę.
- Yh... Co to za tabletki?
- Myślisz, że cię otruje? Zaufaj mi, jestem przecież Kapralem.
Kapral przez całą noc robił ci zimne okłady, przynosił ciepłe wywary, a pod koniec nawet położył się obok ciebie. Czułaś się zawstydzona, ale nie przeszkadzało ci to zbytnio. Nawet pozwoliłaś aby twoje ciało nagrzewało się od jego. Może to skutek gorączki?



A tak przy okazji: widzieliście już?

http://shingekipl.blogspot.com/2015/08/screeny-z-gry-oraz-kilka-informacji-nt.html

Chyba na święta sprawie se konsole.



~ I jak? Podobało się? Pisałam bo pisałam, przyznaje. Weny jakieś wielkiej nie miałam, ale cóż... Z czasem wszystko samo przychodziło do głowy. W końcu nie mogę was zaniedbywać, więc piszę ;) Pozdrowienia kochani, na razie ;** ~



Jeśli zauważyłeś/aś literówkę/błąd we wpisie, proszę o zgłoszenie tego, a będę mogła błyskawicznie usunąć błąd.


5 komentarzy:

  1. ;-;
    TO BYŁO CUUUUUDOWNEEE! !
    KOCHAM CIĘ. KOCHAM. To to to, było idealne. Zakochałam się w tym. Jak mogłaś powiedzieć, że to zryje banie ;-;? To jest piękne, cudowne i awwww~
    Jak tak bardzo mogłaś wiedzieć o co mi chodzi? I skąd wiesz jak się zachowuje w takich sytuacjach i wgl? Trochę się wystraszyłam XD
    Idealnie zrozumiałaś o co w tym chodzi, jak to napisać. Powiem (napiszę) to jeszcze raz : kocham to i ciebie. No i rzecz jasna Levi'a i kilku(nastu/dziesięciu?) innych seksiaków z animsów.
    Weeny~ weny i jeszcze raz pieniędzy! Czy jakoś tak.
    A ja się pochwalę, że mam koszulkę z napisem 'don't you heichou me' :3
    Jak masz jakieś fajne teksty lub coś to poszukaj w centrach handlowych, tam czasami stoją i robią koszulki i inne takie na zamówienie :D
    Pozdrawiam
    Mel ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaaw *w* Dziękuję <3 Miód na moje serce. Nie wiem xD Myślałam... Spodziewałam się, że bardziej, em, zwariowanie mi to wyjdzie. Zdałam się na intuicje ^^ Dziękuję bardzo, cieszę się, że ci się podobało. Ooo <3 Ja też chcę! Na pewno teraz będę się uważniej rozglądać po sklepach - z ubraniami. Dziękuję i nawzajem ;**

      Usuń
  2. Nie ma to jak przeczytać dzień po "premierze" XD A pisać teraz komentarz :') Ze świeczuszką szukać czegoś gdzie wszyscy bohaterowie zwracają się bezpośrednio do czytelnika a to jest Wow :o Levi zwraca się do mnie XD Levi mnie niesie :') Wyobraźnia działa XD I to czasami aż za bardzo :') Uszanowanko Wow Wow :') Takie pikne wow wow ;u; Ja chcę jeszcze raz XDDD Jakby to powiedział osioł :') Po prostu pragnę jak Levi środków do mycia, więcej XD I już niedługo moje J X J <3 XD Właśnie zdradziłam pierwszą literę ocki ;-; Ja zua ;u; Powodzenia i weny XD Dzięki tobie sama spięłam cztery litery i zaczęłam bazgrać XDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa ;* Ach, obejrzałabym teraz Shreka xD Kochany osioł. Postaram się więcej takich opo napisać. Hah, jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam ;**

      Usuń
  3. Dobra robota żołnierzu ! *mówi Kapral Levi z uśmiechem na ustach* :D
    A tak serio to było zajebiste :D :D :D tylko dziwnie mi się czytało przez zmiane osoby w narracji a tak to genialne :D

    OdpowiedzUsuń