niedziela, 16 listopada 2014

One-shot od Agusia ,,Nieszczęśliwa historia ze szczęśliwym zakończeniem''




Wybaczcie za tak dłuuuuugą nieobecność :_;
Cóż...trochę się działo.
Zmieniłam szkołę, miałam urodziny, w moim domu pojawił się piesek i takie tam.
Pracuje też nad prezentami dla moich dwóch naj przyjaciółek *w*
Powiedziałabym wam co dokładnie robię, ale jedna z nich jest współautorką bloga, a druga zerka tu czasami, więc nie będę ryzykować.
Gdy święta już miną - i będę o tym pamiętać - to napisze, co pochłaniało mój czas.
Wracając do głównych informacji:
Kolejny one-shot z paringiem Sasha x Connie.
Dlaczego najwięcej zamówień jest z nimi? O_o
Zawsze myślałam, że...dobra, nie ważne co myślałam.
Na zamówienie WolfStar.
Nie przedłużając zapraszam i...nie krzyczcie O.O

P.S Powoli już mi się obrazy kończą.







,,NIESZCZĘŚLIWA HISTORIA ZE SZCZĘŚLIWYM ZAKOŃCZENIEM''


Pogoda była charakterystyczna dla taki wiosek jak ta.
Oddział zwiadowców zadomowił się na jakiś czas w niedużym budynku. Zdarzały się dni, kiedy każdy miał coś do roboty, a kiedy indziej powiewało nudą. Obecnie spełniała się druga opcja.
Sasha siedziała na brukowym murku i pustym wzrokiem gapiła się w jakiś punkt. Ktoś pomachał brunetce przed twarzą ciepłym ziemniakiem, ale ta nawet nie drgnęła. Dopiero dotyk czyjeś dłoni na jej ramieniu sprawił, że się ocknęła z zamyślenia.
- Wróciłaś już? - spytał Connie.
- Skąd?
- Tam gdzie byłaś myślami.
- Aha... Nie myślałam o niczym szczególnym - odpowiedziała wymijająco.
- Wszystko w porządku? - Chłopak usiadł obok dziewczyny i delikatnie wziął ją za rękę.
Już od dawna byli parą, ale nadal nieco wstydzili się niektórych rzeczy.
- Nic mi nie jest. - Brunetka w końcu zwróciła na niego pełną uwagę, siląc się na uśmiech.
- Od kiedy tu przyjechaliśmy sprawiasz wrażenie...przerażonej i zestresowanej. - S.pojrzał na dziewczynę pełnym troski i zmartwienia wzrokiem. - Mnie możesz wszystko powiedzieć. Najwyżej niczego nie zrozumiem - spróbował zażartować, by wywołać u niej jakąś reakcje, ale zakończyło się niepowodzeniem, więc wzmocnił uścisk. - Sasha?
- Proszę... Cokolwiek teraz powiem...obiecaj, że to nie wpłynie na relacje między nami.
- Przysięgam - Jak Connie mógłby odmówić, gdy dziewczyna mówiła takim smutnym głosem. Nigdy nie słyszał u niej takiego tonu, co sprawiło, że sam stał się śmiertelnie poważny.
Zapadła niezręczna chwila ciszy.
Brunetka wzięła kilka głębokich wdechów i wydechów, a potem zaczęła mówić.
- Nie jestem zbyt dobra w opowiadaniu, ale zrobię, co w mojej mocy. - Ponownie zaczerpnęła powietrza, tak że wyglądało, jakby zaraz miała wybuchnąć. - Urodziłam się w patologicznej rodzinie, dotkniętej przemocą i alkoholem. Moi rodzice zaczęli pić zaraz po tym, jak przyszłam na świat. W domu ciągle odbywały się spotkania alkoholowe z udziałem sąsiadów, którzy również nie stronili się od napojów wysokoprocentowych. Wkrótce mój ojciec zaczął znęcać się fizycznie i emocjonalnie nad moją matką. Kiedy skończyłam sześć lat, zaczął również mnie bić. Pewnego razu zostałam pobita tak dotkliwie, że trzeba było wezwać lekarza. Rodzice, którzy zawczasu zdążyli już wytrzeźwieć, tłumaczyli, że spadłam z domowych schodów, które były bardzo strome. Lekarz dla pewności spytał mnie co się stało, ale nie śmiałam zaprzeczać w obecności ojca. Nie było powodu, aby o cokolwiek podejrzewać moich rodziców. Mama bezczynnie przyglądała się temu, jak mnie bito. Nie miała dokąd uciec, bo nie miała żadnych bliskich krewnych, a znajomych wolała nie wtajemniczać w sprawę ze względu na swój alkoholizm. Była też za biedna na nowy dom. Poza tym była słabą osobą. Przy pierwszej próbie ucieczki tata pobiłby ją do nieprzytomności. Dlatego postanowiła, że będzie milcząco godzić się na przemoc wobec niej i mnie... Rekrutacja nowych kadetów do wojska była jak cud. Dzięki temu uwolniłam się od tego, ale teraz...czuję się winna, że zostawiłam mamę samą. Chciałabym sprawdzić czy wszystko z nią w porządku, ale z drugiej strony, boję się wrócić do domu. Wiem, że to może brzmieć głupio. Jestem w końcu zwiadowcą, ale... - zamilkła.
Słone łzy spływały jej po policzkach, a uczucie ulgi zrodziło się w piersi. Do tego ramiona chłopaka, który ją mocno przytulał.
- Przykro mi... Naprawdę mi przykro, Sasha.
- Nie potrzebnie.
- Nie martw się. Pójdę z tobą do twojego domu.
- Mowy nie ma! Nie pozwolę na coś takiego - zaoponowała brunetka.
- W takim razie pójdę sam.

Nie mając wyjścia, na drugi dzień Sasha i Connie poszli do domu dziewczyny. Przez cały czas brunetka ściskała chłopaka mocno za rękę. Wspólnie zapukali do drewnianych drzwi, które po chwili się otworzyły.
-Sasha! - Kobieta w średnim wieku ze łzami w oczach przytuliła córkę. Dziewczyna odwzajemniła gest i dostrzegła, że nie widać na skórze matki żadnych ran. - Ciesze się, że cię widzę.
- Ja również.
- A kim jest ten młodzieniec?
- To mój chłopak - odpowiedziała bez żadnego skrępowania, gdy natomiast Connie spłonął lekkim rumieńcem.
- Och, wejdźcie. - Kobieta szerzej otworzyła drzwi, a brunetka z wahaniem weszła do środka.
Domek był urządzony skromnie i niewiele się różnił od tego, który pamiętała Sasha z dzieciństwa. Jedyną różnicą było to, że teraz mieszkanie wydawało się zadbane.
- Gdzie...tata? - spytała dziewczyna z gulą w gardle.
- Nie żyje - odpowiedziała kobieta, po krótkiej ciszy. - Jakieś trzy miesiące temu dostał ataku serca.
- I czemu ja się o tym nie dowiedziałam?
- Przykro mi.
- Widzę, że trzymasz się całkiem dobrze - zauważyła.
- Lepiej niż kiedykolwiek.
- Że też czyjeś szczęście zależy od czyjegoś nieszczęścia - mruknął Connie.
- Smutne, ale zdarza się - odparła kobieta. - Chodź i ja nie jestem bez winny. Na mnie też przyjdzie kara. Może nawet i gorsza.
- Nie mów tak mamo. - Brunetka niepewnie przytuliła mamę. - Przepraszam, że cię zostawiłam.
- Nie mam urazy skarbie. A wręcz przeciwnie, cieszę się, że to zrobiłaś.
- Teraz już wszystko będzie dobrze - zapewniła Sasha.
Pierwszy raz od dłuższego czasu, w końcu się uśmiechnęła.



~Brawo Agusiu. Nie dość, że tak długo kazałaś wszystkim czekać, to jeszcze tak mało napisałaś. Hejty za 3...2...1... Żartuje. Otaku to mili i kulturalni ludzie ^^ *Tak wmawiaj se T_T* Przyznam się, że to pierwsze moje opowiadanie z taką tematyką, więc proszę o wyrozumiałość. *I tak jej nie dostaniesz >_<* Postaram się ciężej pracować *Nie wciskaj kitów* Chęci są, ale czasu brak *Dla chcącego nic trudnego* Okej. Nie pogrążając się bardziej. Mam nadzieję, że się podobało. Wszelkie opinie w komentarzach. Cześć i czołem, pozdrawiam Agusia ;** ~


Jeśli zauważyłeś/aś literówkę/błąd we wpisie, proszę o zgłoszenie tego, a będę mogła błyskawicznie usunąć błąd.

2 komentarze:

  1. Powiem szczerze, że nigdy nie czytałam opowiadania, w którym Sasha jest pokazana w tym świetle....Connie Ci wyszedł taki kochany <3 Troche widać, że po raz pierwszy piszesz o takiej, ale nie jest źle. Wydaje mi się, że osoba dotknięta takim problemem nie mówi, że znęcano się nad nią psychicznie, czy fizycznie tylko konkretnie, np. Zawsze mnie poniżał jakby chciał pokazać kto tu rządzi i gdzie jest moje miejsce, strasznie się go bałam.
    Nie mogę się doczekać kolejnego opowiadania i życzę weny ^-^

    Suga Senpai

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mogłam... Niestety trudno z takich wesołych postaci zrobić...to co zrobiłam -,- Mam wtedy wrażenie, że piszę zupełnie o kimś innym. Nie ukrywam, że była to też jakaś odmiana. Dziękuje bardzo ;) Pozdrawiam.

      Usuń