poniedziałek, 7 września 2015

One-shot od Agusia ,,Przeciwieństwa się przeciągają''




Moi mili :3
Jak tam w szkole?
Ja nie cierpię wstawać rano -,-
Właśnie! Nie chwaliliście się, do której klasy chodzicie?
Ja jestem w drugiej liceum ^^
A teraz do rzeczy...
Mamy tutaj paring *chwila ciszy* Levi x Mia!!!!
*okrzyki oraz brawa*
Będzie to komedia i romans ^^
Dalej w kolejce jest Levi x Mikasa.
Pierwszy raz wystąpi tutaj taki paring ;_;
Yey!
To tyle z mojej strony.
Ciekawego czytania ;)











,,PRZECIWIEŃSTWA SIĘ PRZECIĄGAJĄ''


- Co to ma być?! - Czarnowłosa dziewczyna wparowała jak burza do pokoju, po czym z rozdziawioną buzią przyglądała się wszystkiemu.
- Zamknij usta, bo ci mucha wleci - zachichotała Mia, doganiając przyjaciółkę.
- Ale spójrz! Wszystko wygląda jak w naszej izbie, gdy byłyśmy zwykłymi kadetkami. Co to ma być?! - oponowała energicznie dziewczyna.
- A czego się spodziewałaś? - odpowiedziała pytaniem na pytaniem brunetka i wskoczyła na wyższą partię łóżka. - Gdzie chcesz spać?
- Obie znamy odpowiedź na to pytanie: ja chciałabym na górze, ale spadam za każdym razem, więc muszę spać jak najbliżej ziemi. A tobie odpowiada taki układ, prawda?
- Cieszę się, że znowu się dogadałyśmy, Ana - uśmiechnęła się przyjaciółka i położyła na wznak w swoim nowym posłaniu.
- Ty to masz dobrze - odburknęła nadąsana dziewczyna.
Po chwili obie zaczęły się rozpakowywać i oswajać z nowym miejscem. Robiły wszystko w ciszy, która nie przeszkadzała żadnej z nich.
W końcu pierwsza odezwała się czarnowłosa.
- Nie marudzisz na to miejsce, dlatego że przyzwyczaiłaś się do gorszych, czy nie chcesz wyjść na niewdzięcznice, skoro mogłaś dołączyć do Żandarmerii?
- I tak i nie - westchnęła brunetka. - Od zawsze chciałam dołączyć do Zwiadowców, więc taka drobnostka jak mały pokój mi nie przeszkadza.
Ana nie odpowiedziała od razu, tak jakby chciała przeanalizować wszystko co usłyszała.
W końcu wypaliła:
- Czyli nie chodzi o seksownego Kaprala, tak?
Mia zachłysnęła się powietrzem i wbiła wrogie, ale i zarazem, rozbawione spojrzenie przyjaciółce.
- Nie, nie chodzi.
- Mnie możesz powiedzieć. - Niebieskooka przybliżyła się do dziewczyny i flirciarskim głosem wyszeptała jej do ucha: - Nie jesteś pierwszą dziewczyną, która z jego powodu dołącza do Zwiadowców.
Brunetka niewytrzymała i wybuchła gromkim śmiechem.
- Weź idź się dotleń, bo głupoty gadasz.
- A pójdę! - odparła z przekonaniem.
- Tylko się nie zgub.
Ana otworzyła usta by coś powiedzieć, ale sekundę później je zamknęła, jakby się rozmyśliła i ułożyła usta w dzióbek, wydając odgłos podobny do rżenia konia.

Następnego dnia każdy nowo upieczony Zwiadowca, siedział w drewnianej ławce w jednej z poziomych sal twierdzy. Słońce intensywnie świeciło, a jego promienie padały wprost na miejsce, na którym siedziała brunetka. Przyłożyła dłoń do czoła, aby zasłonić szare oczy przed jasnością, która nie pozwalała jej się skupić. Na dodatkowe ciepło nic poradzić nie mogła, więc starała się o tym nie myśleć i całkowitą uwagę skupiła na brązowowłosej kobiecie w goglach. Dla przypomnienia starsza członkini Zwiadowców mówiła o tym, gdzie powinni ciąć by zabić Tytana. Mia na chwile się wyłączyła i spojrzała za okno. Przecież każdy wie, że trzeba rozciąć kark.
Wyżsi członkowie Korpusu mieli ciekawiej. Dziewczyna skupiała wzrok na każdym, ale niezbyt długo by nie przegapić niczego i nikogo innego. Znudziła się samą obserwacją, więc przymknęła na chwilę oczy, rozkoszując się światłem słonecznym. Po chwili usłyszała ciche stukanie w szybę. Zdziwiona uchyliła powieki i po drugiej stronie okna zobaczyła twarz Kaprala Leviego. Zaskoczona cofnęła się gwałtownie, ale nie odrywała wzroku od mężczyzny. Czarnowłosy postukał się palcem w głowę i odszedł znikając jej z pola widzenia. Dziewczynie zrobiło się jeszcze cieplej. Zawstydzona rozejrzała się i odetchnęła z ulgą, gdy nie dostrzegła nikogo kto by zauważył całą sytuacje. Poprawiła ręką grzywkę, mimo że nie było to konieczne i postanowiła się w pełni skupić na słowach Hanji.

Nastał kolejny dzień. Właśnie rozpoczynała się trzydziesta pierwsza wyprawa za mury. Nie miało to być nic specjalnego - testowanie ulepszonej formy komunikacji dymnej oraz sporządzenie map niezbadanych terenów.
Mia przygotowywała swój sprzęt do ekspedycji w samotności. Nie lubiła robić tego samodzielnie, bo martwiła się, że przegapi jakiś element, który będzie kosztować ją życie. Zawsze z Aną sprawdzały się nawzajem, ale nie tym razem. Czarnowłosa postanowiła skorzystać z pomocy Leviego, więc brunetka nieśmiała się im przeszkadzać.
Szarooka westchnęła i odłożyła sprzęt. Pokręciła zrezygnowana głową i zatopiła się we własnych myślach, zastanawiając się, co ma teraz zrobić. Nagle poczuła ciepły oddech na karku i od razu wróciła do rzeczywistości. Nie zdążyła odwrócić się za siebie, gdy usłyszała głos.
- Tak według ciebie wygląda czysty sprzęt?
Mia zesztywniała i powoli spojrzała za siebie.
- N-Nie bardzo...
- Wiesz chociaż co masz zrobić? - Dziewczyna już chciała odpowiedzieć, gdy Kapral stanowczo, ale zarazem delikatnie, zabrał jej ścierkę. - Pokaże ci, więc patrz uważnie.
Brunetka zrobiła jak jej kazano, ale bardziej przyglądała się dłoni mężczyzny, niż ruchom jakie wykonywał.
- Zapamiętałaś? - spytał Levi, odkładając sprzęt na stół.
- Yhm, dziękuję - wydukała w odpowiedzi, chociaż wątpiła by cokolwiek pamiętała z tego co robił.
- W takim razie przygotuj resztę rzeczy.
Szarooka pokiwała głową i odprowadziła wzrokiem Zwiadowce.
- Dam z siebie wszystko - uśmiechnęła się, a Kapral zostawił ją samą.
Zwróciła oczy ku czystemu sprzętowi. Nawet, gdy dowódca kadetów pokazywał jak o niego dbać, to nie wyglądał tak dobrze jak teraz.
Dziewczyna już wcześniej zauważyła, że z Kaprala Leviego jest typ samotnika. Osobiście raczyła go mieszanymi uczuciami. Szanowała go, to pewne, ale i zachwycał ją w pewnym stopniu. Uświadomiła sobie, że wiążę wobec niego jakieś oczekiwania. Ale czy świadczy to od razu o miłości? W końcu są od siebie tak różni. Zwiadowca widział nie jedną śmierć swoich towarzyszy i przetrwał, a Mia była pewna, że wystarczyłoby jej ujrzenie zgonu Any by zwariowała.

Dzwony przy bramie już rozbrzmiały, a ich echo rozniosło się wszędzie. Mia uznała, że ten dźwięk kojarzy się ze śmiercią. Nie ważne czy Zwiadowcy wyruszają, czy wracają, śmierć zawsze im towarzyszy.
- Otworzyć bramę! - rozbrzmiał silny głos dowódcy Erwina. - Dzisiaj wykonamy kolejny krok naprzód dla przyszłości ludzkości!
Krzyki zwiadowców rozniosły się po okolicy. Brunetka z całych sił starała się ukryć swój strach, ale na próżno. Ana była tuż obok niej na karej klaczy i uśmiechała się pocieszająco. Dziewczyna chciała zachować swój pozytywizm, chociażby ze względu na przyjaciółkę - bez efektów.
Jeden z koni zarżał, a wtedy szarooka spojrzała przed siebie. Ujrzała Kaprala Leviego, który patrzał prosto na nią swoim beznamiętnym wzrokiem. Podniósł rękę i postukał się palcem w głowę. Dziewczyna przypomniała sobie, że już widziała jak robi ten gest. Wcześniej była zbyt zaskoczona, by zastanawiać się co znaczy. Zamyśliła się...
,,Skup się".
Mia uśmiechnęła się do mężczyzny i wyraźnie się rozluźniła. Poklepała szyję swojego łaciatego ogiera i wyprostowała się gotowa w siodle.
Brama z hukiem się podniosła, a z otwartego przejścia wyleciał mocny strumień powietrza. Syk wiatru zadźwięczał w uszach brunetki. Odgarnęła kosmyki sprzed oczu i spięła konia, gdy cała kawaleria ruszyła naprzód.
Zaraz po przejechaniu za mur, promienie słońca zaatakowały zwiadowców swoją jasnością. Dziewczyna uniosła głowę ku górze. Wciągnęła głęboko powietrze do płuc, jakby chciała je skosztować. Wydawało się to dziwne, ale nawet tlen zdawał się być inny niż po drugiej stronie murów.
Słysząc rozkazy Dowódcy, Mia skupiła się na bieżącym zadaniu. Zwiadowcy zaczęli dzielić się na grupy pięcioosobowe. Brunetka jechała z Kapralem Levim, dwoma innymi zwiadowcami i pewną blond włosom dziewczyną. Nie odjechali za daleko, gdy już ujrzeli na niebie dym z czerwonej flary.
- Mia, wystrzel kolejną - rozkazał Kapral.
Dziewczyna kiwnęła głową, chociaż wiedziała, że mężczyzna i tak tego nie widzi, a następnie wystrzeliła race. Charakterystyczne ,,puf'' rozbrzmiało i kolejny szkarłatny słup ozdobił otoczenie.

Zwiadowcy zawijali ciała poległych w płótna. Mia unikała tego widoku jak tylko mogła i skupiła się na rozglądaniu za Aną. Oddział, w którym była jej przyjaciółka jeszcze nie dotarł. Uczucie niepokoju rosło z każdą chwilą. Nagle głos Kaprala wyrwał ją z rozmyślań. Odwróciła się i spojrzała na czarnowłosego, który rozmawiał z jakimś zwiadowcą.
- Jestem z kolumny 2-3, do którego oddziału należeli Rika Shinko, Kei Hiro, Taro Noda oraz Ana Morri. Z przykrością oznajmiam, że wszyscy nie żyją.
Dziewczyna w pierwszej chwili niezrozumiała co usłyszała, aż nie napotkała na swej drodze spojrzenia Leviego. Zamrugała kilka razy i podeszła do mężczyzn.
- Chcesz powiedzieć, że Ana... - przerwała, bo nie mogła wypowiedzieć tych dwóch słów.
Bała się, że jeśli wypowie je na głos, staną się one rzeczywistością i będzie musiała w nie uwierzyć.
- Przykro mi - odpowiedział Zwiadowca. - Wiem, że byłyście ze sobą blisko.
- Gdzie ona jest? - spytała nijakim głosem.
- Nie sądzę by to...
- Gdzie ona jest?! - wycedziła dobitniej. Wiedziała, że dopóki nie zobaczy ciała przyjaciółki, nie uwierzy, że nie żyje.
- Jej ciało wraz z resztą zostało w większości pożarte, a resztki walają się zbyt blisko Tytanów.
- N-Nie wierzę... - wyszeptała i obejrzała się za siebie w stronę drzew. - Gdzie...gdzie są te resztki?
- Nie możesz po nie iść! - zaoponował nieznajomy mężczyzna.
- Pff, a kim ty jesteś, by mówić mi co mogę robić?! - prychnęła szarooka i już szykowała się, aby odwrócić się na pięcie i odejść, gdy ktoś chwycił ją za ramię.
- Ja też ci mówię, że nie możesz iść - rzekł spokojnym tonem Levi. Brunetka zachłysnęła się, nie wiedząc co ma powiedzieć. - Możesz odejść - dodał Kapral w stronę mężczyzny i pociągnął Mię.
Dziewczyna nie stawiała się, pozwoliła by mężczyzna ją prowadził tam, gdzie chciał. Ze zgrozą zauważyła, że Levi podąża w kierunku rzędów ciał poległych. Wtedy dopiero szarooka spróbowała wydostać się z uścisku czarnowłosego, ale bez efektów. Puścił ją, gdy stali tuż nad zwłokami. Kapral przykucnął przy jednym z nich i odwinął po części materiał. Brunetka nie widziała co robi, więc czekała aż wstanie i wyjaśni jej wszystko.
W końcu mężczyzna się podniósł i pokazał dziewczynie, co trzyma w dłoniach - znak Korpusu Zwiadowczego, który każdy zwiadowca nosi na kurtce. Mia zdziwiona spojrzała w oczy Leviego.
- To dowód, że żyją. Przynajmniej dla mnie. Jednak nawet, gdy nie zdobędę tego, ich pamięć pozostaje ze mną tutaj. - Kapral wskazał palcem na klatkę piersiową dziewczyny w okolicy serca. Po chwili dodał weselszym głosem: - I tutaj. - Pokazał na swoją głowę i uśmiechnął się delikatnie.
Brunetka dostrzegła, że płaczę, gdy łzy zleciały na jej ręce. Odwzajemniła gest, ale spuściła nisko głowę.
- To moja wina. Ana dołączyła do Zwiadowców by być razem ze mną... Gdybym wybrała Oddział Stacjonarny, ona nadal by... - przerwała, bo szarooki lekko pacnął ją w głowę. - Hę?
- Możesz zaufać swoim umiejętnością, nieważne jak dobre by nie były, albo wyborom swoich towarzyszy. Ale nikt nie wie jak to się potoczy. Obwinianie się za coś takiego jest bezsensu - odparł czarnowłosy, mijając dziewczynę. - Po tej wyprawię Oddział Stacjonarny z chęcią cię przyjmie.
Szarooka pozostała sama wśród nieżywych towarzyszy. Odejście od Zwiadowców wydawało się najlepszym wyjściem. Dlaczego miała wśród nich zostawać? Straciła najbliższą sobie osobę i wiedziała, że nie zniesie śmierci nikogo innego.
Uniosła głowę ku niebu i napawała się spokojem. Zastanawiała się czy istnieje powód by nie zrezygnować. Spojrzała w stronę, w którą odszedł Zwiadowca. Uśmiechnęła się kpiąco pod nosem ze świadomością swojej decyzji.
,,Miałaś racje, Ana. Ostatecznie jestem dziewczyną, która dołącza do Zwiadowców ze względu na Kaprala Leviego''.



~ Wiem, że takie nijakie, ale trudno jest mi się dzielić z kimś Levim xD Poza tym natchnęło mnie na coś takiego, więc cóż zrobić... Wybaczcie też, że takie krótkie T_T W tygodniu nie mam czasu na pisanie, a w weekend trudno mi dopaść laptopa. Te dzisiejsze dzieci -,- Naprawdę trudno odkleić moją siostrę sprzed tego pudła. Na szczęście tym razem mi się udało!!! Starałam się to wykorzystać jak najlepiej. Mimo wszystko będę wrzucać jednego one-shot'a na tydzień. Moje opowiadania będą się właśnie pojawiać w poniedziałki albo wtorki. Dziękuję wam, że jesteście i życzę powodzenia w szkole ;) Pozdrawia, Agusia ;** ~



Jeśli zauważyłeś/aś literówkę/błąd we wpisie, proszę o zgłoszenie tego, a będę mogła błyskawicznie usunąć błąd.


6 komentarzy:

  1. CUUUUDOOOOOOOO!!!!!! XDD
    To było wspaniałe *o* straciłam swoją przyjaciółkę! Jak fajnie~ xd
    Najbardziej rozwalił mnie ten moment:
    "- N-Nie wierzę... - wyszeptała i obejrzała się za siebie w stronę drzew. - Gdzie...gdzie są te resztki?
    - Nie możesz po nie iść! - zaoponował nieznajomy mężczyzna"
    Skojarzyło mi się to z jedzeniem~ i nie wiem dlaczego tak bardzo mnie to rozbawiło xDD Mogłam iść po te resztki i jeszcze zginąć do tego *o*
    Nie no xD po prostu one-shot boski i tyle ^^ weny!!~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pff, ahahahahahahahaha xD Nie spojrzałam na to z takiej perspektywy ;) Cieszę się, że się podobało ^^

      Usuń
  2. Świetne :D Fajnie rozegrana akcja i myśl na końcu one-shota. Co do zabijania przyjaciół... moja najlepsza przyjaciółka jak sobie wymyślała coś z tego fandomu to jak skończyła, przyszła do mnie i powiedziała, że poroniłam 2 razy XD A ja taki facepalm i mówię jej, że ma zrytą banie.
    Nie widziałam żadnych większych błędów. Czekam na następne ;) weny~
    Mel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, braku wyobraźni jej zarzucić nie można ^^ Dziękuję ładnie.

      Usuń
  3. Świetne <3 Zgniotło mnie psychicznie kiedy czytałam o śmierci An :') I no cóż życie w Ataku tytanów jest jak życie w Grze o Tron... Wszyscy muszą umrzeć XD Tyle że tam są bardzo urozmaicone śmierci a tu są tytani :') Po za tym Levi <3 I jak dla mnie w końcu nie jest taki przesłodzony jak jest zazwyczaj. Tyle mu lukru dowalają że już nie wiesz czy to Levi XD Tu wyszedł naturalnie :')

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, racja. W Grze o Tron masz katalog śmierci xD Dziękuję. Staram się jak najlepiej odwzorowywać postacie. Wiadomo, jest to trudne, szczególnie gdy bohaterowie nie są stworzeni przez ciebie. Grunt to się wczuć ^^

      Usuń