wtorek, 9 grudnia 2014

One-shot od Agusia ,,Nadzieja cenniejsza od dumy''




Tak, tak.
Waszą Agusie twórczość chwyciła ^^
Pierwszy raz - na tym blogu - mamy paring Levi x Hanjji.
Oczywiście Agusia x Levi jest lepszy, ale co tam.
To moje zdanie xD
Nie przejmujcie się tym w ogóle.
Pod względem gatunku nic nowego - romans i komedia.
A co tam dalej będzie, no cóż...
Zapraszam do czytania.

P.S To chyba najkrótsza notka, jaką napisałam O_O











,,NADZIEJA CENNIEJSZA OD DUMY''


Dzień jak co dzień. Wszyscy pochłonięci swoimi obowiązkami albo ich brakiem. Tymczasem Oddział Leviego wraz z Zespołem Hanji był w terenie. Wokoło panowała cisza. W tle jedynie dało się usłyszeć ciężkie huki i trzęsienia. Stado jeleni i saren pomknęło szybko między drzewami. Nagle pojawiła się pewna postać. Podobna w niektórych detalach do człowieka, ogromna, z otępiałym spojrzeniem i odrażającym wyrazem twarzy. Wydawało się, że przejawiła iskrę inteligencji i rozejrzała się po otoczeniu. Co dalej zrobiła? Szła po prostu przed siebie, ignorując przebiegające w pobliżu zwierzęta. Levi z obojętnością patrzał na swoją przyszłą ,,ofiarę''. Z niebywałą perfekcją, mimo że to przecież zwykły ruch, zeskoczył z gałęzi pomknąwszy w stronę istoty. Wiatr idealnie zaczesał jego włosy do tyłu usuwając je tym samym z czoła. Zanim zwiadowca zdołał zrobić cięcie na karku potwora, rozległ się czyiś krzyk.
- LEVI! NIE RÓB TEGO! - wykrzyczała wysoka brunetka z goglami na czole.
Machała z desperacją rękami, aby na pewno ją zauważył. Mężczyzna z wielką niechęcią zostawił Tytana i przeniósł się z powrotem na gałąź, tym razem inną.
- Możesz łaskawie wyjaśnić, co ty wyprawiasz? - mruknął podirytowany.
- Jak to co?! Spójrz na niego! To wspaniały okaz! - Dziewczyna ani trochę nie przejęła się jego tonem.
- Dla mnie wygląda jak każdy inny - burknął.
- Bo wcale im się nie przyglądasz! - rzuciła oskarżycielsko Zoe.
- Nie mam czemu - odparł, krzyżując ramiona na piersi. - I co? Ma teraz tak sobie łazić, bo to WSPANIAŁY OKAZ? - spytał sarkastycznie.
- Oczywiście, że nie. Zabierzemy go ze sobą. - Hanji z zadowoleniem i pewnym błyskiem w oku patrzała na istotę.
- Nie widzę po temu sensu, czy to źle?
- Gdy poprosiłam twój oddział o pomoc, to wcale nie miałam na myśli TAKIEJ pomocy. - Brunetka rzuciłam mu zniechęcone spojrzenie.
- W takim razie poprosiłaś zły oddział.
- Kapitanie Levi! - Rozległ się kolejny kobiecy krzyk, a sekundę później Tytan opadł bezwładnie na ziemie.
- NIE! - Zoe chwyciła się za głowę, którą potrząsała z rozpaczy.
- Było blisko - odparł Auruo. Wylądował właśnie wraz z resztą towarzyszy obok Leviego.
- Kapitanie, powinieneś bardziej uważać - rzekła zmartwionym głosem Petra.
- Wszystko było pod kontrolą - ,,było'', bo teraz Hanji szlochała przy parujących zwłokach potwora.
- Dlaczego... Dlaczego?! Miał jeszcze tyle przed sobą! - krzyczała nie wiadomo do kogo.
- Ta, więcej ludzi do zjedzenia - burknął cicho Auruo, za co Petra go trzepnęła.
- Em... Wszystko w porządku? - spytał lekko zakłopotany Erd.
- Oczywiście - odpowiedział bezbarwnym tonem Levi i podszedł do brunetki. - Uspokój się, bo wszystkich martwisz. - Ale ona nie zwracała na niego żadnej uwagi. Łkała i szeptała jakieś przeprosiny. Nieoczekiwanie jednak wstała i zaczęła spacerować wokół ciała Tytana. - Co ty znowu robisz?
- Nie wiem... Może jakby go tu ożywić! - wycedziła wyraźnie rozzłoszczona. Taki widok nie należał do częstych. Dziewczynę wyjątkowo trudno było rozzłościć, a jeszcze rzadziej podnosiła na kogoś głos. Nawet człowiek z jego pewność siebie czuł się przytłoczony od rozzłoszczonych oczu dziewczyny. - Bardzo wam dziękuję za TAKĄ pomoc.
- Ale pani Hanji... - Petra próbowała załagodzić sprawę, ale brunetka ją całkowicie zignorowała.
- Gdzie są konie i mój zespół? - spytała ostro.
- Tam gdzie ich zostawiłaś - odpowiedział beznamiętnie Levi.
- Świetnie - mruknęła i ruszyła przed siebie.
- Kapitanie? - Petra niepewnie stanęła obok mężczyzny.
- Ruszamy - rzucił tylko i już po chwili nie było nikogo, no może poza parującymi zwłokami.

Wieczorem w Kwaterze Zwiadowców stosunki nadal nie należały do najprzyjemniejszych. Hanji siedziała przy biurku i przeglądała jakieś papiery, których treść znała już na pamięć. Dręczyło ją, że stoi w miejscu ze wszystkimi sprawami, a szczególnie z jej obowiązkami. Obecnie jednak nie miała ochoty o tym myśleć. Wróciła wspomnieniami do akcji w lesie. Nie lubiła się z nikim sprzeczać, a tym bardziej z Levim. Ich małe droczenie się to zupełnie co innego. W końcu myślenie o ich kłótni nie pozwalało jej skupić się na czymkolwiek innym. W końcu zdeterminowana postanowiła porozmawiać ze Zwiadowcą.
Stając przed drzwiami jego pokoju, uderzyła kilka razy w ciemne drewno. Nie uzyskawszy żadnej odpowiedzi waliła tak długo aż w końcu ktoś jej otworzył.
Zaspany i lekko rozczochrany, Levi stanął przed nią.
- Odbiło ci do reszty?! - zareagował od razu, gdy ujrzał kto mu przeszkadza w spoczynku.
- Też się cieszę, że cię widzę - odparła spokojnie, unosząc płasko dłoń na znak pokoju.
- Czy ty zdajesz sobie sprawę, która godzina? - burknął przeczesując prawą ręką włosy, co sprawiło, że były w jeszcze większym nieładzie.
- No... właściwie... nie za bardzo - odpowiedziała, zastanawiając się dopiero po fakcie dokonanym.
- A więc wróć jak będziesz wiedziała. - Cofnął się o krok i zbierał na zamknięcie jej drzwi przed nosem, ale ona tak łatwo się nie dała. W tym samym momencie postawiła stopę na progu, a dłoń oparła o drewno.
- Musimy porozmawiać!
- Teraz? - spytał zirytowany.
- Tak, bo inaczej ja nie zasnę.
- A czy to coś nowego dla ciebie? - uniósł pytająco brew, a dziewczyna wykorzystała jego chwilę nieuwagi i wślizgnęła się do pokoju. - Nie wiesz, że nie wchodzi się bez zaproszenia? Ja ci tak nie robię.
- Nie mam nic przeciwko. - Wzruszyła ramionami dla potwierdzenia swych słów.
- Mów szybko o co chodzi.
- Chodzi o to, co stało się w lesie... - zaczęła zastanawiając się przez chwilę, co dalej powiedzieć.
- Jeśli niewystarczająco się wyładowałaś, to jest pełno osób, na których możesz to zrobić i nie jestem to bynajmniej ja - przerwał jej już trochę zniecierpliwiony. Ale czemuż się dziwić? Kto lubi, gdy się go budzi i nie chcę dać spokoju?
- Nie o to mi chodzi! Chciałam przeprosić za mój wybuch - rzekła z wyraźną skruchą.
- Jeśli to dla ciebie był wybuch... Nie ważne. Nic się nie stało. To nie mnie wystraszyłaś tylko moich ludzi, więc jak już byś miała przepraszać to ich.
- Rozumiem. - Brunetka nie była zadowolona z takiego obrotu sprawy, ale przynajmniej powiedziała to co chciała.
- Czekaj... - odezwał się nagle Levi, zanim dziewczyna sięgnęła klamki. - Ja też przepraszam - szepnął, ale ona usłyszała go bardzo wyraźnie.
- Za co? - Z powrotem pojawiła się na miejscu, w którym wcześniej stała. Kilka centymetrów dalej od Leviego.
- Od początku wiedziałem, że chcesz złapać kilku Tytanów, a mimo to nie ostrzegłem swoich ludzi o tym - jego głos odrobinę zelżał i brzmiał... całkiem przyjemnie.
- Nic się nie stało. Pewnie i tak nie posunęli byśmy się za daleko...
- Nie mów tak. Ty jako jedyna zawsze masz najwięcej nadziei i determinacji. Jak ty ją utracisz, to kto będzie naszą nadzieją?
- Nadzieją? - spytała osłupiała. Takich słów nigdy nie spodziewała się od niego usłyszeć.
- Tak - potwierdził.
- Ty jesteś większą nadzieją. Jeśli zginę znajdzie się wiele osób dobrych na moje miejsce, ale ty...
- Jeśli zginiesz, to czemu ja miałbym żyć? - spytał, konspiracyjnym szeptem.
- Bo jesteś moją nadzieją.
- Więc musisz żyć.
- Ty również - uśmiechnęła się szeroko. Przez chwilę stali tak naprzeciw siebie w milczeniu. W końcu Hanji trochę zesztywniała i rzekła: - To nie będę ci już przeszkadzać. Śpij dobrze - powiedziała, ale i tak nie potrafiła się ruszyć.
- Teraz będziesz mogła zasnąć?
- Może... - odpowiedziała niepewnie. Na samą myśl o bałaganie, jaki panował w pokoju, odechciewało jej się czegokolwiek. - Posprzątasz jutro w moim pokoju?
- Nie przeginaj - mruknął i zmrużył oczy.
- Wybacz, wybacz. To był tylko żart - rzuciła chichocząc.
- Jak nie będziesz mogła zasnąć przyjdź do mnie - odparł całkowicie poważny.
- Eh? Będę miała znowu cię budzi?
- Masz rację. Lepiej od razu tu zostań. - Dziewczyna zdezorientowana patrzała, jak Kapral gasi świece i kładzie się z powrotem do łóżka.



~ To tyle. Hahahahaha jestem podła! Teraz się tylko domyślajcie, jak to mogło się zakończyć :P Pewnie zauważyliście (albo nie), że jest nowa zakładka pod tytułem ,,spam''. W niej własnie możecie reklamować swoje blogi. Jednakże do ,,blogi czytelników'' będą oczywiście dodawane tylko tę, których autorzy wchodzą tutaj, ale nie tylko po to by się reklamować. Nie będę kłamać, że strasznie ciężko było to napisać :/ Jakoś nie miałam pomysłu. Początkowo chciałam zająć się zamówieniami, na które akurat miałam określone ,,szkice'', ale postanowiłam być uczciwą i robić według kolejności. Dlatego jest tak krótko. Za to poprzedni one-shot był długi, więc bez marudzeń! Cóż jeszcze dodać... Skoro zbliżają się święta, to z góry życzę wszystkim Wszystkiego Najlepszego ^^ Mam nadzieję, że nadrobię zaległości tutaj i na moim własnym blogu. A także czytając wasze komentarze. Dziękuję za wszystko ;** ~


Jeśli zauważyłeś/aś literówkę/błąd we wpisie, proszę o zgłoszenie tego, a będę mogła błyskawicznie usunąć błąd.


12 komentarzy:

  1. Nie jestem jakaś dobra w komentowaniu, ale spróbuje cosik napisać. Super notka (one shot jak kto woli) i gdyby Hanji odkryła jak przywracać do życia tytanów, to ludzi bu już dawno nie było. Levi miły.... To chyba czarna magia 0.0 . I już się boję : Rano ktoś wchodzi do pokoju Leviego a tam on z Hanji w łóżku XD współczuje mu. "Tak bo inaczej nie usnę" hmmm... Kojarzy mi się to ze mną. Ciągle jestem śpiąca, ale muszę dokończyć (np. Oglądać odc anime) bo nie usnę >.<. No cóż jak mówiłam nokta super i serio gomenasai, ale rzadko kiedy komentuje. Weny rzyczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *życzę i z góry za inne błędy przepraszam. Na szybko na telefonie piszę (znowu)

      Usuń
    2. Eeee tam. Luzik ;) Każdy komentarz cieszy (zazwyczaj). Jak zwykle dziękuję bardzo. Nie powiem, że czuję się tym usatysfakcjonowana. Może dlatego, że przez poprzednie opowiadanie mi trochę bardziej odbiło O.o Cóż poradzić... Dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam ;*

      Usuń
  2. Będzie więcej tych części?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się zamówi, a Agusi humor dopisze, to TAK ^^

      Usuń
  3. więcej części, błaaaaaaaagam <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham Levi x Hanji.
    Strasznie się ciesze, że napisałaś ten one shot i bardzo cię proszę o kolejne z tym paringiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko znajdzie się w Zamówieniach, to będę pisać ;)

      Usuń
  5. To jest dobre! Mega dobre. Uwielbiam ten paring i ty genialnie ich opisałaś.. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super! To jest takie romantyczne...Jednak podle zrobiłaś, że nie dokonczyłaś swojego dzieła ;) Czekam jednak z niecierpliwością na kolejne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, wiem... Następnym razem tego nie zrobię ;)

      Usuń