piątek, 24 lipca 2015

One-shot od Agusia ,,Wszystko i nic''




Witam Moi Mili ^^
Strasznie się stęskniłam za większą aktywnością O_o
A jak włączyłam playliste na blogu to aż zachciało mi się ponownie obejrzeć Attack on titan.
Zapewne to zrobię jak będę mieć czas.
Jednakże do rzeczy.
Naprawdę nie wiedziałam jak wpisać tytuł one-shota do listy.
A więc jak zobaczycie taką głupkowato - śmieszną nazwę, to chodzi właśnie o to tutaj, co właśnie czytacie.
Wiem, jestem genialna xD
Dziękuję każdemu kto zagląda na bloga i czyta te... twórczość.
Nie przedłużając...
Po prostu czytajcie dalej.
Napomknę tylko, że opowiadanie jest o wszystkim i o niczym xD
Zamówienie od Suga Senpai * Pozdrawiam ciepło ^^ *
To już wszystko. Do zobaczenia na dole ;**











,,WSZYSTKO I NIC''


Piękny dzień. Może nawet zbyt piękny... szczególnie jak na uroczystość, która miała mieć miejsce akurat tego dnia. A dokładnie mówiąc - zakończenie szkoły.
Któż by się nie cieszył? Czy nie każdy by pędził jak na skrzydła, byle tylko móc rozpocząć oficjalnie wakacje?
Dwaj uczniowie faktycznie śpieszyli się do szkoły, z takim zapałem, na który pozwalały im nogi. Jednak nie z powodu radości, a zwyczajnego, nie rzadko spotykanego spóźnienia.
Mimo dzielących ich kilku kilometrów od bieżącego celu, krzyki dwóch młodzieńców roznosiły się po całej okolicy.
- Ej, Jaeger! Jeśli nie umiesz biec szybciej to zatrzymaj się i łap auto stopa. W ten sposób szybciej dotrzesz - wysapał zdyszany Jean, skrupulatnie próbując to ukryć. Co prawda drwinę w swoim tonie ukazywał aż przesadnie.
- Nie musisz się o mnie martwić, nie jestem takim dzieckiem jak ty - odszczeknął Eren, uśmiechając się przy tym złośliwie.
- Mnie przynajmniej stać na taksówkę - wycedził piwnooki, po czym wyprzedził bruneta.
- Kiedy ktoś próbuje wywyższyć swoje nędzne życie, kończy z idiotami - obronił się i ramieniem uderzył o jasnego blondyna, by móc popchnąć go na płot.
- To by wyjaśniało, czemu ty tu jesteś.
Ich przekomarzanki ciągnęły się aż pod bramę szkoły, gdzie czekała na nich profesor Hanji z niezbyt przyjazną miną. Co jak co, ale tego widoku trzeba było się bać. Wizerunek poważnej i dorosłej nauczycielki nie pasował ani trochę do brunetki. Eren i Jean przez chwilę zastanawiali się czy to na pewno ona. Ta krótka chwila, w której obaj myśleli należała do nielicznych, podczas których panował spokój, a oni oboje stali ramie w ramię. Nie trwało to długo. Kiedy ujrzeli szalony wzrok psorki, ich wątpliwości rozpłynęły się jak lody na słońcu.
Chłopcy starali się wyglądać pewnie, ale wewnątrz obawiali się reakcji nauczycielki. Dziękowali jednak Bogu, że przy bramie nie stał bardziej surowy nauczyciel - przykładowo profesor Levi. Wtedy Jean i Eren rozważali by opcje rezygnacji z ostatniego dnia w szkole i odebrania świadectwa oraz wyników testów.
Wypadałoby się przywitać, ale żaden z nich nie podjął takiej próby, myśląc, że ten drugi to zrobi.
W końcu dostrzegła ich psorka, a w jej oczach ujrzeli znajome iskry.
- A już się martwiłam, że nie przyjdziecie - odparła, uśmiechając się szeroko i zamaszystym gestem wskazując na bramę za nią. - Raczycie wejść? To wasz ostatni dzień w murach tej szkoły, dopóki wasze dzieci tutaj nie zawitają.
Chłopcy zrobili krzywe miny i nic nie odpowiedzieli. Mimo pozorów, nie cieszyli się z ostatniego dnia w szkole. Drogi wszystkich ich przyjaciół miały się rozejść i możliwe, że już nigdy się nie złączyć. Nie, żeby ta dwójka miała za sobą tęsknić. Obaj byli święcie przekonani, że to jedyny atut dzisiejszego dnia - zero Jean'a, zero Erena.
Skierowali się w stronę sali gimnastycznej, gdzie miał się odbyć apel mający na celu uczczenie tego dnia.
Eren z daleka dostrzegł dwójkę swoich bliskich przyjaciół - Armina i Mikase. Niedaleko nich stali Marco, Annie, Reinera i Bertolt. Zielonooki uśmiechnął się pod nosem, gdy nagle dostrzegł jakiś ruch kątek oka. Zza głównym budynkiem szkoły dostrzegł Christę będącej w ramionach Ymir. Nie widział ich twarzy póki obie nie spojrzały wprost na niego. Lekko speszone odkleiły się od siebie i podążyły w przeciwnym kierunku niż on i Jean.
Nim Eren się spostrzegł już stał przed swoimi przyjaciółmi.
- Cóż za nowość. Ty i Jean idący razem i nawet nie krzyczący na siebie - rzekł ze zdziwieniem blondyn.
- Wszystko w porządku, Eren? Dziwnie wyglądasz. - Mikasa podniosła dłoń, tak jakby chciała musnąć palcami policzek bruneta, ale w ostatniej chwili się powstrzymała.
Chłopak udał, że wcale tego nie zauważył i skupił się nad udzieleniem odpowiedzi Arminowi. Przecież jego przyjaciele nie mogą myśleć, że on i Jean... że oni... W każdym razie nie mieli myśleć o nich.
- Ten głupek jest tak głupi, że musiał się spóźnić na zakończenie roku - odparł w końcu, przy czym obrzucił Jean'a wrogim spojrzeniem, gdy ten rozmawiał z Marco.
- Ty też się spóźniłeś - zauważył Armin, za co brunet wcale nie był mu wdzięczny.
Chłopak już chciał się bronić, aż tu nagle znikąd coś go uderzyło w tył głowy. Zielonooki wycedził ledwo słyszalne przekleństwa i pomasował się w miejsce, gdzie uderzyła go tajemnicza rzecz.
- Eren w porządku? - Mikasa zbliżyła się tak bardzo i tak gwałtownie, że o mało nie znokautowała przyjaciela.
Zanim padła jakakolwiek odpowiedź, za nimi rozległy się krzyki i śmiechy.
Na twarzy bruneta pojawił się grymas. Dobrze wiedział już, co jest grane.
- Sasha i Connie! - Odwrócił się do pary, która z troską podniosła coś z ziemi.
Chłopak domyślił się, ze to właśnie musiała być rzecz, którą dostał. Przyjrzał się jej uważnie. Po chwili uznał, że brunetka trzyma ziemniaka.
- Czy was już pogrzało totalnie?! - krzyknął, jak tylko udało mu się wstać.
- Nie dramatyzuj. Ty w przeciwieństwie do Donuta jesteś cały - odpowiedziała spokojnie i z czystą powagą Sasha.
- Do...nuta? Co to... - nie dokończył, bo Connie klepnął go w plecy.
- Wyluzuj. Teścik robiliśmy.
- Jaki? - zainteresował się blondyn.
- Czy ziemniak po ,,przejściach'' nadal smakuje tak samo - odpowiedziała brunetka.
Eren zgromił ich obu spojrzeniem.
- Oboje jesteście walnięci!
Niedługo potem rozległ się komunikat informujący o tym, że wszyscy uczniowie mają się zebrać w sali gimnastycznej. Kiedy każdy zajął swoje miejsce można było łatwo zauważyć, że absolwenci podzielili się na dwie grupy - ci którzy byli pewni swej przyszłości i tych, którzy się jej panicznie obawiali.
Apel szybko się skończył. Kiedyś Eren nudził się strasznie podczas takich uroczystości. Teraz nawet nie wiedział jak szybko mógł minąć ten czas.
Ruszył za swoimi przyjaciółmi w kierunku klasy, gdzie mieli się spotkać ze swoją wychowawczynią. W ciszy przyglądał się Arminowi i Mikasie. Zdał sobie ze smutkiem sprawę, że takich jak oni wszędzie praktycznie przyjmą. Czarnowłosa należała do nieliczny osób, które szczyciły się najwyższymi wynikami w nauce. Blondyna dotyczyło to samo. Gdyby nie ich pomoc, jak i sama obecność, brunet z pewnością nie zaliczyłby tego roku. Tak strasznie będzie mu ich brakować. W końcu byli nie rozłączni od dziecka. Jednak teraz nawet nie było co się łudzić.
Wszyscy dziwnie spokojnie weszli do klasy i każdy zajął swoje miejsce. Jako ostatnia do sali weszła pani Petra, wychowawczyni. Uśmiechnęła się ciepło i stanęła przy swoim biurku. Rozdała wszystkie te niby ważne papiery, które miały zadecydować o losie obecnych.
Większość osób dumnie kroczyła po swoje świadectwa, więc Eren starał się wyglądać jak oni. Uścisnął dłoń nauczycielki z myślą, że będzie za nią tęsknić. Niby delikatna i spokojna pani, a gdy straciła cierpliwość potrafiła dać w kość. Szczególnie, gdy on i Jean nie przestawali się kłócić.
Wkrótce zabrakło już rzeczy do roboty. Oczy profesorki zaszkliły się i ocierając delikatnie powieki, rzekła:
- Kochani! Oto nadszedł dzień, w którym opuszczacie naszą szkołę. Dziś dzwonek wezwał tu was po raz ostatni w charakterze uczniów. Być może zechcecie nas kiedyś odwiedzić, w co nie wątpię. A może oddacie pod naszą opiekę swoje dzieci? Pewnie pamiętacie pierwszy dzień wśród nas. Przyszliście tu pełni obaw i ciekawości. Dziś odchodzicie stąd dojrzalsi, o trzy lata doświadczeń, gotowi do rozpoczęcia nowego etapu życia. W zdobywaniu wiedzy pomagaliśmy wam, my, nauczyciele, próbując rozbudzić w was ciekawość świata, wyjaśnić jego zawisłości. Mimo że niektórzy z was mieli więcej chęci od innych. I nie raz marzyłam aby ta chęć spłynęła na tę resztę - przerwała kobieta spoglądając na kilka osób. Przy tym na Erena i Jean'a. - Pomagaliśmy rozróżnić rzeczy ważne od błahych. Jednak naszą główną troską było wychowanie was na wartościowych i uczciwych ludzi. Mam nadzieję, że czas spędzony w tych murach będziecie wspominać dobrze. Czas wydorośleć i zmądrzeć do kilku spraw. Życzę wam wszystkim jak najlepiej, wszystkim razem i każdemu z osobna. Cieszę się, że mogłam być częścią naszej klasowej rodzinki. Ponieważ jak każda rodzina mieliśmy wzloty i upadki. I mówię ,,my'', ponieważ przeżywałam to wszystko z wami. Gdy jedno z was płakało ja nie tylko pocieszałam, ale i płakałam również. Będę za wami tęsknić. Szczęśliwego wiatru w żaglach i niech wasze serca zdecydują, w jaki sposób chcą zostać poświęcone. Do widzenia.
Zakończyła nauczycielka zalana całkowicie łzami. Po chwili Eren poczuł, że on również się wzruszył. Szybko otarł słoną wodę z oczu i rozejrzał się po klasie. Nie tylko on jeden tak zareagował. Skręciło mu się coś w żołądku.
W końcu, gdy już prawie wszyscy wyszli i on postanowił opuścić już sale.
Z bijącym głośno sercem ostatni raz spojrzał na budynek szkoły i pomachał mu leniwie. Włożył potem dłonie do kieszeni i ruszył w kierunku domu.

Kilkanaście lat później.


Nad wielką bramom wisiał plakat głoszący: ,,Jak za stary lat''. Eren obdarzył większym uczuciem ową bramę niż sam kawałek papieru. Owego wieczoru miało się odbyć ognisko z okazji byłych uczniów szkoły. Z nostalgią przyglądał się ścianą budynku, w którym zrobił tyle głupich i lekkomyślnych rzeczy. Odnosił dziwne wrażenie, jakby jeszcze wczoraj siedział w jednej z ławek i kłócił się zaciekle z Jean'em. Na myśl o nim brunet pierwszy raz się nie zdenerwował. Nie widział starego kolegi od...od zakończenia roku. W sumie to nie wiele osób ze starej klasy widywał. Czasem gdzieś się mijali albo wymieniali uprzejme spojrzenia na przystankach, peronach.
- Eren - spokojny i delikatny jak wiatr głos, wyrwał mężczyznę z zadumy.
Odwrócił się w stronę kobiety z czarnymi włosami, spoglądając na nią ciepło. Ujął jej dłoń, a drugą dotknął brzucha ukochanej, gdzie już od sześciu miesięcy rozwijało się ich drugie dziecko.
- Idziemy? - Kiwnął głową w stronę bramy i ujął Mikasę pod ramię.
Niedaleko przy sali gimnastycznej znajdowało się specjalne miejsce na ognisko. Eren dostrzegł czerwone płomienie, które buchały z daleka. Wokół ognia rozsiadło się wiele jego starych znajomych, których ledwo poznawał. O mało nie stanął jak wyryty, gdy dostrzegł Annie trzymającą się za ręce z Arminem. Rainer siedział z jakąś dziewczyną ze starej klasy, której imienia nie potrafił sobie przypomnieć.
Podchodząc coraz bliżej i widząc bardziej dokładnie twarze zgromadzonych rozpoznał: Sashe, Conniego, Berthola, Christe, Ymir i Jean'a.
Pomógł żonie usiąść i przywitał się ze wszystkimi. Nie sądził, że tak miło będzie ich wszystkich znowu zobaczyć. Poczuł się tak samo jak podczas dnia zakończenia szkoły.
- Marco nie przyszedł? - skierował pytanie do piwnookiego.
Sądził, że Jean szybciej by umarł niż pozwoliłby stracić kontakt z Marco.
- Wyjechał za granicę. Nie miał czasu by wrócić - odpowiedział chłopak cicho.
Jasne blond włosy opadały mu na twarz, którą w końcu podniósł. Spojrzał w oczy Erena, a następnie na brzuch Mikasy.
- Szczęściarz - odparł, uśmiechając się delikatnie.
Kiedyś Eren nie wiedział by co o tym wszystkim myśleć. Jednak teraz nie był już nabuzowanym nastolatkiem. Mimo że miewał czasem chwile impulsu.
Brunet również się uśmiechnął, ale bardziej kpiąco. Usiadł bliżej Jean'a i z iskierkami w oczach zapytał:
- To jak tu dojechałeś? Udało ci się złapać auto stopa?



~Teraz jak się wciągnęła w pisanie tego one-shot'a... Szczerze żałuje, że szybciej się nim nie zajęłam. Na przykład zaraz po zakończeniu roku szkolnego. A tak? Daje wam opowiadanie w środku wakacji o zakończeniu szkoły. Jestem zajebista -,- W każdym razie mam nadzieję, że się podobało. Jeśli są jakieś błędy to przepraszam bardzo. Jest dokładnie 6:22 i nie mam siły sprawdzać tego. Jak tylko się wyśpię to poprawie. Pozdrawiam wszystkich, czołem ;** ~



Jeśli zauważyłeś/aś literówkę/błąd we wpisie, proszę o zgłoszenie tego, a będę mogła błyskawicznie usunąć błąd.



7 komentarzy:

  1. Ten niezręczny moment, gdy patrzysz na fanart i zastanawiasz się Armin, czy Christa?
    Wzruszyłam się :'(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha nooo. Trzeba przyznać, że akurat na tym arcie wyglądają bardzo podobnie xD

      Usuń
  2. Mimo, że nie lubię opowiadań o szkole (jestem bardziej zwolennikiem fantasy) to przyjemnie mi się czytało one-shot o zakończeniu szkoły. Jedyne co mnie zaskoczyło to... Hanji surową nauczycielką? O.o Levi tym miłym nauczycielem? A to dopiero zaskoczenie. Eren i Mikasa ^^ ...nie lubię tej pary ;____; nie wiem czemu.. może dlatego, że są dla siebie jak rodzeństwo i tak właśnie ich postrzegam :>
    Armin z Annie? Uhuhu :P ciekawy paring. No to... nic mi już nie pozostało poza tym, by życzyć weny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piona ;) Ja też wole fantazy. Ale skoro ktoś chciał takie opowiadanie i to go uszczęśliwi, to ja również się cieszę ;) Początkowo Annie spiknęłam z kimś innym, ale nagle mi się odwidziało. Mam różne wizje ^^
      Dziękuje bardzo ;) Przyda się. Pozdrawiam ;D

      Usuń
  3. "- Kiedy ktoś próbuje wywyższyć swoje nędzne życie, kończy z idiotami"
    Bez obrazy Eren, ale ja z chęcia bym cię do tych "idiotów" zaliczyła.
    "- To by wyjaśniało, czemu ty tu jesteś."
    Czytasz mi w myślach... (piszę na bieżąco i czytam)
    "Chłopcy starali się wyglądać pewnie, ale wewnątrz obawiali się reakcji nauczycielki."
    Uciekajcie! Ona za sobą chowa nóż!
    "że przy bramie nie stał bardziej surowy nauczyciel - przykładowo profesor Levi."
    Ja tam widzę Levia jako nauczyciela w-f, który ciagle ciszka w uczniów piłkami.
    "W końcu dostrzegła ich psorka, a w jej oczach ujrzeli znajome iskry."
    Jeszcze trochę i szkołę podpali!
    "dopóki wasze dzieci tutaj nie zawitają."
    To brzmi dwóznacznie...
    Jakby mówiła o dzieciach Erena i Jean'a...
    "Cóż za nowość. Ty i Jean idący razem i nawet nie krzyczący na siebie"
    Eren spodziewa się dzieci Jeana, a kłótnie nie działają dobrze na ciążę! XD
    "że on i Jean... że oni..."
    Że są parą i spodziewają się dziecka!
    "Po chwili uznał, że brunetka trzyma ziemniaka."
    Oddawaj mojego ziemniola! *rzuca się na Erena*
    "do Donuta"
    Czemu pomyślałam o pączku?
    "A może oddacie pod naszą opiekę swoje dzieci?"
    Jedno z waszych uczniów zaszło w ciążę, a na dodatek to chłopak! Więc chyba moja odpowiedź jest prosta!
    "Pewnie pamiętacie pierwszy dzień wśród nas"
    Ja ledwo co pamiętam zakończenie, które było miesiąc temu!
    "I mówię ,,my'', ponieważ przeżywałam to wszystko z wami."
    To w waszej szkole chyba nikt nie miał złamanej nogi.
    "Zakończyła nauczycielka zalana całkowicie łzami."
    Moja to się cieszyła!
    "dotknął brzucha ukochanej, gdzie już od sześciu miesięcy rozwijało się ich drugie dziecko."
    A pierwsze urodził Eren! >.<


    Uff... Koniec pisania! XD Jak poprzedniczka wolę fantasty, ale to nie oznacza, że mi się nie podoba! ... Na tym zakończę, bo mam pustkę w łepetynie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS sorki za błędy, ale jestem równie padnięta, wiec ich nie sprawdzałam >.<
      Przydałby się przycisk edytuj...

      Usuń
    2. Hahahahahahahahaha O Boże! Dzięki tobie to opowiadanie wydaje mi się lepsze niż jest. Może nie powinnam wieczorami pisać... Wychodzi takie dwuznaczne coś xD

      Usuń