sobota, 29 sierpnia 2015

One-shot Od Agusia ,,Tytan w przedstawieniu''




Lecę jak burza!
Nie sądzicie?
To chyba dobrze, prawda?
Dobra, koniec z tymi pytaniami.
Nasz dzisiejszy paring to... Eren x Petra!
W końcu coś innego *wzdycha z ulgą*
Chociaż przykleiliście się tej Petry, nie ma co.
Następny w kolejce jest Levi x Petra...
Again!!!!!!!!!
Jakoś to przeżyje... później jest lepiej.
Uff...
A teraz moi drodzy, przygotujcie się na wielką dawkę komedii i romansu!
Mamy tutaj czasy teraźniejsze, więc myślę, że z radością przyjmiecie tę małą odmianę.
(A także chociaż trochę zachęci do powrotu do szkoły).
Wypuściłabym szybciej tego one-shot'a, ale umierałam i dopiero teraz, gdy czuję się już lepiej, mogłam dokończyć pisanie.
Miłego czytania ;)











,,TYTAN W PRZEDSTAWIENIU''


Nie. Nie. Nie. Nie. NIE!
Zbiegłam szybko po schodach, po czym płynnymi ruchami założyłam buty. Narzuciłam płaszcz i pobieżnie przeleciałam wzrokiem pomieszczenie w poszukiwaniu torby. Pod nosem wymruczałam ciche przekleństwo i popędziłam z powrotem na górę.
- Petra, co tak biegasz? Zjedz śniadanie! - usłyszałam krzyki ojca, ale byłam zbyt zajęta, żeby udzielić mu odpowiedzi. - Skarbie?
Wyminęłam tatę i z rozmachem wypadłam z domu.
- Wychodzę! - rzuciłam na odchodne i zamknęłam ciut zbyt mocno drzwi.
Całą zeszłą noc siedziałam nad mangami i teraz mam skutki. Swoje nowe zainteresowanie odkryłam niedawno i - kto by pomyślał - to dzięki Sashie!
Dobiegłam na przystanek autobusowy równo z pojazdem. Przytrzymałam przy urządzeniu swój bilet miesięczny i zajęłam jedno z wolnych miejscy przy oknie. Trochę mi zajęło wyrównanie oddechu.
Około dwadzieścia minut i wysiadam. Wystarczy by dokończyć mangę!
Wyjęłam szósty tom Dengeki Daisy* i założyłam słuchawki, by słyszeć w tle muzykę, a nie zgiełk i rozmowę innych.



W ostatniej chwili wyskoczyłam z autobusu, zanim zamknęły się drzwi. Ludzie dziwnie się na mnie spojrzeli, przez co czułam, że lekko się czerwienie, więc szybko odeszłam w swoją stronę. Przechodząc obok galerii, spojrzałam w jedno z jej licznych szyb, by się sobie przyjrzeć. Krytycznym wzrokiem obiegłam całe swoje ciało. Miałam właśnie przechodzić przez ulice, gdzie nie zauważyłam nadjeżdżającego samochodu. W ostatniej chwili ktoś chwycił mnie za ramię i pociągnął do tyłu. Pojazd pojechał dalej, ale kierowca nie omieszkał się rzucić kilku nieprzyjemnych rzeczowników pod moim adresem. Westchnęłam z ulgą i zdjęłam dłoń z serca, która w pewnym momencie tam trafiła.
- Powinnaś bardziej uważać.
Odwróciłam się zdziwiona i spojrzałam w szmaragdowe oczy chłopaka stojącego za mną. Zapatrzałam się w niego trochę zbyt długo, co sprawiło, że zarumieniłam się i spuściłam lekko głowę.
- Racja, przepraszam za kłopot i dziękuję. Uratowałeś mi życie - powiedziałam najspokojniejszym tonem, na jaki było mnie stać, po czym wyciągnęłam rękę do chłopaka. - Jestem Petra, a ty?
- Eren Jaeger - odpowiedział po chwili wahania i uścisnął moją dłoń.
- Miło poznać - uśmiechnęłam się szczerze i ze zgrozą przypomniałam sobie o szkole. - A teraz wybacz, ale jestem i tak już bardzo spóźniona. Jeszcze raz dziękuję.
Nie dałam mu szansy odpowiedzieć, bo już biegłam w przeciwnym kierunku. Modliłam się do Boga, by brama nie została jeszcze zamknięta. W przeciwnym razie ominie mnie cała pierwsza lekcja, zanim ponownie ją otworzą. A ja muszę mieć stu procentową frekwencje, inaczej nie dostanę się do Uniwersytetu Zwiadowczego, poświęconego dla osób, które chcą w przyszłości oddać swe serca sprawie walki o dobro ludzkości. Prościej mówiąc; nie przyjmą mnie do wojska.
W końcu dotarłam. Zrezygnowana kopnęłam w metalowe pręty. Chciałam wyładować swoją złość, ale tylko zabolała mnie stopa. Do głowy przyszła mi pewna szalona i niedopuszczalna myśl, jednak nie widziałam innego wyjścia. Rozejrzałam się niespokojna po okolicy - pusto. Przerzuciłam torbę na drugą stronę, po czym podwinęłam rękawy płaszcza.
Pożałujesz tego, Petra. Oj, pożałujesz.
Chwyciłam za zimny metal, a następnie przeniosłam ciężar na stopy, dla których szukałam oparcia. Wspinałam się żwawo na samą górę i muszę przyznać, że dobrze mi szło. Przełożyłam nogę i akurat pech chciał, że spódniczka zahaczyła mi się o ostre zakończenie słupka. Próbowałam najpierw delikatnie ją wyrwać, ale nic to nie dało. Zirytowana głośno westchnęłam.
- To chyba nie jest twój szczęśliwy dzień, Petra.
Przerażona spojrzałam w dół i zażenowana uśmiechnęłam się głupkowato.
- Czyli ty też jesteś spóźniony - bardziej stwierdziłam, niż spytałam.
- Ta, ale to nie ja próbuje sforsować bramę - zauważył z kpiącym uśmieszkiem.
Już chciałam mu coś odpowiedzieć, gdy olśniło mnie, że ja jestem na górze, a on na dole. Innymi słowy, Eren ma świetny widok na moje majtki.
- N-N-N-N-N-Nie patrz w górę! - wykrzyknęłam zawstydzona i w przypływie paniki straciłam równowagę, co skutkowało nieprzyjemnym upadkiem. - Auć...
- Petra, wszystko w porządku?! Jesteś cała?
Podniosłam się niechętnie i pomasowałam obolałe pośladki.
- Jakoś żyję... - Spojrzałam na bruneta z triumfem w oczach. - Ja przynajmniej jestem po drugiej stronie w przeciwieństwie, co do niektórych.
Zielonooki nic nie odpowiedział. W pewnym momencie chwycił za jeden z prętów i pociągnął mocno, przesuwając bramę na tyle, by mógł spokojnie przejść. Stałam zszokowana, patrząc jak podnosi moją torbę i podaje mi ją. Bez słowa zabrałam od niego swoją rzecz. Mruknęłam pod nosem coś na kształt ,,dziękuję'' i skrupulatnie unikałam jego wzroku, gdy mnie mijał.
- A tak przy okazji - ładne majtki.
Zaczerwieniłam się cała aż po koniuszki uszu, zaciskając ze złości pięści. W końcu odwróciłam się na pięcie i niechętnie podreptałam do głównego wejścia Shingeki no High School.
Darowałam sobie wizytę w szatni, więc podreptałam prosto do sali lekcyjnej, do której wpadłam jak burza.
-P-Przepraszam za spóźnienie - wysapałam zmęczona i pośpiesznie zajęłam swoje miejsce przy oknie.
Nauczyciel spojrzał się na mnie z dezaprobatą, ale nic nie powiedział. Wyjęłam potrzebne rzeczy i skupiłam się na lekcji.



Profesor kazał mi po dzwonku zostać w klasie. Musiałam mu skłamać, dlaczego się spóźniłam i jak przeszłam przez bramę. Przedstawiłam sytuacje tak, jakbym przeszła razem z Erenem, a nie próbowała - jak to określił chłopak - sforsować bramę. Dałabym się zdeptać, że nie uwierzył mi w ani jedno słowo.
A przecież zawsze mówiłam prawdę i nigdy nie dałam powodu, by nauczyciele mogli myśleć o mnie źle.
Po lekcjach musiałam też się stawić u dyrektora Erwina Smitha, tłumacząc jeszcze raz, jakim cudem przeszłam przez bramę. Nigdy nie zrozumiem, czemu niektórzy mają taką obsesje na tym punkcie.
Kto by próbował włamać się do szkoły?
Na szczęście rozmowa z dyrektorem poszła o wiele łatwiej, niż z moim nauczycielem. Chociaż przypadkowo profesor Levi usłyszał nazwisko Erena i zrobił dziwnie chłodną minę. Domyśliłam się, że ten uczeń nie jest mu obcy. Nie chciałabym być teraz w skórze bruneta.



Tym razem nie spędziłam nocy na czytaniu mang - tylko dlatego, że skończyła mi się kasa na następne tomy. Chociaż ma to też swoje dobre strony, bo tym razem się nie spóźniłam.



Trzecia lekcja została przerwana i wszyscy uczniowie zostali zebrani na sali gimnastycznej. Dyrektor Erwin, w towarzystwie vice dyrektor Hanji, stał na środku pomieszczenia przy mikrofonach.
- Proszę wszystkich o ciszę! - prosiła brunetka, ale nikt nie przejmował się jej słowami.
Zrobiło mi się szkoda nauczycielki, ale nie na tyle by skupić na niej całą swoją uwagę. Szczególnie że przeczesywałam tłum uczniów w poszukiwaniu pewnego bruneta. Kiedy chciałam już sobie darować, dostrzegłam go obok czarnowłosej dziewczyny z wyraźnie widocznym czerwonym szalikiem. Zanim zdążyłam się lepiej przyjrzeć, wszyscy nagle zamarli w bezbłędnej ciszy. Zdezorientowana powróciłam wzrokiem na środek sali i dostrzegłam profesora Leviego.
To wszystko wyjaśnia.
- Wybaczcie, że przerywamy wam wasze zajęcia - podjęła na nowo vice. - Mamy do przekazania bardzo ważną informacje. Naszej szkole przypadł zaszczyt, by zorganizować Święto Wolności z okazji, którego odbędzie się festiwal. Wasi wychowawcy omówią wam dokładnie wszystkie kwestie, jednak najważniejszą musimy podjąć już teraz. Głównym wydarzeniem owego dnia będzie przedstawienie teatralne.
Uczniowie jednocześnie wydali odgłosy buczenia i niezadowolenia.
- Możecie sami wybrać sztukę, ale tylko z trzech, które zostaną podane. Warto też dodać, że każdy kto weźmie udział w przedstawieniu, otrzyma list motywujący do szkoły, do której planuje się udać. Zastanówcie się bardzo dobrze, bo coś takiego może odmienić waszą przyszłość.
Przydałoby mi się to.
Ze zdziwieniem zauważyłam, że pierwszy raz tak uważnie słucham nauczycielki.
Może coś w tym wszystkim jest?
W pewnym momencie po sali rozniosły się kartki z trzema tytułami.
- Oto sztuki, które wybraliśmy - tym razem odezwał się dyrektor. - Każdy z was ma zaznaczyć jedną, którą uważa, że warto przedstawić w naszej szkole. Jest to anonimowe głosowanie, więc nikt nie musi się wstydzić przed wybraniem tej sztuki, która mu się podoba.
Spojrzałam na treść papieru: Romeo i Julia, Król Edyp oraz Legenda o Żurawiu**.
Ogólnie żadna z podanych propozycji nieprzypadła mi do gustu. Mimo wszystko, coś jednak musiałam wybrać. Rozejrzałam się niepewnie i dostrzegłam, że większość uczniów ma ten sam dylemat co ja. Przechyliłam głowę w zastanowieniu i nacisnęłam przycisk na długopisie.
Z tych wszystkich propozycji tylko jedna wydaje się w miarę znośna.
Postawiłam krzyżyk przy nazwie Legenda o Żurawiu. Szczerze powiedziawszy nie znałam tej sztuki, ale dwie wcześniejsze aż nazbyt dobrze kojarzyłam. Złożyłam kartkę na pół i oddałam nauczycielce, która po zebraniu wszystkich, oddała je vice dyrektorce. Niektórym głosowanie jeszcze trochę zajęło, chociaż może specjalnie przedłużali, by nie wracać do lekcji.
W końcu wszyscy już oddali, co wywołało szeroki uśmiech na twarzy brunetki.
- Dziękujemy wam wszystkim, a teraz wracajcie na zajęcia - zakończył dyrektor i uczniowie zaczęli się rozchodzić. - Jutro wasi wychowawcy przekażą wam wyniki.



W środę pierwszą lekcję miałam z wychowawcą, więc zjawiłam się w szkole grubo przed czasem. Większość uczniów zajęła już swoje miejsca i niecierpliwie oczekiwała na przybycie nauczyciela. Niedługo później do sali wkroczył profesor Levi - mój wychowawca. Wszyscy jak jeden mąż zesztywnieli. Profesor z gracją odłożył aktówkę na biurku, za którym niepośpiesznie stanął.
- Dzień dobry - przywitał się swoim suchym tonem i przerzucił wzrok na coś innego, jakbyśmy mieli już swoją okazję by zwrócić jego uwagę. - Mam tutaj wyniki wczorajszego głosowania.
Poczułam lekki dreszczyk podekscytowania i strachu. Wbiłam zniecierpliwione spojrzenie w mężczyznę w nienagannej czarnej marynarce i białej, idealnie wyprasowanej koszuli.
- Wybrana przez większość uczniów została Legenda o Żurawiu - oznajmił nauczyciel. Tymczasem wszyscy uczniowie wyraźnie odetchnęli z ulgą. - Po zajęciach wszyscy zainteresowani przedstawieniem mają stawić się w auli.
Żołądek mi się skurczył ze zdenerwowania.
Sztuka nie zapowiada się źle, jednak i tak muszę się jakoś wbić w zespół.
Nikt nie zadawał żadnych pytań, a na pewno znalazłyby się osoby, które owe posiadały. Mimo wszystko ja też siedziałam cicho, bo przecież co wychowawca miał przekazać to przekazał, więc nie ma sensu go zadręczać. Mężczyzna przeszedł do lekcji. Starałam się skupić na bieżącym temacie - trygonometrii - ale moje myśli pochłonęło przedstawienie.
Może powinnam była poszukać jakiś informacji w internecie...
Przestałam rozmyślać i zajęłam się notatkami.



Czekałam przed wejściem do auli. Ku mojej zgrozie przyszło więcej osób, niż przypuszczałam! Miętoliłam w dłoniach pasek od torby, przegryzając wargi, mimo że strasznie to bolało. Nie widziałam nikogo z mojej klasy, ale wielu było uczniów z młodszych klas. Coraz głupiej się czułam z powodu, że kompletnie nie znałam sztuki, w której ubiegałam się o role.
Nagle czyjaś ręka spoczęła na moim ramieniu, co sprawiło, że aż podskoczyłam zaskoczona. Odwróciłam pośpiesznie głowę i spojrzałam w urzekające kocie oczy.
- Och, wybacz, Petra, nie chciałem cię wystraszyć - odparł przepraszającym tonem Eren. - Też czekasz na przesłuchanie?
- Tak - odparłam automatycznie, po czym coś mnie olśniło. - Ty też?!
- Jak widać - odpowiedział nieco zawstydzony.
- Chodzi ci o list motywujący? - odgadłam bez problemu.
- Jak pewnie każdemu tu obecnemu. - Rozłożył ramiona dla podkreślenia swoich słów. - Może to głupio zabrzmi, ale wiesz cokolwiek o tej sztuce?
Zaczerwieniłam się zażenowana i pokręciłam przecząco głową.
- Niestety - odburknęłam - a powinnam - dodałam cichszym już głosem.
- Rozumiem... A jak tam po tej całej akcji z bramom?
- Obecnie w porządku - westchnęłam na samą myśl, ile też razy musiałam się tłumaczyć. - A tak przy okazji, uczy cię profesor Levi?
Zauważyłam jak chłopak automatycznie się wzdryga, co wcale mnie nie zdziwiło.



Przez kilka najbliższych minut prowadziłam konwersacje z Erenem, aż w końcu pojawiła się nauczycielka, która prowadziła kółko teatralne. Całe szczęście, że jej były skład już nie uczęszczał do naszej szkoły. Nie wątpiłam w zdolności czarnowłosej kobiety, ale co do uczciwości nie miałam pewności.
Wciągnęłam więcej powietrza, niż potrzebowałam i weszłam do auli razem z brunetem. Mnóstwo światła słonecznego dostawało się przez okna, a białe ściany sprawiały, że pomieszczenie wydawało się większe. Odłożyłam torbę na jednym z żółtych krzesełek i spojrzałam wyczekująco na profesorkę, która właśnie wchodziła po schodach na scenę.
- Na początek podzielimy was na dwie grupy. - Kobieta klasnęła w dłonie i przejechała po wszystkich surowym wzrokiem. - Po prawej zbiorą się ci, którzy ubiegają się o role, a po lewej reszta.
Zajmowałam już interesującą mnie stronę, więc tylko spokojnie czekałam obok Erena. Przełknęłam po chwili nerwowo ślinę, gdy zauważyłam znacznie większą część osób po mojej części.
Nie zapowiada się kolorowo.
Nagle ktoś uścisnął moją rękę. Spojrzałam zdziwiona na chłopaka.
- Cała się trzęsiesz, spokojnie - rzekł, jakby czytał mi w myślach.
Nieśmiało odwzajemniłam gest i z powrotem skupiłam się na nauczycielce.
- Grupą po lewej zajmie się pani Zoe, więc musicie na nią poczekać. Natomiast wy - zwróciła się w naszym kierunku - dostaniecie krótkie teksty, które przede mną zademonstrujecie. Czy chociaż wiecie, o jakie role się ubiegacie?
Nikt nie odpowiedział na pytanie czarnowłosej. Poczułam się jeszcze gorzej.
- Pięknie się zaczyna. Wybraliście sztukę, o której nic nie wiecie - bardziej stwierdziła, niż spytała. - Ról jest niewiele a interpretacji dużo. Nasze grono pedagogiczne wybrało najbardziej odpowiadającą naszym kryteriom. Żuraw w naszej wersji, przybiera postać pięknej, młodej dziewczyny, która tka ubrania z własnych ,,piór''. Dlaczego? Ponieważ mąż głównej bohaterki choruje na poważną chorobę, a z powodu braku pieniędzy i odległości wioski w jakiej mieszkają, nie mają jak sobie z tym poradzić.
- Co jest dalej? - spytała jakaś dziewczyna z tłumu.
- Historia skupia się na miłości, ale jeśli ciekawi was czy udało się dziewczynie uratować ukochanego, to polecam zajrzeć do książek albo internetu.
Wszyscy zaczęli mruczeć niezadowoleni. Ku mojemu zdziwieniu, robiła to nawet grupa, która nie ubiegała się o role.
- Dobrze, dobrze. - Profesorka uniosła ręce w geście poddania. - Jak już wspomniałam - interpretacji jest dużo, ale w większości przypadków mężczyźnie udaje się przeżyć.
Każdy odetchnął z ulgą.
- Przejdźmy zatem do ról - kobieta przywróciła wszystkich do rzeczywistości. - Głównymi jest owe małżeństwo, a potem tylko kilku mieszkańców wioski.
Zebrani zaczęli głośno wyrażać swoje niezadowolenie.
- Czemu obsada jest taka mała? - odezwał się ktoś.
- Własnie! Nie można coś z tym zrobić? - dopowiedziała inna osoba.
- Uspokójcie się! Wiem, że wszystkim zależy na liście motywującym, ale to nie moja wina, że wybraliście taką sztukę. Jeśli chcieliście wielkie przedsięwzięcie z mnóstwem aktorów, trzeba było wybrać Króla Edypa.
Co racja to racja.
Mimo wszystko nie żałowałam wybranej sztuki. Fabułą podobała mi się ze wszystkich, jakie dano nam do wyboru.

Minęły dwie godziny, zanim jaśnie pani profesor raczyła się podzielić z nami swoją decyzją. Siedziałam zdenerwowana na krześle kołysząc się w przód i w tył, a także zaciskając dłonie w pięści.
- Główne role zagrają... Petra Ral i Eren Jaeger. - Otworzyłam szerzej oczy ze zdziwienia i zerwałam się szczęśliwa z miejsca. - Coś nie tak?
- Co? Nie, skądże. Wręcz przeciwnie - odpowiedziałam z uśmiechem i przytuliłam się do bruneta. - Mamy role!
- Yhm. - Chłopak pokiwał głową i zanim zdążył się odwrócić, dostrzegłam na jego policzkach czerwone plamy.
Nie wiedzieć czemu, ale moją twarz też zalał szkarłat.

Przez najbliższe tygodnie nie zażyłam ani chwili odpoczynku, ale nie przeszkadzało mi to zbytnio. Praktycznie każdą chwilę w szkolę spędzałam z Erenem, gdzie ćwiczyliśmy nasze role. Zdarzyło się nawet, że parę razy spotkaliśmy się po zajęciach. Jedynym minusem w tym wszystkim było zimne spojrzenie czarnowłosej w czerwonym szaliku, którym raczyła się mnie częstować podczas każdej przerwy. Nie będę też kłamać, że dziwnie się czułam pytając: ,,...wciąż raczysz mnie kochać?'', po czym padała odpowiedź ,, Oczywiście''. Wiem i pamiętam o tym, że te kwestie należą do naszych postaci, ale mimo wszystko ogarnia mnie dziwne uczucie. Dowiedziałam się nawet, że Eren też chcę dołączyć do Uniwersytetu Zwiadowczego! Skłamałabym mówiąc, że ta wiadomość mnie nie ucieszyła. Nie ma też co ukrywać, polubiłam towarzystwo bruneta. Nawet bardziej, niż mogłabym to przyznać.




*Dengeki Daisy - manga autorstwa Kyōsuke Motomi. Wydawana przez japoński magazyn Betsucomi. Seria zamyka się w 16 tomach. Teru Kurebayashi, lat szesnaście, nie ma łatwego życia. Starszy brat umarł, pozostawiając ją samą na świecie, bo żadnych innych krewnych nie ma, samorząd szkolny się uwziął i dręczy biedną (w każdym tego słowa znaczeniu) dziewczynę i jej przyjaciół, a jakby tego wszystkiego było mało, nasza bohaterka przez przypadek tłucze jedną ze szkolnych szyb. Nie uchodzi jej to na sucho...

**Legenda o żurawiu - to japońska legenda o żurawiu, w których przybiera on postać pięknej młodej dziewczyny i tka ubrania z własnych piór. Istnieją różne wersje, więc tak to można podsumować najogólniej.




Mały bonus!!!







*Leci krew z nosa*
Ten Levi... *-* *wyciera krew z biurka*
Rozwieje wasze fantazje okrutnie, tak jak rozwiano moje - to dziewczyny :/




~ Uhh, to się napisałam! Jaka twórczość mnie chwyciła O_o Wykorzystam to póki świeże xD Chociaż widzę, że to chyba niezbyt dobrze. Mnie wena dopadła, a was tu chyba ubywa. Coraz mniej komentarzy... To smutne ;_; Bynajmniej nadrobię wszystkie zamówienia, jakie są i będę się obijać! Muahahahahahahaha! Jak na taki krótki czas i tak trochę tego nawrzucałam, a więc teraz dam szanse wykazać się wam i mojej towarzyszce ^^ Pozdrawiam, Agusia ;**~




Jeśli zauważyłeś/aś literówkę/błąd we wpisie, proszę o zgłoszenie tego, a będę mogła błyskawicznie usunąć błąd.



10 komentarzy:

  1. ANI MI SIĘ WARZ OBIJAĆ !!!! XD opowiadanie świetne czyta się z wielkim uśmiechem zwłaszcza z nutą ^^ Ogólnie wszystko fajnie wręcz idealnie :) Czekam zniecierpliwiony na więcej XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Why? ;_; Levi o niczym nie musi wiedzieć xD Ja osobiście uwielbiam czytać z muzyką ^^ Och, cieszę się zatem.

      Usuń
  2. Twoja towarzyszka uważa, że nie powinaś się obijać xD co z tego że ja to robię. Z góry mam wytłumaczenie! To wina weny, a raczej jej braku.
    Jean: To nie wina weny, tylko twojego lenistwa.
    Okej przyznaję, że leniwa to jestem ale to serio wina zdradzieckiej weny .-.
    Jean: okej. Wierzę Ci.
    Serio? *-*
    Jean: Nie
    Jesteś okrutny @.@
    Okej *pociąga nosem* twoje słowa kompletnie mnie nie ruszają... One-shot był super. Najbardziej się śmiałam z akcji z tą bramą xD Dzięki tobie chyba polubiłam ten paring @.@ mimo tego, że (uwaga ta wiadomość może wywołać wstrząs mózgu) nie lubię Erena.
    Dobra nie przedłużając życzę byś chociaż ty miała mnóstwo weny :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, ta wena... Rozumiem twój ból, szczególnie gdy ty chcesz pisać, a jej nie ma.
      Jean, bądź miły! Chociaż jakaś dziewczyna cię chcę, a nie jest koniem xD
      Dziękuję towarzyszko ^^ Serio? Nie lubisz ;_; Nie dziwie się po części, bo są powody dla których tak może być. Ważne by lubić Leviego ^^ *żartuje, żartuje*.
      Dziękuję i nawzajem ;**

      Usuń
    2. Zalecam dobrą nute to zaraz idzie wszystko lepiej :) (wiem że nie tu o tym mowa ale nie chce mi się rospisywać w 3 komentarzach ale ta play lista całkiem dobra i motywuje człowieka XD) A no i dużo weny XD A jak brak to yt i piszemy dalej XD

      Usuń
    3. E tam ;) Kto tam na to patrzy? *na pewno nie ja*. Play lista prosto z Shingeki no kyojin ^^ Mogłam wrzucić soundtrack, ale odrzuciłam ten pomysł. Przecież niektóre nuty lubi się bardziej a inne mniej, więc po co przez 1 godzinę czekać na t e n moment? Racja, na yt tego dużo :3 ,,Piszemy''? Czyżby ktoś tu się zgłaszał do pomocy? Przydałoby się wyczyścić mi laptopa i ogarnąć biurko xD

      Usuń
  3. Będzie kontynuacja, prawda? Bardzo fajny pomysł, bardzo ^^
    Petra buntowniczka. Co to się dzieje - zasypia, spóźnia się, skacze przez bramę xxD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasada taka sama - zamówisz i masz ;) Ona taka jest! Ukrywa to po prostu i tyle xD

      Usuń
  4. ''Shingeki no high school'' - śmiechłam jak nie wiem XD świetny pomysł
    Fajnie, że rozgrywało się to w czasach współczesnych, lubię takie zamiany... czsami. Ale tutaj wyszło świetnie :)
    Lecę czytać następną (te zaległości)
    Weny!
    Pozdrawiam, Melody

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Normalnie rosnę jak czytam komentarze ^^ A to dobrze, bo jestem niska xD Pod one-shot'em ,,Przypadek czy przeznaczenie?'' nie ma jeszcze żadnego koma. Może będziesz pierwsza ;)
      Dziękuję i nawzajem ^^

      Usuń